Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 301159.30 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.69 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Góry Sowie forever. Przełęcz Jugowska-Broumov

Niedziela, 31 lipca 2022 · dodano: 31.07.2022 | Komentarze 0

Gdyby ktoś chciał wczoraj kręcić wiarygodne sceny do filmu o biblijnym potopie, miałby doskonałą okazję. Lało cały dzień, a opady były naprawdę obfite. Znając prognozy pogody, raczej nie pchałem się do jazdy. Myślałem tylko o swoim koledze z pracy, który w ramach pielgrzymki rowerowej kręcił do Częstochowy. Miał dobrą okazję do pokuty za wszelkie grzechy.

Dziś była zupełnie inna gadka. Deszcze odeszły, przejaśniło się i wyszło piękne słońce. No więc grzechem było nie jechać. Podobnie pomyśleli pewnie liczni rowerzyści, którzy rzucili się na drogi. Z domu wyjechałem późno, bo mocno po dziesiątej.

Początek miałem z wiatrem. Jechało się bosko (jeśli mamy pozostać przy nadprzyrodzonej symbolice). Drogi były jeszcze mokre, ale szybciutko schły od słońca i wiatru. Trasa pomiędzy Bystrzycą Górną a Bojanicami ciągle była oznaczona jako zamknięta, ale wbiłem się tam i zaliczyłem nowiutki świeżutki nieprzetarty asfalcik.

Wybrałem się w Góry Sowie, na swój ulubiony podjazd na Przełęcz Jugowską. Do podnóża przełęczy dotarłem mocno okrężną drogą. Z wiatrem warto nastukać trochę więcej kilometrów. Sam podjazd wjechałem całkiem sprawnie. Mogłem zagłębić się w rozważania filozoficzne. Oto dwóch kolarzy na podjeździe mnie łyknęło, a ja z kolei wyprzedziłem tylko jednego. Filozofia: lata lecą, forma spada. No ale jakoś się jeździ. Zjechałem za to błyskawicznie do Nowej Rudy i dalej do Czech. Tutaj wiatr się wzmógł i niestety skierował swoje ostrze przeciwko mnie. Jechało się kiepsko. Ze czterdzieści kilometrów brnąłem pod krzepkie podmuchy. Na liczniku z rzadka pojawiała się prędkość 20 km/h. No ale co zrobić? Tak to już bywa na rowerowych szlakach.

W Czechach pierwotnie zamierzałem zjeść obiad. Głód jednak mnie nie morzył i o pustym żołądku dotarłem do domu. Do Wałbrzycha dojechałem też lekko klucząc, przejechałem przez Szczawno Zdrój (lekko bokiem) i przez wałbrzyską Piaskową Górę, przez którą rowerem nie jeździłem od lat. Do wora wpadło zatem parę nadmiarowych kilometrów. Teraz czuję wilczy apetyt, dlatego zaraz po tym wpisie biorę się za pichcenie konkretnego mięsiwa.
Dziś było sporo górek i podjazdów. Jakoś się udało przejechać bez nadmiernego upodlenia. Od gór gorzej znosiłem ten obrzydliwy przeciwny wiatr.

Dzisiejsza trasa:
Wałbrzych-Olszyniec-Jez. Bystrzyckie (tama)-Bystrzyca Górna-Bojaniec-Pieszyce-Kamionki-Przełęcz Jugowska-Sokolec-Nowa Ruda-Tłumaczów-Otovice-Broumov-Hyncice-Ruprechtice-Mezimesti-Mieroszów-Kochanów-Krzeszów-Grzędy-Czarny Bór-Jabłów-Szczawno Zdrój-Wałbrzych





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!