Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 319654.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.60 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Rekord prędkości. Police nad Metuji

Czwartek, 15 czerwca 2017 · dodano: 15.06.2017 | Komentarze 0

Rano wreszcie postanowiłem się wyspać. Czułem się jakiś wymęczony przez pracę i poranne pobudki. Wstałem po dziewiątej i poczułem coś na kształt odprężenia. Niespiesznie zjadłem śniadanie i po jedenastej wyruszyłem w trasę. Jeszcze w Świdnicy nieco wstrzymała mnie procesja Bożego Ciała, ale dosłownie na kilka chwil. Od samego początku jazdy obserwowałem całe masy rowerzystów, którzy korzystając z wolnego i dobrej pogody wyruszyli w plener. Pozdrawialiśmy się uprzejmie. Aura była faktycznie idealna. Było bardzo ciepło, ale nie upalnie. Błękit na niebie i wesołe słoneczne promienie dawały uczucie radości. Wiatr co prawda nieco kręcił, ale nie był zbyt silny, a jego podmuchy dostarczały nieco ochłody i masy świeżego tlenu, który przyjmowany był przez płuca z najwyższą uciechą. Moja trasa była dość wymagająca. Było sporo podjazdów, ale pokonywałem je całkiem dziarsko. Znowu poczułem jakby przypływ mocy. Po dotarciu do Czech wypatrywałem jakiejś knajpki, by zjeść ichniejszy obiad. Gastronomia w Czechach podupada. Kilka knajp, które znałem z wcześniejszych licznych jazd było zamkniętych. Jechałem zatem dalej. Przed wioską Pekov ustawiono znak "zakaz wjazdu" i informacją, że trwają roboty drogowe. Zignorowałem te ostrzeżenia i pojechałem dalej. Za paręset metrów rzeczywiście musiałem zsiąść z roweru. Droga była dosłownie wywrócona na drugą stronę, a pracował na niej ciężki sprzęt. Kilkaset metrów prowadziłem rower lawirując między spychami, koparkami i wywrotkami. Nieco kląłem,że Pepiki nie obchodzą Bożego Ciała. w końcu wrócił asfalt, a ja mogłem pokręcić na Honske sedlo. Trud się opłacił, bo wspaniały zjazd z przełęczy zaowocował rekordem prędkości. Od jakiegoś czasu poprawiam go w dwóch miejscach. Pierwszym z nich jest właśnie Honske sedlo, a drugim Przełęcz Sokola. Tym razem ta druga straciła palmę pierwszeństwa. Nowy rekord wynosi 77,86 km/h i bije poprzedni o 0,72 km/h. Warunki były dobre, bo lekko sprzyjał wietrzyk. Dopiero w Mezimesti znalazłem czynną knajpę - "Szwejk". Tam też spożyłem obiadek i po chwili odpoczynku ruszyłem w dalszą trasę.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Bystrzyca Dolna-Lubachów-Jugowice-Jedlina Zdrój-Głuszyca-Rybnica Leśna-Unisław Śląski-Mieroszóa-Zdonov-Teplice nad Metuji-Ceska Metuje-Police nad Metuji-Pekov-Honske sedlo-Broumov-Hyncice-Mezimesti-Nowe Siodło-Mieroszów-Unisław Śląski-Wałbrzych-Pogorzała-Witoszów Dolny-Bystrzyca Dolna-Świdnica.




Na Krzyżaka! Etap 5. Debrzno-Tuchola-Laskowice

Poniedziałek, 12 czerwca 2017 · dodano: 12.06.2017 | Komentarze 0

Ostatni dzień jazdy po terenach Wybrzeża, Kujaw i Warmii. Jak ktoś sobie zażyczy to machnę opis...




Na Krzyżaka! Etap 4. Słupsk-Biały Bór-Debrzno

Niedziela, 11 czerwca 2017 · dodano: 11.06.2017 | Komentarze 0




Na Krzyżaka! Etap 3. Pruszcz Gdański-Kartuzy-Słupsk

Sobota, 10 czerwca 2017 · dodano: 10.06.2017 | Komentarze 0




Na Krzyżaka! Etap 2. Ostróda-Malbork-Pruszcz Gdański

Piątek, 9 czerwca 2017 · dodano: 09.06.2017 | Komentarze 0




Na Krzyżaka! Etap 1. Laskowice-Grunwald-Ostróda

Czwartek, 8 czerwca 2017 · dodano: 08.06.2017 | Komentarze 0




W Lubuskie. Świdnica-Nowa Sól

Sobota, 3 czerwca 2017 · dodano: 03.06.2017 | Komentarze 0

Przyjemna jazda na długim dystansie. Właśnie wróciłem do domu pociągiem. Trasa: Świdnica-Witoszów Dolny-Komorów-Milikowice-Świebodzice-Dobromierz-Bronów-Kłaczyna-Roztoka-Jawor-Sichów-Złotoryja-Uniejowice-Grodziec-Olszanica-Warta Bolesławiecka-Bolesławiec-Łąka-Parkoszów-Trzebień Mały-Stara Oleszna-Leszno Dolne-Dziećmiarowice-Szprotawa-Kartowice-Witków-Siecieborzyce-Rusinów-Borów Wielki-Stypułów-Cisów-Kożuchów-Mirocin Dolny-Studzieniec-Lubieszów-Nowa Sól.




Pagórki. Niemcza

Czwartek, 1 czerwca 2017 · dodano: 01.06.2017 | Komentarze 0

Do pracy dotarłem w czasie 1:04 z małym hakiem. Nie mogę jakoś urwać choć z minutę. No ale też jedzie mi się jakoś lżej. Pogoda wspaniała. Zarówno rano jak i po pracy. Słoneczko, cieplutko i wszędzie wokół błękit. Tylko wiaterek znowu mocno energetyczny. Ja zatoczyłem koło, a więc najpierw mnie popychał, potem wstrzymywał. Po pracy włączyłem nawet Stravę. Ale mój telefon najwyraźniej szwankuje. Najpierw komunikował o błędzie systemu Android, potem ni z tego ni z owego całkiem się rozładował. Warto pomyśleć o nowym nabytku... Po pracy pojechałem ku starodawnemu grodowi Niemczy. Lubię tę trasę i w roku parę razy ją przemierzam, z różnymi wariacjami. Momentami czułem daną rozkosz jazdy. Coraz rzadziej niestety mi się to przydarza. No ale może to wrażenie będzie częściej mi towarzyszyło.
Dzisiejsza trasa (nieco pagórkowata): Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Dziećmorowice-Lubachów-Bystrzyca Górna-Bojanice-Pieszyce-Dzierżoniów-Dobrocin-Gilów-Niemcza-Wilków Wielki-Przystronie-Ratajno-Jaźwina-Jędrzejowice-Wiry-Marcinowice-Stefanowice-Wilków-Pszenno-Jagodnik-Świdnica.




Dwa światy. Teplice nad Metuji

Wtorek, 30 maja 2017 · dodano: 30.05.2017 | Komentarze 0

Wszelkie prognozy na dziś zapowiadały deszcz i burzę. Nie mając jednak za bardzo możliwości przełożenia swej jazdy, wybrałem się na rower nieco lekceważąc te wszystkie zapowiedzi. Zgodnie z prawem Murphy'go co złe sprawdziło się i to ze zdwojona mocą. Poranna jazda do pracy odbyła się jeszcze w pięknych okolicznościach przyrody i aury. Było ciepło, słonecznie i miło. Znacznie przed czasem znalazłem się w pracy. Pogoda w miarę dobra utrzymywała się gdzieś do godziny trzynastej. Potem zachmurzyło się paskudnie i zaczęły się opady, a i grzmoty też nie omijały Wałbrzycha. Najpierw chciałem wcześniej zerwać się z pracy, by szybciej zaliczyć swój dystans. Potem jednak intensywność opadów stała się tak duża, że koledzy w pracy radzili mi odpuścić sobie jazdę. No ale przecież nie mogłem. O 15:30 wyskoczyłem z pracy. Akurat w momencie, gdy deszcz nieco słabł. Cieszyłem się ze swojej przezorności, która rano kazała mi spakować do plecaka porządną kurtkę przeciwdeszczową. Teraz mogłem zrobić z niej użytek. Oj, przydała się w ciągu dalszej jazdy. Dzięki niej nieco mniej zmarzłem. Deszcz skutecznie odbiera ciepło, nawet na przełomie maja i czerwca. Do osiemnastej opady cały czas mnie nękały. Raz nawet musiałem schronić się pod zadaszoną wiatę, dokładnie na granicy polsko-czeskiej, bo spadła tam ściana wody. Po sforsowaniu ostatniego pasma górskiego na mej trasie i dotarciu do Głuszycy, wjechałem jakby do innego świata. Bez deszczu, z lekkim słońcem i znacznie wyższą temperaturą. Czasem z pracy wracam samochodem ze swoim kolegą, który od lat mieszka w Świdnicy. Często mówi mi, gdy w Wałbrzychu jest kiepska pogoda, deszcz, śnieg lub podobna mizeria: "zobaczysz, w Świdnicy jest inny świat". I z reguły gdy zjedziemy z górek oczom naszym ukazuje się błękit i słońce. Dzisiaj było dokładnie to samo. W okolicach Świdnicy przywitał mnie inny świat...
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-(Glinik)-Mieroszów-Zdonov-Teplice nad Metuji-Bohdasin-Mezimesti-Mieroszów-Rybnica Leśna-Głuszyca-Jez. Bystrzyckie (tama)-Bystrzyca Dolna-Świdnica.




Wreszcie upał. Grodków

Niedziela, 28 maja 2017 · dodano: 28.05.2017 | Komentarze 0

Po wielu kilometrach w niskich temperaturach i w czapce na głowie, wreszcie dziś nadeszła pogoda, którą RODDOSY lubią najbardziej. Upał. Już od rana słoneczko zabrało się ostro do roboty. Z domu wyjechałem po dziewiątej i od razu na skórze poczułem miłe ukłucia ultrafioletu. Po jeździe obejrzałem swą opaleniznę. W kolarskim stylu, czyli w ciapki. Wybrałem się w trasę do Grodkowa, na Opolszczyźnie. Gór nie było, ale solidne interwały nieco dały w kość. Wiaterek też nie próżnował, lecz w miarę upływu godzin, i on wyłagodniał, bo w takim słońcu komu (lub czemu?) chce się pracować. Chyba tylko rowerzystom, mielącym korbami. Sporo ich na trasie spotkałem. Machaliśmy sobie łapkami. W takiej temperaturze picie jest koniecznością. Ja wydurdałem chyba ze 4 litry, w tym trzy piwa bezalkoholowe, o alkoholowych nie wspominając... Do domu dotarłem lekko zmęczony, ale w dobrym nastroju. Na trasie wpadło mi pięć dziewiczych miejscowości: Czarnolas, Kłodobok, Cieszanowice, Chociebórz (pow. nyski) oraz Osina Wielka (pow. ząbkowicki). Dwa razy zmierzyłem się z drogami szutrowymi, co na kolarzówce czasem wychodzi bokiem. Tym razem obyło się bez gumy. Te dwa odcinki to przejazdy Czarnolas-Jaszów oraz Chociebórz-Osina Wielka. Oba były podobnych długości, nieco ponad 3 km.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Wiry-Sady-Sobótka-Nasławice-Jordanów Śl.-Piotrków Borowski-Mańczyce-Strzelin-Biedrzychów-Łojowice-Lubcz-Grodków-Kopice-Skoroszyce-Czarnolas-Jaszów-Kłodobok-Cieszanowice-Kamiennik-Chociebórz-Osina Wielka-Ziębice-Stolec-Ząbkowice Śl.-Stoszowice-Jemna-Ostroszowice-Bielawa-Pieszyce-Bojanice-Opoczka-Świdnica.