Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 319099.20 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.61 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2026

Dystans całkowity:1762.50 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:80:39
Średnia prędkość:21.85 km/h
Liczba aktywności:14
Średnio na aktywność:125.89 km i 5h 45m
Więcej statystyk

Dniówka na rowerze. Wałbrzych-Strzelce Opolskie

Niedziela, 31 maja 2026 · dodano: 31.05.2026 | Komentarze 0

Dniówka, bo osiem godzin z hakiem netto w siodle. Jazda łatwa, bo raczej bez gór. No ale dystans duży.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/jocamodaga




Na opak. Teplice nad Metuji

Czwartek, 28 maja 2026 · dodano: 28.05.2026 | Komentarze 0

Do czeskich Teplic nad Metuji w ramach szukania urozmaiceń pojechałem na opak, czyli w odwrotną stronę niż zazwyczaj. Oczywiście tak też jeździłem, ale niezbyt często. Trasa rzeczywiście wydała mi się dziwnie świeża i ponętna. Wszystko było na odwrót, prawo zmieniło się w lewo, a podjazd w zjazd.
Z Wałbrzycha wyjechałem nielubianym przeze mnie podjazdem przez Glinik. Nawet w dawnych czasach, gdy forma była o niebo lepsza, trochę mnie męczył. Dziś jednak poszedł gładko, z najwyższej tarczy.
Dzień słoneczny, ale znacznie chłodniejszy niż kilka ostatnich.
Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/fusularaku




Urozmaicenia. Jawor

Wtorek, 26 maja 2026 · dodano: 26.05.2026 | Komentarze 0

Oklepaną trasę do Jawora urozmaiciłem sobie zahaczając o dawno nie odwiedzane Paszowice. Takie małe wariacje powodują, że droga staje się bardziej atrakcyjna. Trzeba będzie podobnie postąpić z innymi moimi marszrutami. Tylko czy coś się da z nimi zrobić w tym kontekście? 
Dzień piękny. Ciepły i słoneczny. Do pełni szczęścia zabrakło mniej agresywnego wiatru.
Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/lodefaluda




Nadrabianie zaległości. Środa Śl.

Niedziela, 24 maja 2026 · dodano: 24.05.2026 | Komentarze 0

Z reguły w weekendy mam jeden dzień rowerowy, ale tym razem po jeździe sobotniej poczłapałem także w niedzielę. Przez awarię jedna trasa w tygodniu mi wypadła, a więc należało nadrobić zaległości.
Dzień był upalny. Gdy raz sprawdziłem temperaturę na liczniku, ten wskazał 35 stopni. W ciapki opaliłem ręce, nogi i twarz. W pracy będą się pewnie z tego śmiali. Upadł jednak mi pasuje i z przyjemnością się w nim pogrążałem. Tylko należało sporo pic.
Trasa średnia na jeża. Raczej płaska, z kilkoma wzgórkami. Za Środą Śl. wpadłem w cykl wahadeł, bo droga wreszcie jest remontowana. Ruch był jednak niewielki i zdarzało mi się jechać ignorując czerwone światło. Po dobrym śniadaniu w trakcie jazdy spożyłem tylko paczka, a więc w domu nafutrowałem się dobrym obiadem.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/mumabasobe




Na raty. Przełęcz Walimska

Sobota, 23 maja 2026 · dodano: 23.05.2026 | Komentarze 0

Jazda na raty, bo zaczęła się w czwartek, a skończyła dziś. Zatem w czwartek pokierowałem się na Przełęcz Walimską po pracy. Po ujechaniu niecałych 20 kilometrów na solidnym zjeździe w na odcinku Modliszów-Złoty Las pękła mi opona. Zdarzenie ścinające krew w żyłach. Przy około 60 km/h w ułamku sekundy tylna opona stała się miękkim kawałkiem gumy. Że się nie wywaliłem, to chyba cud. Kolejny po pęknięciu kierownicy… W każdym razie jakoś wyhamowałem praktycznie na samej obręczy. Poczłapałem na pociąg w Lubachowie. W myślach dziękowałem opatrzności za wyjście bez szwanku z tej przygody.
Dziś postanowiłem powtórzyć tę trefną trasę. Nową oponę wsadziłem w koło. Starą szlag trafił – jak to zbadałem – pewnie dlatego, że koło miałem chyba przekoszone i klocki obcierały o gumę. Przypominałem sobie, że coś mi tam lekko tarło, ale to zbagatelizowałem. Dziś pomny tych przeżyć znacznie częściej korzystałem z hamulca…
Na Przełęczy Walimskiej ostatni raz byłem w 2023 roku. Dawno. Nie wdrapywałem się tam, bo pamiętałem o kiepskiej nawierzchni i kostce, ale też nie chciałem tam wjeżdżać, bo forma uchodziła ze mnie jak powietrze z pękniętej opony. No, może ciut wolniej… Dziś wjechałem dość sprawnie, a na zjeździe w kierunku Pieszyc zanotowałem, że w wielu miejscach naprawiono asfalt.
Pogoda dopisała. Ciepło i słonecznie. Pierwszy raz w sezonie pojechałem zupełnie na letnio. A na dodatek zamiast żółtych szkieł do okularów wstawiłem niebieskie.
Trasę zrobiłem mocno dookolną, ale mapy dziś nie wstawiam, bo i tak nikt tego nie ogląda.




Kapryśny maj. Mietków

Wtorek, 19 maja 2026 · dodano: 19.05.2026 | Komentarze 0

Rano zimno. Po południu miało padać i padało. Już na początku jazdy mnie przemoczyło, a potem schłem na mikrym słońcu i wietrze. Mimo kolejnego dnia kapryśnego maja, jazdę uznaję za udaną.

Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/culecatucu




Pokonany przez deszcz. Wałbrzych-Prudnik

Niedziela, 17 maja 2026 · dodano: 17.05.2026 | Komentarze 0

Wyznaczyłem sobie dwusetkę do Kędzierzyna-Koźla. W końcu postanowiłem zrobić jakiś większy dystans. Miało nie padać, a więc nie zabrałem ani plecaka, ani kurtki przeciwdeszczowej. O, naiwny człowieku. Po minięciu setnego kilometra, za Grodkowem – zaczęło siąpić. Z początku lekko, później coraz mocniej. Zrobiło się tez zimno. Strasznie nie lubię zmieniać planów, a zatem brnąłem w ten deszcz. W Korfantowie wszystko miałem przemoczone, a ciałem mym wstrząsały dreszcze. Odpaliłem radar burz i okazało się, że jestem w środku wielkiego obszaru opadów, a z południa nadciągały kolejne fale deszczu. Do mety miałem jeszcze 60 kilometrów, czas dobry, przez chwilę analizowałem sytuację. W końcu wywiesiłem białą flagę. Pokręciłem do Prudnika, od którego dzieliło mnie 20 kilometrów. Na dworcu kolejowym miotało mną poczucie porażki. Ale może dobrze zrobiłem? Po co pchać się w łapy przeziębienia? Za trzy tygodnie wygrzeję się w ciepłych krajach.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/maramahoce
I powrót z dworca Wałbrzych Główny do domu:
https://mapy.com/s/gucubojabo




Dziewicza trasa. Dzierżoniów

Czwartek, 14 maja 2026 · dodano: 14.05.2026 | Komentarze 0

Zimnego wiatru nikt nie wyłączył. Dziś znowu się rozhulał. W dodatku miał krzepę. Im bliżej wieczora, tym ona gasła, ale na początku nieźle się namachałem. Trasa „dziewicza” określona w tytule nie dotyczy oczywiście całości mego przejazdu, bo to w moich rejonach wszystkie drogi dobrze oszlifowałem, lecz kawałka o długości może z 5 kilometrów między Krzyżową a Lutomią Dolną. Przed tą ostatnią wioską pokazała się na niebie ogromna podwójna tęcza na tle ciemnogranatowego nieba. Piękny widok. Nawet przystanąłem, by zrobić zdjęcie. Ostatnie kilometry pokonywałem we wzmagającym się deszczu.
Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/huteraroge




Nowa stara przełęcz. Lubawka

Wtorek, 12 maja 2026 · dodano: 12.05.2026 | Komentarze 0

Zapowiadano znaczne ochłodzenie, a więc rano do pracy ubrałem się prawie zimowo. Czapka, długie spodnie, bluza z długim rękawem oraz pod spodem koszulka termiczna. Myślałem, że po południu będę mógł nieco odchudzić mój strój, ale było jeszcze zimniej. W trakcie jazdy zastanawiałem się, czy w końcu ktoś wyłączy ten ohydny lodowaty wiatr. Przemarzały mi ręce, żałowałem, że nie wziąłem długich rękawiczek. Kielich goryczy przelały (dosłownie) zacinające opady deszczu. Założyłem kurtkę, którą przezornie wiozłem w kieszonce, ale nie do końca pomogła. Przemoczyłem się dość dokładnie. Chyba od tego zimna zaczęły mnie łapać skurcze. Najdotkliwszy chwytał mnie za lewą łydkę. Musiałem przystanąć, a potem oszczędzać nogę. W końcu skurcz odpuścił.
Dziesiątki razy przejeżdżałem między Lubawką a Chełmskiem Śląskim, ale dopiero dziś, po analizie map, dowiedziałem się, że zaliczałem tu przełęcz. Konkretnie to Przełęcz Ulanowicka w paśmie Gór Kruczych, o wysokości 535 mnpm. No cóż, górka jak górka. Ma wszakże swoje hasło w Wikipedii. Będę musiał ją włączyć do swoich statystyk.
Do domu przyjechałem spragniony ciepła. I teraz mu się oddaję.

Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/cekuzesuza




Tysiąc w górę. Police nad Metuji

Niedziela, 10 maja 2026 · dodano: 10.05.2026 | Komentarze 0

Wyruszyłem znowu do Czech. Kierunek to dość przyjemny, a i zjeść na trasie w knajpie coś można. W sumie naskładało się ponad tysiąc metrów przewyższeń, a więc było co deptać. Dzień słoneczny, ale raczej zimnawy. Na szczęście poza początkiem jazdy, wiatr był prawie nieodczuwalny. Na drogach mnóstwo rowerzystów, ale jak już kiedyś wspominałem, w większości na prądowym dopingu. Po przekroczeniu granicy wbiłem się w jakiś czeski wyścig dla amatorów. Jechali wszakże w drugą stronę, a więc mijaliśmy się tylko co jakiś czas. Kręciło mi się całkiem przyjemnie, bez nadmiernego zmęczenia i trudu. Na czterdzieści kilometrów przed metą wreszcie postanowiłem zjeść obiad. A miejsce ku temu było odpowiednie, bo niebawem miałem opuścić Czechy. Przycupnąłem w „Restaurace u Kovarny” i zamówiłem kotlet Pavlisov (schabowy, chlebowe knedle i kapusta na ciepło), który popiłem malinovkou. W knajpie tłumy ludzi, głownie Polacy.
Do domu dotarłem w stanie niezłym, nadającym się do różnych innych działań…
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/fofusegevu