Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 301159.30 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.69 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 100.30km
  • Czas 04:13
  • VAVG 23.79km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z pracy do innego kraju

Wtorek, 3 kwietnia 2012 · dodano: 03.04.2012 | Komentarze 0

W tym tygodniu chcę powtórzyć wariant z tygodnia ubiegłego. Rower zatem jeszcze wczoraj wieczorem został zapakowany do samochodu. Odkręcam koła, bo inaczej by się nie zmieścił, a całość upycham na tylnym siedzeniu. Elementy smarowane zabezpieczam folią, by całkiem nie zapaskudzić samochodu. No i rano jedziemy we dwójkę (tj. rower i ja) do pracy. Jest jeszcze za ciemno, a poza tym dziś było też chłodno, by rano jechać rowerem. No ale od drugiej połowy kwietnia te przeszkody znikną. W pracy szybko przykręcam koła i rower czeka gotowy do jazdy do godziny piętnastej. Jak łatwo obliczyć, do wykorzystania są ponad cztery godziny popołudnia i wieczoru. No to już można gdzieś się wybrać…
Dziś pojechałem do Czech. Trasa: Wałbrzych-Mieroszów-Teplice nad Metuji-Ceska Metuje-Police nad Metuji-Bezdekov nad Metuji-Police nad Metuji-Pekov-Hejtmankovice-Mieroszów-Wałbrzych. Dystans 100,3 km (jak Boga kocham, bez dokręcania, tyle wyszło) przy średniej 23,8 km/h.
Na trasie sporo wzniesień i kąśliwych pagórków, chociaż bez jakichś spektakularnych podjazdów. No ale trochę się nakręciłem. Forma daleka od ideału. W Czechach mnóstwo rowerzystów w różnym wieku, różnej płci i na przeróżnym sprzęcie. Podoba mi się ich „ahoj!”. Tak właśnie się pozdrawialiśmy.
W porównaniu z dwiema poprzednimi jazdami pogoda była boska. Coś koło 8 stopni, ani kropli deszczu, wiatr o rozsądnej sile… Trochę słońca, ale było ono raczej dostarczycielem światła niż ciepła. W miejscach zacienionych tchnęło jeszcze zimą. Można było nawet spotkać płachty śniegu gdzieś w przydrożnych rowach.
W pracy zameldowałem się około 19:30. Rower wstawiłem do przytulnego archiwum, sam nawet się już nie przebierałem tylko wskoczyłem do samochodu i dalejże do domu. Rower zapadł w słodką drzemkę. Obudzę go w czwartek o piętnastej…





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!