Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 301159.30 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.69 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Pierwszy raz. Świdnica-Chojnów

Niedziela, 1 listopada 2020 · dodano: 01.11.2020 | Komentarze 0

Do tej pory nigdy nie jeździłem na rowerze w pierwszy dzień listopada. No ale obecne trudne czasy wszystko stawiają na głowie, a więc po raz pierwszy na Wszystkich Świętych pokręciłem kapkę.

Szybko wymyśliłem sobie trasę i wcześniej ją nieco przeanalizowałem na mapach. Zanosiło się na sporo szutrów i polnych dróg, a więc do boju wypuściłem Zdechlaka. W tym roku za dużo się nie namęczył, a zatem rwał się do działania. Pogoda zapowiadała się marnie, przezornie do plecaczka wrzuciłem przeciwdeszczowe odzienie. Pierwsze kilometry na ciężkim rowerze nieco mnie wymęczyły, a i wiatr nie pomagał. Postanowiłem dotrzeć do Chojnowa, a stamtąd wrócić pociągiem, zaliczając po drodze kilka dziewiczych miejscowości.

Ruch był minimalny. Chyba wszyscy (albo spora większość) zastosowali się do absurdalnego zalecenia rządu. Po drodze przejeżdżałem obok kilku cmentarzy. Były raczej puste, czasem widać było pojedyncze osoby przy grobach.

Na początku było pochmurnie, po parunastu kilometrach zaczęło kropić. Przydał się mój ubiór dźwigany na placach. Około południa się wypogodziło, nawet widać było słońce. Jednak ostatnie trzydzieści kilometrów było w srogim deszczu. Przemokłem niezgorzej. W Chojnowie zameldowałem się sporo przed moim pociągiem. Na dworcu czekałem cierpliwe, wdychając woń swoich przemoczonych i przepoconych ubrań. Cuchnęły całkiem solidnie. Na szczęście w pociągach, którymi dotarłem do domu, nie było za dużo ludzi, a więc współtowarzyszy podróży nie musiałem narażać na nieznośny odór.

Jako się rzekło, dotarłem do dziewiczych miejscowości, a mianowicie były to: Jerzyków, Raczyce i Bogaczów w powiecie jaworskim oraz Święciany, Szymanowice, Czerwony Kościół, Gołocin, Pawlikowice i Pątnów w powiecie legnickim. Wybór Zdechlaka był ze wszech miar słuszny. Miałem sporo szutrów, błota, kamieni i kocich łbów. Mój rower jest totalnie zanieczyszczony. W tygodniu wezmę się za jego pucowanie, nich tylko błoto ciut obeschnie.

Na koniec mała uwaga. Okazało się, że mapy google też potrafią pleść bzdury. W planach miałem dotarcie do jeszcze jednej „dziewicy”, Pawłowic Małych. Na tychże mapach zlokalizowano je obok Czerwonego Kościoła. Na darmo ich tam szukałem. W domu już na innych mapach ustaliłem, że są one tuż przy granicy administracyjnej Legnicy, ze dwa kilometry od tego miejsca, na którym umieściły je google.

W domu zrobiłem sobie wspaniałą kąpiel. Może szlag mnie nie trafi od tych ciągłych przemoczeń…





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!