Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 319099.20 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.61 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Z pękniętą szprychą. Kudowa Zdrój

Czwartek, 4 czerwca 2026 · dodano: 04.06.2026 | Komentarze 0

Po dwuletniej przerwie znowu wybrałem się w Góry Stołowe. Kawałek ode mnie są, a więc zmobilizowałem się na trudniejszą jazdę, bo czekało mnie 1300 metrów przewyższeń. Z domu wybierałem się dość opornie, zjadłem pożywną jajecznicę, przejrzałem internet, rzuciłem okiem na programy serwowane w telewizji. W końcu wyjechałem przed dziesiątą. Prognozy nie kłamały, dzień był słoneczny, chociaż nieco wiało.
Święto zachęciło rodaków do tłumnego wyjścia w plener. Pierwsze tego objawy zaobserwowałem w okolicach czeskiego Skalnego Miasta (Teplic nad Metuji), a w Kudowie to już był istny kociokwik. Ludziska chcieli coś zobaczyć i przy okazji wydać nieco grosza. Ujeżdżacze elektrycznych rowerów też się pokazali. Zastanawiam się po co oni kręcą pedałami, przecież machina sama jedzie. Gorsi byli wszakże motocykliści. Gdy rozpocząłem podjazd Drogą Stu Zakrętów do Karłowa, oni dawali pokazy karkołomnych szarż i palenia gumy. Coś potwornego. Naraz zza zakrętu wyskakiwały całe ich stada, a ścinanie zakrętów było chyba ich ulubioną zabawą.
W Tłumaczowie pod sklepem zorientowałem się, że z tylnym kołem coś było nie tak. Dziwnie skrzypiało. Gdy przypatrzyłem się bliżej, dostrzegłem złamaną szprychę, a koło zaczynało bić o hamulcowe klocki. Do domu miałem jeszcze 45 kilometrów. Strasznie nie lubię jeździć na rowerze w stanie awarii. Zaraz wyobrażam sobie, że w toku jazdy rower całkiem się rozkraczy, a ja oszlifuję asfalt. No ale nie było innej rady, poluzowałem hamulec i ostrożnie ruszyłem dalej. Bez tylnego hamulca jazda nie może być dynamiczna. Kręciłem zatem ospale, cały czas wsłuchując się w dźwięki wydawane przez mój pojazd. Czy czasem nie pęknie kolejna szprycha? Czy koło się całkiem nie zósemkuje? Kolejna awaria w tym roku wprawiła mnie w dość filozoficzny nastrój. Wspominałem kolejne przygody: pęknięcie ramy, złamaną szprychę podczas wyjazdu na Podkarpacie, pękniętą kierownicę oraz ostatni wystrzał dętki na ostrym zjeździe. Co jeszcze mnie spotka.
Tym razem jednak jakoś dotarłem do domu. Rower się nie rozkraczył do końca, a awaria się nie pogłębiła. No cóż, jutro naprawa koła…
W Czechach miałem zjeść obiad, ale przez tę szprychę jakoś mi się odechciało. Zabrane korony wróciły do domu. Na trasie spożyłem wyłącznie dwa banany oraz dwa batony. Dług kaloryczny zlikwidowałem już w domu.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/monefebace





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!