Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 301053.90 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.69 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Jak dobrze wstać skoro świt. Wałbrzych-Olesno

Sobota, 14 maja 2022 · dodano: 14.05.2022 | Komentarze 0

Jazdę swoją zaplanowałem tak, by dotrzeć do Olesna na Opolszczyźnie i wrócić stamtąd pociągiem. Według kalkulacji dystansu miało wyjść nieco ponad 180 km.

Spory dystans wymusił na mnie wczesną pobudkę. Poza tym okazało się, że mój sensowny powrotny pociąg był o 16:18 i raczej należało się streszczać. Niczego tak nie lubię jak pogoni za uciekającym pociągiem. Strasznie źle na mnie działa końcowa jazda w niedoczasie. Z reguły wolę przybyć na dworzec wcześniej, by chwilkę jeszcze odsapnąć. Mimo ściśle wyznaczonego planu jazdy, postanowiłem w trakcie pokonywania kolejnych odcinków kontrolować czas i dystans, by ewentualnie go skrócić lub wydłużyć. Na szczęście doszło do tej drugiej opcji.

Na rowerze siedziałem już kapkę po szóstej. Wstałem nawet chwacko i bez marudzenia. Poranek był całkiem ciepły, bo termometr pokazał 10 stopni. Mnie jednak było dziwnie zimno, być może podświadomie tęskniłem do ciepłego łóżka. Dystans umykał szybko. Po dwóch godzinach było już dwadzieścia stopni. Jechałem w termicznej bluzce pod spodem i nawet parę razy miałem zamiar ją zdjąć, ale jakoś nie zrobiłem tego. Do końca już miałem ją na sobie. Ciut się przegrzewałem, ale nie nadmiernie. Na początkowych odcinkach miałem wiatr boczny, ale ostatnie kilkadziesiąt kilometrów ładnie śmigałem pchany przez podmuchy.

W domu zjadłem małe śniadanie, bo o tak wczesnej porze nie przełknąłbym czegoś większego. W trakcie jazdy poratowałem się dwiema bułkami i trzema kawałkami kiełbasy śląskiej. Produkty kupowałem już w sklepach, bo z domu nie wziąłem jedzenia. Na takiej strawie dociągnąłem do mety. W województwie opolskim zaliczyłem cztery dziewicze miejscowości: Lubienia, Gronowice, Stare Olesno i Wojciechów. Po drodze tak skorygowałem przebieg mej marszruty, by dobić do dwusetki.

Na dworcu w Oleśnie zameldowałem się przed czasem, wybiła bowiem 15:30. Jest on remontowany i bilet musiałem kupić w pociągu. Wcześniej jednak zasiadłem na ławeczce i napawałem się słońcem, a w garści ściskałem puszkę piwa, rozglądałem się przy tym, czy aby nie napatoczy się jakaś policja. Było jednak pod tym względem spokojnie.

Podróż pociągami zmęczyła mnie chyba więcej niż jazda na rowerze. Myślałem przy tym, że trochę słabo to zaplanowałem. Wszak można było jeszcze ze trzy godzinki pojeździć, a nie marnować się w wagonie. Na przyszłość postanowiłem to jakoś skorygować. Może jazda sobotnia i niedzielna gdzieś z noclegiem? We Wrocławiu miałem chwilę na przesiadkę i chciałem coś zjeść. Niestety mój ulubiony lokal z normalnymi obiadami był już zamknięty. A więc obiadokolację zjadłem w domu.
Dzisiejsza trasa:
Wałbrzych-Pogorzała-Burkatów-Lutomia Dolna-Mościsko-Jaźwina-Łagiewniki-Strzelin-Gnojna-Grodków-Gracze-Lewin Brzeski-Skorogoszcz-Popielów-Ładza-Murów-Stare Budkowice-Laskowice-Lasowice Małe-Stare Olesno-Olesno.





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!