Info
Więcej o mnie.
Ekipa BikeForum Team

Misieq
Boo
Scott
Strzała4
Bomb-L
Mroczny
Autsajder
FS
Kundello
Ma4ti
Asx
Mati
Nitro89
Vanhelsing
Bikergonia
Paweł S
Tatek
Dafko
Macaaron
Marczyk92
Patryk95
Buła
Spider/Maciek
Roddos
Jeździmy pod patronatem :
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Luty1 - 0
- 2012, Styczeń2 - 5
- 2011, Grudzień3 - 0
- 2011, Listopad4 - 0
- 2011, Październik10 - 0
- 2011, Wrzesień12 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec12 - 0
- 2011, Czerwiec14 - 0
- 2011, Maj14 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec6 - 0
- 2011, Styczeń1 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik3 - 0
- 2010, Wrzesień5 - 0
- 2010, Sierpień5 - 0
- 2010, Lipiec9 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 0
- 2010, Maj11 - 0
- 2010, Kwiecień9 - 0
- 2010, Marzec10 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Listopad11 - 0
- 2009, Październik4 - 0
- 2009, Wrzesień7 - 0
- 2009, Sierpień10 - 0
- 2009, Lipiec7 - 0
- 2009, Czerwiec14 - 0
- 2009, Maj12 - 15
- 2009, Kwiecień13 - 13
- 2009, Marzec5 - 4
- 2009, Luty2 - 6
- 2009, Styczeń2 - 0
- 2008, Grudzień1 - 3
- 2008, Listopad12 - 7
- 2008, Październik5 - 8
- 2008, Wrzesień14 - 6
- 2008, Sierpień15 - 15
- 2008, Lipiec15 - 11
- 2008, Czerwiec17 - 24
- 2008, Maj18 - 34
- 2008, Kwiecień12 - 19
- 2008, Marzec10 - 19
- 2008, Luty5 - 6
- 2007, Grudzień1 - 4
- 2007, Październik8 - 0
- 2007, Wrzesień9 - 0
- 2007, Sierpień12 - 0
- 2007, Lipiec18 - 2
- 2007, Czerwiec11 - 0
- 2007, Maj15 - 0
- 2007, Kwiecień13 - 0
- 2007, Marzec8 - 0
- 2006, Wrzesień8 - 0
- 2006, Sierpień14 - 0
- 2006, Lipiec16 - 0
- 2006, Czerwiec13 - 0
- 2006, Maj15 - 2
- 2006, Kwiecień17 - 0
- 2006, Marzec4 - 0
- 2005, Wrzesień8 - 0
- 2005, Sierpień13 - 0
- 2005, Lipiec13 - 0
- 2005, Czerwiec13 - 0
- 2005, Maj13 - 0
- 2005, Kwiecień13 - 2
- 2005, Marzec7 - 0
- 2004, Wrzesień9 - 0
- 2004, Sierpień13 - 0
- 2004, Lipiec12 - 0
- 2004, Czerwiec11 - 0
- 2004, Maj14 - 0
- 2004, Kwiecień15 - 0
- 2004, Marzec5 - 0
- 2003, Październik1 - 0
- 2003, Wrzesień7 - 0
- 2003, Sierpień10 - 0
- 2003, Lipiec13 - 0
- 2003, Czerwiec12 - 0
- 2003, Maj14 - 0
- 2003, Kwiecień12 - 0
- 2003, Marzec2 - 0
- 2002, Październik1 - 0
- 2002, Wrzesień11 - 0
- 2002, Sierpień13 - 0
- 2002, Lipiec12 - 0
- 2002, Czerwiec10 - 0
- 2002, Maj13 - 0
- 2002, Kwiecień2 - 2
Dane wyjazdu:
87.90 km
0.00 km teren
04:15 h
20.68 km/h
Niedziela, 19 lutego 2012 | Komentarze 0
Sezon został reaktywowany.Po półtoramiesięcznej przerwie dziś udało mi się pojechać w plener. W ubiegłym tygodniu panowała sroga zima i raczej marne miałem nadzieje na przewietrzenie organizmu. No ale się udało. Na dziś zapowiadano deszcz i prognozy się sprawdziły. Przez jakieś 80% czsu jazdy padał niemiły zimny deszcz. Miał chyba temperaturę niewiele wyższą niż zero stopni Celsjusza. Wody chyba spadło na mnie ze 100 litrów, bo momentami lało intensywnie. Ubrałem się w miarę wodoodpornie, ale przy takim uporczywym opadzie woda przeniknie przez wszystko. Na stopy założyłem foliowe torebki, ale zdały się niewiele. Stopy przemokły najszybciej, a nie jest to nic przyjemnego, bo przez nie (jak i przez głowę) ciepło uchodzi najrychlej. Głowę miałem zabezpieczoną czapką polarową, która dobrze zdała egzamin, bo wiązała wodę i miałem wrażenie suchości. Tylko co jakiś czas musiałem ją wykręcać... Po drodze wiele śladów ataku zimy z zeszłego tygodnia. Strasznie dużo napdało u mnie śniegu, zwłaszcza w poniedziałek i wtorek. Drogi były zasadniczo przejezdne, w niektórych tylko miejscach śnieg trochę tarasował przejazd. Za to poza drogami pełno jeszcze pozostało tego białego paskudztwa. Na szosach widziałem też mnóstwo piachu- pozostałość przegranej walki służb komunalnych z zimą. Teraz tworzył wraz z wodą barzdo niebezpieczne połączenie. Rower szosowy (taki jakim jechałem) nie lubi takiego połaczenia. Naprawdę trzeba uważać, zwłaszcza na łukach i zakrętach, by nie pociągnęło tylnego koła. Lepiej na takiej nawierzchni nie skręcać gwałtownie i nie hamować bez potrzeby. Mnie się jakoś udało, bo zwalniałem, kiedy widziałem takie coś na drodze. Na trasie nie spotkałem ani jednego rowerzysty, no nie liczac własnego odbicia na mokrym asfalcie.
Na początku stycznia udało mi się dwa razy wyskoczyć. Jednak tamte przejazdy, choć odbyte w 2012r. bardziej pasują do ubiegłego sezonu. Dziś była chyba taka prawdziwa imauguracja. Okazało się, ze jestem kompletnie roztrenowany. Do 40 km jechało mi się normalnie, tzn. średnia prędkość była charakterystyczna dla moich umiejętności, czyli ok. 24-26 km/h. Potem nagle stało się coś dziwnego. Siły zaczeły opuszczać mnie w postępie geometrycznym. Mięśnie (zwłaszcza ud) domagały się zaprzestania wysiłku. Paliły i rwały. Musiałem stawać na chwilkę, by dać im wytchnienie. Średnia zaczęła spadać na łeb na szyję. Otuchy nie dodawał ciąle lejący deszcz i wiatr, który naraz zaczął wiać z wielką siłą. Jeszcze nigdy początek sezonu nie był dla mnie tak trudny. Czyżby wiek starczy? A może nadwaga, moja zmora, sczczególnie po zimie.
Jednak teraz, kiedy siedzę przy komputerze, po gorącym prysznicu, którego ciełpłą wodę chłonąłem całym ciałem, ciezsę się z wycieczki, mimo dość kiepskiej pogody i mizrenej formy...
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Wiry-Sady-Sobótka-Nasławice-Jordanów Śl.-Białobrzezie-Łagiewniki-Jaźwina-Tuszyn-Mościsko-Lutomia Dolna (i Górna też)-Opoczka-Świdnica. Dystans 87,9 km w czasie 4:15 h.
Kategoria: Nie przypisana.