Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 301159.30 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.69 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Do Czech. Teplice nad Metuji

Wtorek, 29 maja 2018 · dodano: 29.05.2018 | Komentarze 0

Ranek był bardzo ciepły. Nawet specjalnie nie wiało. Do pracy dojechałem w niezłej formie, ale do rekordu sezonowego nieco zabrakło.
W pracy ze zdziwieniem śledziłem prognozy pogody, które były coraz gorsze. Jeszcze wczoraj zapowiadano piękny słoneczny dzień, ale już dziś te dobre prognozy się zmieniły. Rzeczywiście, od strony zachodniej nadciągały ciemne chmury. Już wiedziałem, co mnie spotka. Wszakże nie wziąłem kurtki przeciwdeszczowej, zatem wiedziałem, że mnie zleje. Po pracy wyruszyłem w dusznej i ciężkiej atmosferze. Objechałem Wałbrzych rowerowymi ścieżkami. Najpierw ruszyłem ku strefie, potem przez Stary Julianów z powrotem znalazłem się w Wałbrzychu. Jadąc ścieżkami ponad 10 kilometrów, uniknąłem jazdy przez zatłoczone miasto. Po raz kolejny jednak uświadomiłem sobie, ze takie ścieżki nie są moim żywiołem. Są zapiaszczone, przecinają się w każdą wylotową dróżką, a na głównym wylotowym skrzyżowaniu w Wałbrzychu w kierunku na Kłodzko, każą stawać na dłuższą chwilę pod światłami. Muszę się zastanowić, którędy lepiej wyjeżdżać z Wałbrzycha. Po zjeździe ul. Świdnicką ku ul. Niepodległości, niebo naraz przybrało czarną barwę. Podjazd przez Glinik zrobiłem z blatu, po raz pierwszy w sezonie, chyba zestresowany i goniony przez pogarszającą się pogodę. Już prawie myślałem, że uda mi się uniknąć zmoczenia, ale przeznaczenie dopadło mnie za Mieroszowem. Ogromna ulewa spadła wprost na mnie. Jechałem chwilę w wielkich strumieniach wody, by w końcu uciec pod wiatę. Za chwilę dołączyło do mnie dwóch innych rowerzystów, którzy także znaleźli tu schronienie. Pół godziny czekaliśmy na poprawę pogody. Jechali na Okraj. Zastanawiałem się, czy im się uda, bo była już godzina 17, a na przełęcz było jeszcze dla nich dość daleko. Gdy tak się patrzy na hektolitry wody lejące się z nieba, wydaje się, że ten żywioł nie będzie miał końca. Odzywają się w nas jakieś atawizmy i najchętniej schowalibyśmy się w jakiejś grocie, by przeczekać tę kiepską aurę. Jednak w końcu zaczęło się przecierać. Wyruszyliśmy jeszcze w deszczu, by po chwili cieszyć się nowymi promieniami słońca. Już do domu udało mi się dojechać przy dobrej pogodzie. Wyschłęm prawie cały, za wyjątkiem butów, w których do końca chlupotała wilgoć.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Stary Julianów-Wałbrzych-(Glinik)-Unisław Śl.-Mieroszów-Zdonov-Teplice nad Metuji-Mezimesti-Mieroszów-Unisław Śl.-Rybnica Leśna-Głuszyca-Jugowice-Jez. Bystrzyckie (tama, po pięknym nowym asfalcie)-Bystrzyca Dolna-Świdnica.





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!