Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 301159.30 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.69 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Kapuśniaczek. Jawor

Niedziela, 2 października 2022 · dodano: 02.10.2022 | Komentarze 0

Prognozy na dziś były nadzwyczaj rozstrzelone. Od ciągłych opadów do pełnego słońca. Tym razem prawda okazała się średnią arytmetyczną tych zapowiedzi. Było i słońce i deszcz.

Rano wstałem nawet sprawnie. Na zewnątrz wstawał dzień. Ja tez wstałem i bez marudzenia zrobiłem sobie śniadanie. Zwłaszcza mocna kawa wyostrzyła moje oczy i całe ciało. Ubrałem się dość przezornie. Zgodnie z moją dewizą, lepiej nieco się przegrzać niż zmarznąć. Na plecy wrzuciłem plecaczek, a w nim schowałem kurtkę przeciwdeszczową.

Pierwsze kilometry przejechałem przez Wałbrzych. Moje miasto jest rozległe i nawet biorąc pod uwagę, że nieco kluczyłem, rozstałem się z nim dopiero po dwudziestu kilometrach jazdy. Początek był taki jak do mojej pracy. Drogi były mokre po nocnym deszczu, ale słońce ładnie suszyło te wilgotne bezeceństwa. Wzgórki przy Wałbrzychu pokonywałem całkiem dynamicznie. Rower mój jest po zmianie napędu i to się czuło. Każde uderzenie w pedały odpłacało się niezłym przyspieszeniem. Niedziela była ładna, przejrzysta i spokojna. Nawet zastanawiałem się nad tym, dlaczego tak mało cyklistów wyruszyło na trasy. Wiatr trochę hulał, ale sprawiedliwie raz pomagał, raz przeszkadzał.

W Strzegomiu stanąłem na obiad, w zajeździe „U Emila”. Była czternasta, a ja jakoś niespodziewanie zgłodniałem. Za pełne danie obiadowe zapłaciłem trzy dychy. Był kapuśniak i kopytka z kotletem mielonym. Strawy nieco trąciły myszką, ale człowiek głodny wszystko zje. Gdy wyjechałem na dalszą jazdę, nad okolicą zaciągnęły się paskudne chmury. Po półgodzinie zaczął kropić drobny kapuśniaczek. Mnie ten kapuśniaczek nawet nie przeszkadzał, ale poczułem, że ten przyswojony na obiedzie chce się wydostać na zewnątrz. Cóż było robić? Przystanąłem i udałem się w krzaki…

Po kolejnych kilometrach już dostałem się w strefę mocnych opadów. Z plecaka wydobyłem kurtkę i tak odziany jakoś brnąłem w deszczu. Opady ustały po kolejnej półgodzinie. Wyszło znowu słońce. Do domu dotarłem bez większych przygód, zadowolony z udanej jazdy.

Rower po ostatnich jazdach w deszczu nieco się wysmotruchał. Odstawiłem go do piwnicy na jakieś konkretne czyszczenie. Ale to jużjutro…


Dzisiejsza trasa:
Wałbrzych-Stare Bogaczowice-Dobromierz-Kłaczyna-Roztoka-Zębowice-Jawor-Luboradz-Marcinowice-Damianowo-Goczałków Górny-Strzegom-Morawa-Skarżyce-Pastuchów-Bolesławice-Świdnica-Milikowice-Komorów-Witoszów Dolny-Burkatów-Lubachów-Dziećmorowice-Wałbrzych





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!