Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 301159.30 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.69 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 82.80km
  • Czas 03:03
  • VAVG 27.15km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Czwartek, 6 października 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Szlaban, nie szlaban, ale dziś udało mi się wyskoczyć na trzy godzinki. Zawdzięczam to ciągle ładnej pogodzie i korzystnym konfiguracjom dotyczącym obowiązków domowych. Zatem… jazda. Wcześniej jednak w pracy miałem chwilę czasu, by przestudiować mój nowy nabytek- mapę pewnego rejonu Europy, do którego mam zamiar udać się, by go zobaczyć z perspektywy dwóch kółek. No ale o tym jeszcze za wcześnie coś konkretnego pisać. Gdy plany nieco bardziej się wyklarują, założę osobny temat. Póki co było wodzenie palcem po mapie z wypiekami na twarzy i szukaniem co większych przełęczy. Do tej hipotetycznej wyprawy jest jeszcze tyle czasu, że wystarczy na poczęcie i urodzenie człowieka, a zatem nie ma co bajdurzyć. Warto jednak mieć marzenia.
Rower od wtorku stał sobie skromnie w miejscu mojej pracy. Korzystając z tego, że do pracy pojechałem z kolegą, mogłem jechać rowerem z miejscowości mojej pracy do Świdnicy. Dnia coraz mniej, a więc siłą rzeczy trasa nie mogła być długa. Mój wybór padł na dobrze mi znany szlak: Wałbrzych-Szczawno Zdrój-Stare Bogaczowice-Chwaliszów-Dobromierz-Kłaczyna-Jawor-Mściwojów-Goczałków-Strzegom-Pasieczna-Stary Jaworów-Komorów-Słotwina-Świdnica. Dystans 82,8 km nie imponuje, ale lepsze to niż nic. Średnia dość przyzwoita: 27,1 km/h. Cały czas wiał potępieńczy wiatr, który trochę pomagał mi do Jawora, by później przeszkadzać niczym zły duszek. W Świdnicy cudem uniknąłem kolizji z samochodem. Gość ordynarnie wymusił pierwszeństwo, a ja musiałem mocno hamować z dość dużej prędkości. Lekko mnie zarzuciło przy silnym pociągnięciu za klamki, ale jeszcze raz się udało. Skąd w ludziach tyle nonszalancji i braku wyobraźni..? Na rowerze można jechać naprawdę szybko i czas wziąć to pod uwagę i przewidywać wydarzenia na drodze. Przez chwilę byłem dość wzburzony i miałem ochotę wytropić pirata, ale w końcu się uspokoiłem.
Teraz też jestem nad wyraz uspokojony. Słucham sobie Mozarta, a za oknem dobiega do mnie dźwięk silnego wiatru. Październikowe lato się kończy. Czas na słoty i szarugi. No ale taka jest kolej rzeczy. Rower też musi odpocząć. Choć ja ciągle mam nadzieję na długie jesienne trasy w kolorze żółto-czerwonym.





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!