Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 326342.20 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.58 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Dobrze wykorzystany dzień urlopu. Wałbrzych-Rudna

Piątek, 2 października 2026 · dodano: 02.10.2026 | Komentarze 0

Miałem dziś iść do pracy i wcześniej się zwolnić, by sobie kapkę pojeździć. Niestety mój kierownik jest na urlopie, a osoba, która go zastępuje, nie czuje rowerowego bluesa i kazała mi pracować do oporu. No ale wszystkich można przechytrzyć i po prostu wziąłem sobie cały dzień wolny. Tego mi zabronić nie dało rady. Urlopu mam jeszcze sporo, a więc należy korzystać z niego póki dobra pogoda.
Rano jednak nie chciało mi się wyruszać na trasę, bo chwilowe lenistwo we mnie się zalęgło. Przezwyciężyłem je wszakże i o dziewiątej byłem już na kołach. Przyjemność jazdy szybko wypełniła me wnętrze. Cieszyłem się ruchem, słońcem, dobrym stanem organizmu.
Jako cel jazdy wyznaczyłem sobie wieś Rynarcice w powiecie lubińskim. Jest to dla mnie dziewicza miejscowość, czyli w mojej nomenklaturze taka, do której jeszcze nigdy na rowerze nie dotarłem. Jechało mi się szybko, podziwiałem widoki złotej jesieni, wdychałem ciepłe powietrze, łapałem babie lato, które rzuciło się na mnie w wielkiej obfitości.
Gdy dotarłem do Rynarcic licznik wskazywał około 120 kilometrów. Tu miałem dotrzeć do stacji i koleją wrócić do domu. Godzina była jeszcze młoda, do pociągu daleko, a zatem postanowiłem zrobić parę dodatkowych kilometrów i dojechać do Rudnej. W miasteczku zbudowanym na miedzi stawiłem się duży kwadrans przed moim składem. Moja podróż powrotna stanęła pod znakiem podziwu dla Kolei Dolnośląskich. Rzadko tak można powiedzieć, ale tym razem się należy. Miałem mieć dwie przesiadki, w Legnicy i Jaworzynie Śląskiej. W tej pierwszej według rozkładu czekała mnie półtoragodzinna przerwa. Ale jakimś cudem mój drugi pociąg stał jeszcze na peronie, choć miał odjechać trzy minuty przed moim dotarciem do Legnicy. W Jaworzynie zdarzyła się podobna historia, a więc w domu byłem prawie dwie godziny wcześniej niż zakładał mój plan jazdy.
W czasie jazdy nic nie zjadłem ,a więc w domu łapczywie rzuciłem się na pokarm. Mój licznik wskazał jak dla mnie wysoką średnią prędkość. Było to efektem dobrej kondycji i lekko sprzyjającego wiatru.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/cabodazeco




Krótko, ale na temat. Teplice nad Metuji

Środa, 30 września 2026 · dodano: 30.09.2026 | Komentarze 0

Pozornie jest ładna pogoda, świeci słońce. Ale rano panuje ziąb, a po południu z godziny na godzinę szybko spada temperatura. Kiedy się jedzie w słońcu, jest przyjemnie, gdy wpadnie się w cień, komfort spada. Dziś dodatkowo wiał mocny wiatr, który zwłaszcza dawał się we znaki na początku jazdy. Wyjazd z Wałbrzycha stromizną przez Glinik przy silnym wietrze w twarz mógł nadpsuć morale. No ale jakoś się wdrapałem.
Trasę do Czech zrobiłem zgodnie z planem. We wrześniu już nie zdołałem docisnąć do dwóch tysięcy kilometrów, ale nawet tego nie miałem w planie. Dzień krótszy, to i jazdy krótsze.
Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mukogojefu
- po pracy https://mapy.com/s/gecajegala




Dwudniówka na powitanie jesieni. Dzień 2. Namysłów-Kalisz

Poniedziałek, 28 września 2026 · dodano: 28.09.2026 | Komentarze 0

Przenocowałem w hotelu „Polonia”. Kilkukrotnie już tu wcześniej bywałem. Nie zmienił się wcale od mego ostatniego pobytu (rok temu). Nie ma luksusów, ale jest spokój i dobre śniadanie serwowane prawie do łózka. Dręczyła mnie myśl o stan mojej opony. Czasem jest tak, że przez noc powietrze zejdzie, bo gdzieś powstała mała dziurka. Zbadałem oponę. Była miększa niż poprzedniego dnia, ale bez tragedii. Małą pompką dobiłem trochę powietrza i ruszyłem do boju.
Celem jazdy był Kalisz. Wcześniej już kupiłem bilet powrotny na pociągi, nie pozostawało mi zatem nic innego tylko brnąc zgodnie z planem. W Kaliszu miałem stawić się po czternastej, a więc należało się sprężać. Poranny chłód szybko wygoniło ładne słońce. Łapałem babie lato, znak że jesień nadeszła w pełnej krasie. W Kępnie wyszukałem sklep rowerowy i kupiłem nową dętkę. Na wszelki wypadek. Teraz już mogłem jechać znacznie spokojniej. Trasa wiodła ładnymi bocznymi drogami, które z nielicznymi wyjątkami szczyciły się pięknym asfaltem. Z dętką na szczęście nic złego się nie wydarzyło i na kaliskim dworcu zameldowałem się godzinę przed czasem.
Może jeszcze raz w tym sezonie skusze się na dwudniówkę?

Trasy:
- wczorajsza https://mapy.com/s/mezovazuho
- dzisiejsza https://mapy.com/s/detenuhuku




Dwudniówka na powitanie jesieni. Dzień 1. Wałbrzych-Namysłów

Niedziela, 27 września 2026 · dodano: 27.09.2026 | Komentarze 0

Dwudniówka może ostatnia w tym roku. Pogoda się poprawiła. Jazda dość przyjemna, nie licząc gumy, którą złapałem na początku. Dętkę wymieniłem, ale nie miałem szansy dopompować jej odpowiednio, a więc późniejsza jazda musiała być bardzo ostrożna...




Jazda nr 100. Przełęcz Srebrna

Piątek, 25 września 2026 · dodano: 25.09.2026 | Komentarze 0

Dobrnąłem do setnej jazdy w sezonie. Na tę okoliczność wziąłem urlop i postanowiłem przemierzyć nieco ciekawszą trasę, bo po pracy pod koniec września to już tylko szamotanina wokół komina. Wybrałem się zatem w Góry Sowie, na Przełęcz Srebrną. Poprzednio byłem na niej trzy lata temu i jeden dzień. Wszelkie dane statystyczne gromadzę w odpowiedni sposób, zatem podany wyżej zapis jest precyzyjny. Mogę tylko dodać, że dziś na Przełęczy Srebrnej byłem po raz czterdziesty pierwszy…
Pogoda nie zachwycała, było zimno i pochmurnie, ale przynajmniej nie padało. Jechało mi się dobrze i przyjemnie. Ciało odziane w prawie zimowy strój nie cierpiało chłodu. Nie planowałem na trasie popasu na obiad, po dobrym śniadaniu do domu dojechałem po dodatkowym spożyciu słodkiej bułki. Jako ciekawostkę mogę podać, że dziś mój napęd osiągnął przebieg 30 000 km. Jeżdżę na dwa łańcuchy, które przekładam do tej samej kasety i tarcz. Napęd nie wykazuje żadnych oznak zużycia, a więc ciągnę na nim dalej.
Końcówkę trasy wyznaczyłem tak, by przejechać przez Bojanice, bo tam kupuję miód u Pana Miodziarza. Tym razem połaszczyłem się na spadziowy…
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/nefajokeve




Pożytek z polarowej czapki. Pieszyce

Wtorek, 22 września 2026 · dodano: 22.09.2026 | Komentarze 0

Miało być zimno i było. Rano ubrałem się dość szczelnie, a na głowę założyłem polarową czapkę. Do kompletnego zimowego ubioru zabrakło długich rękawiczek.
Po pracy ziąb nadal się panoszył. Miałem ze sobą chustkę na głowę, bo w czymś takim zazwyczaj jeżdżę, ale postanowiłem jednak być wierny czapce. To był dobry pomysł, bo jej ciepły materiał skutecznie chronił przed wiatrem. A ten dzisiaj był okrutny. Zdarzył się też mały opad deszczu, ale nawet nie wyjmowałem kurtki, którą dźwigałem w plecaku.
Odkryłem dziewiczą dla siebie drogę, a mianowicie skrót z Pszenna do Miłochowa. Nie omieszkałem nią się przejechać. Z radością muskałem nienaganny asfalt.

Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mukogojefu
- po pracy https://mapy.com/s/ducazetace




Do teścia na urodziny. Wałbrzych-Nysa

Sobota, 19 września 2026 · dodano: 20.09.2026 | Komentarze 0

Na 80-te urodziny teścia warto było pojechać rowerem. Pogoda w miarę sprzyjała, a i kręciło się dobrze. Przed Nysą zboczyłem ku dziweiczej miejscowości Sękowice.
Powrót do domu - już bez jazdy na rowerze...
Trasa:
https://mapy.com/s/bezaluguva




Nielubiany podjazd. Marcinowice

Czwartek, 17 września 2026 · dodano: 17.09.2026 | Komentarze 0

Szarość poranka wymusiła na mnie odpalenie światła z przodu. Z tyłu już używam go od jakiegoś czasu. Na mojej drodze ruch spory, a więc trzeba być widocznym.
Po pracy wyruszyłem na objazd moich bliskich rejonów. Żadna prognoza nie wieszczyła deszczu, a więc kurtki nie wziąłem. I błąd. Znowu synoptycy dali ciała. Po kilkunastu kilometrach przyczepiła się do mnie wstrętna chmura, która przez około godzinę towarzyszyła mi bez przerwy. Nawet stanąłem pod wiatą, gdy opady zrobiły się ulewne. Na postoju włączyłem w telefonie radar burzowy, który pokazuje bieżący stan opadów. W promieniu trzystu kilometrów deszczu nie było, tylko nad moją głową ulokowała się pojedyncza złośliwa chmura. Ruszyłem dalej, a za parę minut przestało padać. Zrobiło się nawet ciepło. Ubranie schło mi od słonecznych promieni i zacinającego wiatru.
Do domu postanowiłem dotrzeć podjazdem przez Modliszów, pierwszy raz w tym sezonie. Do Wałbrzycha prawie z każdej strony ostatnie kilometry trzeba pokonywać brnąc przez wzniesienia. No może tylko od Boguszowa-Gorc jest w dół. Nie lubię tego podjazdu, bo jedzie mi się tu dziwnie ciężko. No ale przecież trzeba go przetrzeć…Dziś jeszcze trud podjazdu miał dodatkowy smaczek, bo trzech debili na motorach zrobiło sobie rajdy i z wielką prędkością pruli raz po raz, to w dół, to w górę. Huk, smród spalin i ścinanie zakrętów to może wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej spokojnego rowerzystę.
W domu długo stałem pod gorącym strumieniem, by wyrzucić z siebie ewentualny zalążek choroby.
Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mukogojefu
- po pracy https://mapy.com/s/menacosopu




Przybywanie i ubywanie. Rogoźnica

Wtorek, 15 września 2026 · dodano: 15.09.2026 | Komentarze 0

Nocy wyraźnie przybywa. Kiedy wstawałem była szarówka, kiedy wyjeżdżałem do pracy (o 6:40) już pojaśniało. Ale niedługo noc dobierze się i do tej godziny. Ranek był zimny, temperatura nie przekraczała ośmiu stopni. Pewnie żeby się rozgrzać jechałem dość szybko i znowu pobiłem rekord czasu dojazdu do pracy. Teraz on wynosi 13:41. Będzie trudny do poprawienia, bo niedługo moja firma zmienia swoją siedzibę i rekordy trzeba będzie notować od nowa.
Jechało mi się przyjemnie. Popołudnie było ciepłe i słoneczne. Przed Pastuchowem natknąłem się na zamknięty most na Strzegomce. Trwały prace budowlane i robotnicy nie chcieli mnie puścić. Ale nic sobie nie robiłem z ich zakazów tylko bokiem przebiłem się na drugą stronę rzeki. Koło wsi Komorów trwają prace drogowe, bo klecone jest wielkie rondo. Już kilka miesięcy to trawa i trzeba robić objazdy do drogi krajowej nr 35 i dalej kierować się do Witoszowa Dolnego. Pierwszy raz zrobiłem objazd w stronę zachodnią (w kierunku Mokrzeszowa) i oczywiście poplątałem drogę. W końcu wylądowałem na prywatnej posesji i musiałem się cofać. Jako plus tej sytuacji można rzec, że wpadł dodatkowy kilometr…
Do domu dotarłem przed dziewiętnastą. Z nostalgią zauważyłem, że dnia szybko ubywa, bo wyraźnie poszarzało. No ale taka jest kolej rzeczy.
Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mukogojefu
- po pracy https://mapy.com/s/kemelufenu




Odwiedziny po trzech latach. Przełęcz Woliborska

Niedziela, 13 września 2026 · dodano: 13.09.2026 | Komentarze 0

Korzystając ze względnie lepszej formy pozwalam sobie na nieco trudniejsze trasy. Dziś znowu po trzech latach nieobecności zajrzałem na Przełęcz Woliborską w Górach Sowich. Jechałem do niej mocno okrężnie, by machnąć jakiś lepszy dystans. Pogoda dobra, bo bezwietrzna. Nawet nie wyprowadził mnie z równowagi pochmurny dzień, chłód i deszczyk, który parę razy urozmaicił moją jazdę.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/ladafozafe