Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 326342.20 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.58 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2026

Dystans całkowity:2009.30 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:90:03
Średnia prędkość:22.31 km/h
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:125.58 km i 5h 37m
Więcej statystyk

Sierpniowe dociskanie. Dzierżoniów

Poniedziałek, 31 sierpnia 2026 · dodano: 31.08.2026 | Komentarze 0

Do pracy znowu pojechałem w inne miejsce niż zazwyczaj. Dało to mi szansę trochę wcześniejszego wyfrunięcia na rower, z której oczywiście skorzystałem.
Dzisiejsza jazda była w pewnym sensie nadmiarowa, bo przyświecał mi cel dociśnięcia do dwóch tysięcy kilometrów w miesiącu. Jeszcze tydzień temu było to mało realne, ale skoncentrowałem się i jakoś się udało.
Oczywiście dystans 2 tysięcy kilometrów nie jest czymś wybitnym, o czym przekonują wyniki kilku panów i jednej pani na tym forum. Ale każdy orze jak może. Mnie to zadowala i oby nie było gorzej. Forma nawet się utrzymuje na znośnym poziomie, jazdy dają przyjemność, a więc kręcę.
Dziś niespodziewanie dobrze sprawdziły się prognozy pogody. Rano było pochmurnie, w pracy obserwowałem wielką ulewę, ale gdy ruszałem po południu na trasę, przejaśniło się.
Miałem też okazję po raz pierwszy przejechać dystans Dzierżoniów-Uciechów nową dla mnie trasą, ni to ścieżką rowerową, ni traktem pieszym, ni marszrutą dla pojazdów rolniczych. Dobra alternatywa dla przebijania się przez ruchliwe centrum Dzierżoniowa.

Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/gocapazefo




Od żony. Oborniki Śl.-Krotoszyn

Niedziela, 30 sierpnia 2026 · dodano: 30.08.2026 | Komentarze 0

Powrót od żony, ale juz nie do domu, żeby nie powtarzać trasy, tylko na północ, aby zaliczyć dziewicze miejscowości w powiatach oleśnickim i milickim.

Trasa:
https://mapy.com/s/dasebozuno




Do żony. Wałbrzych-Oborniki Śl.

Piątek, 28 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 0

Tak się złożyło, że ja mieszkam w Wałbrzychu, a żona w Obornikach Śląskich. Dobry powód, by ją odwiedzić i zrobić przyjemną trasę.
Trasa:
https://mapy.com/s/humujejafu




Za bary z wiatrem. Dobromierz

Czwartek, 27 sierpnia 2026 · dodano: 27.08.2026 | Komentarze 0

Tak, wiatr był męczący, agresywny i jakby ciągle przeciwny – mimo mojej jazdy w koło. Mocno mnie zniechęcał. Poza tym coś mi tam tarło z tyłu. Kilka razy stawałem, by sprawdzić źródło owego zgrzytu, lepiej ustawiłem klocki, ale nic nie pomogło. Było to nad wyraz denerwujące.
Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mukogojefu
- po pracy https://mapy.com/s/cepecuhome




Dziesiąty patol w deszczu. Broumov

Wtorek, 25 sierpnia 2026 · dodano: 25.08.2026 | Komentarze 0

Zimny poranek już staje się czymś pewnym. Dziś temperatura nie przekraczała 10 stopni. Na ziąb wziąłem rowerowe ubranie z długimi rękawami i nogawkami. Po chwili wahania zabrałem też do plecaczka kurtkę przeciwdeszczową. Co prawda prognozy wieściły, że ma nie padać, ale cóż mi szkodziło wziąć ten minimalny bagaż.
Jeszcze na pięć minut przed moim wyjazdem z pracy nie padało, ale gdy tylko wystawiłem nos na zewnątrz, wszystkie deszczowe chmury umówiły się, by mi towarzyszyć. Ich towarzystwo musiałem znosić przez dwie godziny. Momentami lało porządnie, ale ja oczywiście nie mogłem przeczekać opadów, bo nie dojechałbym do domu za dnia. Co prawda mogłem zaplanowaną trasę skrócić, ale stwierdziłem, że nie było aż tak strasznie. Kurtka się przydała, ale nie uchroniła mnie od przemoknięcia. Potem już do końca dźwigałem mokre ciuchy. Nic przyjemnego. Przeklinałem na synoptyków, którzy jeszcze wczoraj zapowiadali brak deszczu.
W takich to kiepskich terminach dotarłem do swojego dziesięciotysięcznego kilometra w sezonie. W domu pod gorącym prysznicem rozważałem zmienność natury: w czasie poprzedniej jazdy chwaliłem jej sprawiedliwość, teraz przeklinałem jej podstępność, bo z deszczem czekała do momentu, kiedy rozpocząłem dzisiejszą popołudniową jazdę. Poza tym analizowałem, że ten sam żywioł (woda) może być czymś przeklętym lub życiodajnym. Gdy lały się na mnie zimne strugi podczas jazdy byłem zły i zniechęcony, gdy oblepiał mnie ciepły strumień lecący z prysznica odradzał się we mnie życie. No tak, nic odkrywczego…

Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mukogojefu
- po pracy https://mapy.com/s/fezucazemu




Sprawiedliwość natury. Wiązów

Niedziela, 23 sierpnia 2026 · dodano: 23.08.2026 | Komentarze 0

Całkiem składna jazda w zimnych podmuchach jakby jesiennego wiatru. Był on przynajmniej sprawiedliwy: pierwsza połowa trasy z jego wspomaganiem, druga z ostrymi podmuchami w twarz.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/nagotumuhe




Na tropach pumy. Przełęcz Jugowska

Czwartek, 20 sierpnia 2026 · dodano: 20.08.2026 | Komentarze 0

Dziś do pracy udałem się w inne miejsce niż zazwyczaj. Mogłem też wcześniej ją opuścić – na legalu. Należało z tego skorzystać i bujnąć się rowerem. W nocy u mnie była nawałnica, ale ja smacznie spałem i o niczym nie wiedziałem. Dopiero poranna jazda przez zapiaszczone ulice i leżące na nich połamane gałęzie uświadomiły mi, że nad miastem przetaczały się żywioły.
Postanowiłem pojechać w Góry Sowie. Ostatnio pojawiły się pogłoski, że grasuje tam puma, która uciekła z czeskiej hodowli. Pociągnąłem zatem w te leśne ostępy, aby przekonać się, czy bestia tam się przechadza. Oczywiście szansa na jej ujrzenie była mizerna. Poza tym to raczej ona by mnie tropiła, a nie na odwrót. Zwierza nie spotkałem, dlatego mogę skreślić tych parę słów…
Pogoda schyłkowa, mocne wiatry, słońce na przemian z grubymi chmurami, jeszcze ciepło. Na Przełęcz Jugowską wjechałem dość żwawo. Podjazd ten – jak zwykle – dał mi sporo frajdy.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/kutonujuba




Żółte okulary. Mietków

Wtorek, 18 sierpnia 2026 · dodano: 18.08.2026 | Komentarze 0

Rano wybitnie nie chciało mi się jechać. Mózg jeszcze w stanie nocnego półletargu wynajdował różne powody, aby do pracy pojechać samochodem. Na dworze była mgła, drogi były mokre od opadów z poprzedniego dnia, wszystko to potęgowało totalne lenistwo. Ale wiedziałem, że jutro nie mogę sobie pozwolić na rower, a więc jednak wyruszyłem. Wcześniej jednak w moich okularach wymieniłem szkła, z przyciemnianych na żółte. Potem uświadomiłem sobie, że był to niejako czyn symboliczny. Oto sezon powoli hamuje. Tak to się zwykle dzieje po 15 sierpnia.
Z pracy zwolniłem się godzinkę wcześniej, by uniknąć powrotu o zmierzchu, czego nie lubię. To kolejny znak upływu czasu i przemijania. Wszystkie te oznaki nie wpędziły mnie w depresję. Jazda będzie się odbywała do czasu, kiedy spadnie dużo śniegu. A może nie spadnie?
Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mukogojefu
- po pracy https://mapy.com/s/kenacafazu




Dwudniówka w Lubuskie. Dzień 2. Nowa Sól-Lubań

Niedziela, 16 sierpnia 2026 · dodano: 16.08.2026 | Komentarze 0

Po wczorajszym upale dziś temperatura spadła o 20 stopni. Około południa dopadł mnie nawet deszcz trwający ponad godzinę Spiesząc się na pociąg nie mogłem go przeczekać, tylko śmiało poddałem się terrorowi kropel lecących z nieba. Później nieco się ociepliło, a końcówka jazdy odbyła się w pełnym słońcu.
Zaliczyłem kilka miejscowości w powicie lubańskim. Strasznie się sfrajerowałem, bo opuściłem Radogoszcz, którą zostawiłem na drugim brzegu Kwisy. Gdy się w tym zorientowałem, miałem nawet zamiar się cofnąć, ale wybitnie nie lubię powrotów. A więc rzeczona wieś pozostanie na później.
Dzisiejsze trasy:
https://mapy.com/s/mosenozane
Nie chciało mi się już szczegółowo zaznaczać jazdy po samym Lubaniu, a trochę się tu pokręciłem w poszukiwaniu otwartego sklepu. Głód straszny mnie morzył po wczorajszej pokarmowej wstrzemięźliwości.
https://mapy.com/s/gucubojabo
Jazda ze stacji Wałbrzych Główny do domu.




Dwudniówka w Lubuskie. Dzień 1. Wałbrzych-Nowa Sól

Sobota, 15 sierpnia 2026 · dodano: 15.08.2026 | Komentarze 0

Pogoda miała być dobra, a więc na weekend warto było gdzieś wyskoczyć.
Upalny dzień znosiłem dobrze. Dużo piłem, ale prawie nic nie jadłem. Dało mi się to we znaki, bo pod koniec łapały mnie skurcze.
Zaliczyłem kilka dziewiczych miejscowości w powiecie polkowickim.
Nocleg w hotelu, nie w namiocie.
Trasa:

https://mapy.com/s/hupuhagetu