Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 301159.30 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.69 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Styczniowe przedwiośnie

Sobota, 4 stycznia 2014 · dodano: 04.01.2014 | Komentarze 1

Na dziś wymyśliłem sobie nieco trudniejszą trasę niż w Nowy Rok.Z wieloma podjazdami. O jakichś prawdziwych górach nie ma co mówić, choć właściwie jechałem przez Góry Wałbrzyskie (tak dla porządku). Góry Wałbrzyskie nie przekraczają 900 mnpm i w związku z tym nie są trudne dla rowerzysty w pełni sezonu. Najwyżej położone miejsca na mojej trasie nie windowały się wyżej niż 500-600 m.
Trochę bałem się jednak, że porywam się na cięższą jazdę, choć forma zupełnie kiepska. No ale skoro wczoraj w głowie powstał plan, należało go zrealizować. A postanowiłem wybrać się do czeskiego Broumova.
Wyjechałem przed dziesiątą. Wcześniej chyba nie było sensu, bo po nocy dość długo odmarzała szadź. Zresztą dzień był pochmurny i jeszcze koło ósmej straszył szarówką. Ta pochmurność nawet mi odpowiadała. Przynajmniej nie było słońca, które podczas moich poprzednich jazd strasznie raziło w oczy. No i można było się uczciwie wyspać.
Pogodę sprawdziłem starannie. Nie lubię zimą jeździć w deszczu. Miało być pochmurnie, ale bez opadów. No i dobrze! Deszczu co prawda nie było, ale cał yczas jechałem trasą nasiąkniętą wodą i błotem. Temperatura na lekkim plusie.
Pierwsze 30 kilometrów to generalnie jazda pod górę.Najtrudniejsze były podjazdy w samym Wałbrzychu. Zwłaszcza 6- kilometrowy ulicami Niepodległości i Wałbrzyską. Tu drobna uwaga. Już kiedyś zastanowiło mnie, że w Wałbrzychu jest ul. Wałbrzyska. To dość dziwne. Czy w Warszawie jest Warszawska? Albo dajmy na to w Kórniku Kórnicka? Chyba nie… Tak mi się wydaje,choć pewności nie mam, ale nazwa tej ulicy pozostała niezmieniona, gdy do Wałbrzycha w latach sześćdziesiątych przyłączono miejscowość Glinik. W Gliniku mogła być przecież ul. Wałbrzyska.No dobra. Dość tych dywagacji. W każdym razie dość zmordował mnie ten pierwszy odcinek. Na rozstaju dróg za Wałbrzychem (kierunki na Rybnicę Leśną i Unisław Śl.) odczytałem z licznika prędkość średnią. 16,5 km/h. Kiepsko.
No ale dalej było już w dół. Do samej czeskiej granicy. W Czechach zrobiłem małą pętelkę i wracałem tą sama trasą. No ale zamiast do Wałbrzycha, pojechałem do Głuszycy.
Na podjeździe z Unisławia do Rybnicy Leśnej po raz pierwszy tego roku widziałem śnieg. Zalegał w przydrożnych rowach. No ale nie dziwota. W tym miejscu śnieg można zobaczyć nawet na przełomie kwietnia i maja.
Na trasie, zarówno w Polsce jak i w Czechach widziałem sporo rowerzystów. Tak jak ja wykorzystywali dziwne przedwiośnie na początku stycznia, by trochę pośmigać.
Zima jednak przyjdzie. W styczniu, lutym. Nie daj Boże w marcu i kwietniu. Bo wtedy prawdziwy początek sezonu rowerowego może się nieco przesunąć.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Bystrzyca Dolna-Lubachów-Złoty Las-Wałbrzych-UnisławŚl.-Mieroszów-Mezimesti-Hejtmankovice-Broumov-Hyncice-Mezimesti-Mieroszów-UnisławŚl.-Rybnica Leśna-Głuszyca-Olszyniec-Lubachów-Bystrzyca Dolna-Świdnica.





Komentarze
aaadam
| 18:28 sobota, 4 stycznia 2014 | linkuj Widzę, że ostro atakujesz pedały w nowym roku :D Ja wybieram się jutro pojeździć, po pracy. Dzisiaj niestety nie zdążyłem.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!