Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec1 - 0
- 2026, Czerwiec19 - 0
- 2026, Maj14 - 0
- 2026, Kwiecień12 - 2
- 2026, Marzec10 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2026, Styczeń1 - 0
- 2025, Grudzień2 - 0
- 2025, Listopad4 - 0
- 2025, Październik12 - 0
- 2025, Wrzesień12 - 0
- 2025, Sierpień15 - 0
- 2025, Lipiec18 - 0
- 2025, Czerwiec16 - 0
- 2025, Maj13 - 0
- 2025, Kwiecień12 - 0
- 2025, Marzec10 - 0
- 2025, Luty2 - 0
- 2025, Styczeń3 - 0
- 2024, Grudzień4 - 0
- 2024, Listopad5 - 0
- 2024, Październik10 - 0
- 2024, Wrzesień10 - 0
- 2024, Sierpień11 - 0
- 2024, Lipiec16 - 0
- 2024, Czerwiec12 - 0
- 2024, Maj14 - 0
- 2024, Kwiecień13 - 0
- 2024, Marzec11 - 0
- 2024, Luty6 - 0
- 2024, Styczeń2 - 0
- 2023, Grudzień5 - 0
- 2023, Listopad4 - 0
- 2023, Październik10 - 2
- 2023, Wrzesień15 - 11
- 2023, Sierpień13 - 4
- 2023, Lipiec15 - 0
- 2023, Czerwiec15 - 0
- 2023, Maj16 - 0
- 2023, Kwiecień10 - 0
- 2023, Marzec18 - 0
- 2023, Luty3 - 2
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Grudzień2 - 0
- 2022, Listopad4 - 0
- 2022, Październik10 - 0
- 2022, Wrzesień11 - 0
- 2022, Sierpień18 - 3
- 2022, Lipiec14 - 2
- 2022, Czerwiec14 - 5
- 2022, Maj14 - 2
- 2022, Kwiecień14 - 16
- 2022, Marzec10 - 8
- 2022, Luty6 - 0
- 2022, Styczeń4 - 0
- 2021, Grudzień3 - 0
- 2021, Listopad9 - 0
- 2021, Październik12 - 0
- 2021, Wrzesień13 - 0
- 2021, Sierpień13 - 0
- 2021, Lipiec16 - 0
- 2021, Czerwiec13 - 0
- 2021, Maj16 - 0
- 2021, Kwiecień7 - 0
- 2021, Marzec4 - 0
- 2021, Luty2 - 0
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień3 - 0
- 2020, Listopad7 - 5
- 2020, Październik11 - 0
- 2020, Wrzesień14 - 0
- 2020, Sierpień12 - 0
- 2020, Lipiec16 - 0
- 2020, Czerwiec13 - 2
- 2020, Maj16 - 9
- 2020, Kwiecień16 - 10
- 2020, Marzec12 - 3
- 2020, Luty5 - 2
- 2020, Styczeń4 - 0
- 2019, Grudzień5 - 5
- 2019, Listopad8 - 5
- 2019, Październik13 - 2
- 2019, Wrzesień14 - 4
- 2019, Sierpień15 - 1
- 2019, Lipiec13 - 0
- 2019, Czerwiec20 - 5
- 2019, Maj14 - 0
- 2019, Kwiecień15 - 0
- 2019, Marzec11 - 0
- 2019, Luty6 - 0
- 2019, Styczeń2 - 0
- 2018, Grudzień4 - 5
- 2018, Listopad7 - 2
- 2018, Październik11 - 2
- 2018, Wrzesień13 - 0
- 2018, Sierpień16 - 5
- 2018, Lipiec18 - 0
- 2018, Czerwiec14 - 4
- 2018, Maj16 - 0
- 2018, Kwiecień14 - 0
- 2018, Marzec6 - 2
- 2018, Luty3 - 2
- 2018, Styczeń4 - 0
- 2017, Grudzień3 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Wrzesień9 - 10
- 2017, Sierpień18 - 0
- 2017, Lipiec16 - 0
- 2017, Czerwiec14 - 2
- 2017, Maj13 - 3
- 2017, Kwiecień9 - 2
- 2017, Marzec10 - 2
- 2017, Luty4 - 0
- 2017, Styczeń4 - 0
- 2016, Grudzień5 - 0
- 2016, Listopad4 - 0
- 2016, Październik14 - 0
- 2016, Wrzesień13 - 0
- 2016, Sierpień18 - 1
- 2016, Lipiec18 - 2
- 2016, Czerwiec13 - 6
- 2016, Maj18 - 5
- 2016, Kwiecień12 - 2
- 2016, Marzec7 - 0
- 2016, Luty5 - 0
- 2016, Styczeń2 - 0
- 2015, Grudzień6 - 0
- 2015, Listopad5 - 0
- 2015, Październik12 - 0
- 2015, Wrzesień13 - 0
- 2015, Sierpień19 - 0
- 2015, Lipiec15 - 0
- 2015, Czerwiec16 - 2
- 2015, Maj14 - 0
- 2015, Kwiecień17 - 2
- 2015, Marzec9 - 4
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń5 - 6
- 2014, Grudzień5 - 0
- 2014, Listopad5 - 0
- 2014, Październik13 - 0
- 2014, Wrzesień9 - 0
- 2014, Sierpień18 - 0
- 2014, Lipiec12 - 0
- 2014, Czerwiec12 - 0
- 2014, Maj16 - 0
- 2014, Kwiecień16 - 2
- 2014, Marzec8 - 0
- 2014, Luty5 - 3
- 2014, Styczeń6 - 4
- 2013, Grudzień4 - 0
- 2013, Listopad4 - 3
- 2013, Październik11 - 0
- 2013, Wrzesień11 - 2
- 2013, Sierpień11 - 6
- 2013, Lipiec14 - 10
- 2013, Czerwiec20 - 0
- 2013, Maj13 - 7
- 2013, Kwiecień12 - 2
- 2013, Marzec4 - 3
- 2013, Luty3 - 6
- 2012, Grudzień2 - 2
- 2012, Listopad4 - 2
- 2012, Październik10 - 7
- 2012, Wrzesień12 - 9
- 2012, Sierpień8 - 3
- 2012, Lipiec14 - 0
- 2012, Czerwiec19 - 0
- 2012, Maj14 - 0
- 2012, Kwiecień10 - 4
- 2012, Marzec10 - 0
- 2012, Luty2 - 0
- 2012, Styczeń2 - 5
- 2011, Grudzień3 - 0
- 2011, Listopad4 - 0
- 2011, Październik10 - 0
- 2011, Wrzesień12 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec12 - 0
- 2011, Czerwiec14 - 0
- 2011, Maj14 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec6 - 0
- 2011, Styczeń1 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik3 - 0
- 2010, Wrzesień5 - 0
- 2010, Sierpień5 - 0
- 2010, Lipiec9 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 0
- 2010, Maj11 - 0
- 2010, Kwiecień9 - 0
- 2010, Marzec10 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Listopad11 - 0
- 2009, Październik4 - 0
- 2009, Wrzesień7 - 0
- 2009, Sierpień10 - 0
- 2009, Lipiec7 - 0
- 2009, Czerwiec14 - 0
- 2009, Maj12 - 15
- 2009, Kwiecień13 - 13
- 2009, Marzec5 - 4
- 2009, Luty2 - 6
- 2009, Styczeń2 - 0
- 2008, Grudzień1 - 3
- 2008, Listopad12 - 7
- 2008, Październik5 - 8
- 2008, Wrzesień14 - 6
- 2008, Sierpień15 - 15
- 2008, Lipiec15 - 11
- 2008, Czerwiec17 - 24
- 2008, Maj18 - 34
- 2008, Kwiecień12 - 19
- 2008, Marzec10 - 19
- 2008, Luty5 - 6
- 2007, Grudzień1 - 4
- 2007, Październik8 - 0
- 2007, Wrzesień9 - 0
- 2007, Sierpień12 - 0
- 2007, Lipiec18 - 2
- 2007, Czerwiec11 - 0
- 2007, Maj15 - 0
- 2007, Kwiecień13 - 0
- 2007, Marzec8 - 0
- 2006, Wrzesień8 - 0
- 2006, Sierpień14 - 0
- 2006, Lipiec16 - 0
- 2006, Czerwiec13 - 0
- 2006, Maj15 - 2
- 2006, Kwiecień17 - 0
- 2006, Marzec4 - 0
- 2005, Wrzesień8 - 0
- 2005, Sierpień13 - 0
- 2005, Lipiec13 - 0
- 2005, Czerwiec13 - 0
- 2005, Maj13 - 0
- 2005, Kwiecień13 - 2
- 2005, Marzec7 - 0
- 2004, Wrzesień9 - 0
- 2004, Sierpień13 - 0
- 2004, Lipiec12 - 0
- 2004, Czerwiec11 - 0
- 2004, Maj14 - 0
- 2004, Kwiecień15 - 0
- 2004, Marzec5 - 0
- 2003, Październik1 - 0
- 2003, Wrzesień7 - 0
- 2003, Sierpień10 - 0
- 2003, Lipiec13 - 0
- 2003, Czerwiec12 - 0
- 2003, Maj14 - 0
- 2003, Kwiecień12 - 0
- 2003, Marzec2 - 0
- 2002, Październik1 - 0
- 2002, Wrzesień11 - 0
- 2002, Sierpień13 - 0
- 2002, Lipiec12 - 0
- 2002, Czerwiec10 - 0
- 2002, Maj13 - 0
- 2002, Kwiecień2 - 2
- DST 121.50km
- Czas 04:59
- VAVG 24.38km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
W ciemnych okularach. Ząbkowice Śl.
Niedziela, 23 października 2016 · dodano: 23.10.2016 | Komentarze 0
Ciemne
okulary w tytule wcale nie oznaczają czegoś nieprzyjemnego i ponurego. Tak by
się mogło kojarzyć, bo ciemne szkła są symbolem pesymistycznego spojrzenia na
świat. Tym razem jednak oznaczają zupełnie coś odwrotnego. Ze względu na
kiepską pogodę ostatnie swoje jazdy odbyłem w okularach z żółtymi rozjaśniającymi
szkiełkami. Dziś wyszło słońce i dlatego mogłem to zmienić. Słońce nie było
jednak stałym widokiem na mojej trasie, dlatego co jakiś czas patrzyłem spoza
okularów, by przekonać się, że jeszcze do zachodu jest daleko. Oprócz wiatru,
który nieco kręcił, na dzisiejszą pogodę narzekać byłoby grzechem. Całkiem
przyzwoita temperatura i złoto-czerwone wyraźne kolory dojrzałej jesieni dawały
niejaką przyjemność jazdy. W drogę wybrałem się w nowym długim kostiumie „Sky”.
Jego kolory (czarny, niebieski i biały) odcinały się do barw października. Na
trasie raczej trudno byłoby wyodrębnić jakieś górskie elementy, jednak mimo to
była dość wymagająca, bo cały czas należało zmagać się z pagórkami.
Do obcych krajów
daleko, nowe gminy też odległe, zatem dziś żądzę odkrywcy zaspokoiła we mnie
dziewicza miejscowość na mojej trasie. Była nią wieś Ruszkowice. Dzięki niej
skompletowałem powiat dzierżoniowski w mym niespiesznym planie dotarcia do
wszystkich miejscowości województwa dolnośląskiego. Do Ruszkowic prowadzi ślepa
droga od wsi Podlesie. Zdziwiło mnie to, że nie musiałem przedzierać się szutrówką,
tylko dane było mi jechać po przyzwoitym asfalcie. Kilometr podjazdu do
Ruszkowic podwyższył nieco moje tętno i przyspieszył oddech…
Dzisiejsza trasa:
Świdnica-Wiry-Jędrzejowice-Jaźwina-Byszów-Gilów-Piława Górna-Przerzeczyn Zdrój-Podlesie-Ruszkowice-Podlesie-Ciepłowody-Kobyla
Głowa-Ząbkowice Śl.-Stoszowice-Jemna-Bielawa-Pieszyce-Bojanice-Bystrzyca
Górna-Świdnica.
- DST 88.00km
- Czas 03:19
- VAVG 26.53km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Uroki października. Wałbrzych-Jawor-Świdnica
Piątek, 21 października 2016 · dodano: 21.10.2016 | Komentarze 0
Rower czekał grzecznie w pracy od wtorku. Dziś wreszcie był jego dzień. Zwolniłem się wcześniej i już czternastej jechałem po Wałbrzychu. Październik pokazał bardziej litościwe oblicze. Było słonecznie, lecz jednak raczej chłodno i wietrznie. Od czego jednak dobre ubranie. Dzięki niemu nie odczułem dolegliwości chłodu. W niektórych miejscach można było popatrzeć na złote kolory jesieni. Wizualnie piękne, jednak przydałoby się parę stopni więcej, by je bardziej docenić. Jechało mi się znacznie lepiej niż podczas ostatnich wycieczek. Czyżby po kryzysie? Zobaczymy...
Dzisiejsza trasa: Wałbrzych-Szczawno Zdrój-Stare Bogaczowice-Sady Dolne-Wolbromek-Roztoka-Jawor-Grzegorzów-Targoszyn-Graniczna-Strzegom-Stanowice-Nowy Jaworów-Milikowice-Witoszów Dolny-Świdnica.
- DST 60.40km
- Czas 02:29
- VAVG 24.32km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Do domu po pompkę. Wałbrzych-Świdnica-Wałbrzych
Wtorek, 18 października 2016 · dodano: 18.10.2016 | Komentarze 0
Wczoraj wziąłem się za czyszczenie roweru. Po niedzielnej jeździe w deszczu było na nim sporo piachu. Zwłaszcza napęd był w stanie opłakanym. No ale jakoś powoli doprowadziłem swój pojazd do stanu używalności. Umorusałem się przy tym dość dokładnie. Dziś rano zapakowałem rower do samochodu i razem pojechaliśmy do pracy do Wałbrzycha. Precyzując: ja jako kierowca, on jako pasażer. Po pracy miałem podjechać jeszcze w Wałbrzych do mojego kolegi, który prowadzi mały warsztat serwisowo-naprawczy. Co 2000 km zmieniam łańcuch. Zabieg ten przedłuża żywotność napędu. Właśnie dobijałem do swojego limitu na jednym z łańcuchów i pojechałem na jego wymianę. Samemu nie chce mi się tego robić. W ogólne przy rowerze raczej nie lubię dłubać. Pewnie to ewenement, ale tak już mam. Robię sam tylko to, co muszę. Jadąc tak przez Wałbrzych w pewnym momencie stwierdziłem, że w zaczepach przy ramie nie mam pompki. Pewnie wczoraj ją odpiąłem przy czyszczeniu i gdzieś rzuciłem w kąt. Jazda bez pompki wprowadza mnie w stan dużego dyskomfortu. Oczami wyobraźni już widzę tego flaka, a uszami wyobraźni słyszę gwałtowny wypływ powietrza z koła. U kolegi zabawiłem dłużej niż zamierzałem. Trochę pogrzebał mi przy napędzie i wymienił kółeczka prowadzące w tylnej przerzutce. Potem jakoś napęd nie chciał pracować płynnie. Łańcuch ślizgał się po trybach. Wyglądało to źle. Pomogło lekkie wyprostowanie haka przerzutki. Gdy opuszczałem punkt serwisowy jasne było, że za wiele dziś już sobie nie pojeżdżę. Ruszyłem zatem ku Świdnicy. Szybko uzmysłowiłem sobie, że przecież mogę podjechać do domu po tę nieszczęsną pompkę... Tak też zrobiłem. Potem dokończyłem już jazdę z pompką i w bezstresowej atmosferze i znowu wylądowałem w miejscu swej pracy, w Wałbrzychu. Rower tam został, a ja do domu wróciłem samochodem. Już bez pasażera. Dziś pogoda była zupełnie październikowa. Zimno i wietrznie. Na szczęście nie padało. Jakoś tak zauważyłem, że im krótsze robię dystanse, tym dłuższe są wpisy na BS. Syndrom końcówki sezonu. Warto jeszcze zwrócić uwagę, że z dystansu ledwo powyżej 60 km, około 29 zrobiłem w administracyjnych granicach Wałbrzycha.
Dzisiejsza trasa (raczej skromna): Wałbrzych-Szczawno Zdrój-Wałbrzych (Podzamcze)-Pogorzała-Świdnica-Bystrzyca Dolna-Lubachów-Dziećmorowice-Wałbrzych.
- DST 110.10km
- Czas 04:44
- VAVG 23.26km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Słota polska jesień. Teplice nad Metuji
Niedziela, 16 października 2016 · dodano: 16.10.2016 | Komentarze 0
Wczoraj pogoda była jeszcze znośna. Dziś niestety nastąpił jej kolaps. Deszcz i mgła. Bez nadziei na poprawę. Jakiś czas zastanawiałem się, czy w ogóle warto ruszać. Przypomniał mi się film "Atlas chmur" i te w nim sceny, gdzie diabeł kusi jednego z bohaterów. Zdawało mi się, że do mnie też przemawia taki mój diabeł. Szeptał mi do ucha: "Nie jedź, zmokniesz, przemarzniesz, samochód cię przejedzie". Gdy tak wyglądałem przez okno, już byłem gotowy czarta usłuchać. No ale po dziewiątej dźgnięty nagłym impulsem już ubierałem się w rowerowe ciuszki. A na grzbiet wciągnąłem ich sporo. Nie zapomniałem też o mojej nowej przeciwdeszczowej kurtce w jaskrawym seledynowym kolorze. No i wyruszyłem w deszcz. Padało cały czas, z różną intensywnością. Niekiedy miałem wrażenie, że deszcz jakby zanikał. No ale to była tylko podpucha. Za chwilę lało już intensywnie. Aby sprawdzić czy wciąż we mnie jest to zmęczenie, które odczułem podczas poprzedniej jazdy, pojechałem trasą, która obfitowała w podjazdy. Już na początku czekały mnie serpentynki do Modliszowa. Ze Świdnicy do Wałbrzycha można generalnie jechać czterema drogami: krajówką (nr 35), przez Pogorzałę (mój chleb powszedni, bo do pracy), przez Złoty Las (nieco okrężnie) no i wreszcie przez Modliszów. Tej ostatniej drogi nie lubię. Nie wiem z czego to wynika, ale staram się jej unikać. Tylko parę razy w sezonie, tak dla przyzwoitości, tam się zapuszczam. Po pokonaniu dwóch kolejnych górek już w Wałbrzychu, dotarłem do Unisławia Śl., skąd już do Czech jest zupełnie blisko. Najpierw nawet myślałem, by u naszych sąsiadów zjeść obiad. Knedliki są pożywne i dają energię do pedałowania. No ale ze względu na pogodę postanowiłem nie stawać na dłużej. Byłem już lekko przemoczony, bo woda pryskała spod tylnego koła prosto w mój tyłek. Kurtka zdała egzamin, no ale okazało się, że najsłabszym ogniwem mej odzieży są jej dolne rejony (spodnie i buty). Na trasie stwierdziłem, że zmęczenie dalej we mnie siedzi. Podjazdy męczyły mnie więcej niż zwykle. Cóż, może to wiek robi swoje. No ale jakoś mentalnie nie chce mi się jeszcze odpoczywać od roweru...
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Modliszów-Wałbrzych-Unisław Śl.-Mieroszów-Zdonov-Teplice nad Metuji-Mezimesti-Mieroszów-Unisław Śl.-Głuszyca-Jez. Bystrzyckie (tama)-Lubachów-Bystrzyca Dolna-Świdnica.
- DST 103.10km
- Czas 04:08
- VAVG 24.94km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Zmęczenie. Wałbrzych-Dzierżoniów-Jaworzyna Śl.-Świdnica
Piątek, 14 października 2016 · dodano: 14.10.2016 | Komentarze 0
Rower do pracy zawiozłem wczoraj. Czekał na mnie cierpliwie. Dziś zwolniłem się wcześniej i dzięki temu mogłem zrobić tych parę kilometrów. Pogoda poprawiła się, opady ustały, niekiedy nawet wychodziło słońce. Jednak jego praca była jałowa. Promienie słoneczne nie grzały, zupełnie jakby zapomniały po co są. Ponadto wiatr znowu przybłąkał się na Dolny Śląsk. Trasę w głowie ustaliłem sobie wcześniej. Nawet w miarę skrupulatnie potem ją przemierzyłem. Raczej górskich trudności na niej nie było, ale jednak jakoś dziwnie jechało mi się trudno. Wydawało mi się, że ciągle mam pod wiatr. Jazda nie dawała radości. Chciałem już dotrzeć do domu. A właściwie do miejsca, gdzie zostawiłem rano samochód, gdy przesiadałem się do auta mojego kolegi, z którym pojechałem do pracy. Czyżby zmęczenie sezonem? Zobaczymy podczas kolejnej, niedzielnej już jazdy. Wreszcie dotarłem na parking. Rower ulokowałem w swoim samochodzie i ostatnie dwa kilometry do domu pokonałem już konno (hehe, mam na myśli konie mechaniczne). No i tyle.
Dzisiejsza trasa: Wałbrzych-Dziećmorowice-Lubachów-Bojanice-Pieszyce-Dzierżoniów-Kiełczyn-Wiry-Marcinowice-Domanice-Siedlimowice-Żarów-Jaworzyna Śl.-Milikowice-Komorów-Słotwina-Świdnica.
- DST 82.40km
- Czas 03:15
- VAVG 25.35km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Deszcze niespokojne. Mietków
Wtorek, 11 października 2016 · dodano: 11.10.2016 | Komentarze 0
Tak parszywego października nie pamiętają chyba najstarsi cykliści. Ziąb, a co gorsza permanentne opady są w stanie odstraszyć każdego przed jazdą. Dla mnie wyłoniła się szansa nieco wcześniejszego wyjazdu, bo swoje służbowe obowiązki zakończyłem dziś w Świdnicy, co zdarza mi się raczej rzadko. Od rana ciężkie chmury wisiały na niebie i wedle musowego prawdopodobieństwa opady deszczu były kwestią czasu. Wszelkie prognozy nie dawały w tej materii żadnych szans. Będąc jeszcze w pracy wahałem się, czy w ogóle jest sens jazdy. Gdy jednak przyszło co do czego, to nie marnowałem czasu, tylko wskoczyłem na rower. Pierwsze kilometry jakoś przeszły, a deszczu nie było. Ołowiane chmury nad głową przewalały się jak oszalałe, ale nie chciały uronić ani kropelki. W połowie trasy cud się skończył. Zaczęło mżyć. W plecaczku miałem kurtkę przeciwdeszczową, ale opady nie były jakieś intensywne, a mnie się nie chciało stawać, by ją założyć na grzbiet. I tak dojechałem do domu. Deszcz się wzmagał, ale ciągle był niewielki. Przed Świdnicą nawet zrobiłem małą pętelkę, by przekroczyć 80 km, nawet w pewnym momencie pomyślałem, że warto by machnąć setkę, ale myśli tej nie przeobraziłem w czyn. Liczę jednak, że w październiku jeszcze zaświeci słońce i opis jazdy nie będzie głównie sprawozdaniem z warunków atmosferycznych.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Wiry-Sady-Sobótka-Garncarsko-Maniów-Mietków-Paździorno-Bogdanów-Imbramowice-Śmiałowice-Klecin-Wilków-Panków-Wierzbna-Świdnica.
- DST 125.60km
- Czas 05:09
- VAVG 24.39km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Deszcz, jesienny deszcz. Przełęcz Jugowska-Broumov
Niedziela, 9 października 2016 · dodano: 09.10.2016 | Komentarze 0
Całą sobotę śledziem prognozy pogody. Były kiepskie. dziś rano też przejrzałem swoje ulubione portale. Też wieściły deszcz. No ale wyszukałem takie, na których przepowiadano w miarę znośną aurę. I tym zawierzyłem... Na wszelki wypadek jednak wziąłem kurtkę przeciwdeszczową. Do ok. 60 km się nie przydawała. No ale potem na grzbiet ją musiałem jednak założyć. Opady nie były intensywne, ale stałe i skutecznie odbierały ciepłotę. Po jakimś czasie górną część ciała (tę zabezpieczoną kurtką) miałem suchą, a tyłek, nogi i stopy były całkiem przemoczone. Oj, jak ja tego nie lubię. No ale do domu było coraz bliżej i perspektywa ciepłej kąpieli dodawała mi otuchy. Ostatnie 10 km ścigałem się z ambitnym kolarzem, który za Boga nie chciał odpuścić. Jechaliśmy na zmiany, a licznik wskazywał 33-38 km/h. Dzięki temu średnia nieco podskoczyła. Samemu nie chciałoby mi się tal deptać. Jadąc nuciłem znaną pieśń wojenną, tylko nieco zmieniłem jej słowa. "Deszcz, jesienny deszcz bębni w czapki wierzch, mokną na nim rowerzyści, łańcuch kryje rdza"... Oby znowu nie zachorować.
Dzisiejsza trasa (górska, hehe): Świdnica-Opoczka-Stachowice-Pieszyce-Kamionki-Przełęcz Jugowska 805 mnpm-Sokolec-Ludwikowice Kłodzkie-Nowa Ruda-Tłumaczów-Otovice-Broumov-Hyncicie-Mezimesti-Mierzoszów-Unisław Śl.-Głuszyca-Jez. Bystrzyckie (tama)-Lubachów--Bystrzyca Dolna-Świdnica.
- DST 102.20km
- Czas 03:50
- VAVG 26.66km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Setka do południa. Środa Śl.
Piątek, 7 października 2016 · dodano: 07.10.2016 | Komentarze 0
Korzystając z faktu, że moja dzisiejsza praca zaplanowana została na godziny popołudniowe, na rower wybrałem się rano. Nieczęsto się to zdarza, a dziś było mi to nadzwyczaj na rękę. Wyjechałem ciut po ósmej. Nad Świdnicą zalegała gęsta mgła, widoczność sięgała maksymalnie stu metrów. Nawet zapalone z tyłu światełko chyba nie poprawiało stanu mojej widzialności przez innych uczestników ruchu drogowego. Jechałem zatem ze zdwojoną uwagą. Po raz pierwszy tej jesieni ubrałem się na prawdziwie zimowy sposób. Nawet nie pogardziłem ciepłymi rękawicami. Ubiór przydał się bez wątpienia. Ziąb był przejmujący. Temperatura pewnie tylko lekko przekraczała zero. Dużym pozytywem warunków atmosferycznych był bardzo mały wiatr. U moich okolicach to rzadkość, bo z reguły walka z wiatrem to chleb powszedni. Jechałem pod presją czasu, bo musiałem wyrobić się do pracy. Jak zwykle w takich przypadkach, oczami wyobraźni widziałem nagłą awarię, która zniweczy moje punktualne stawiennictwo w miejscu wykonywania mych służbowych obowiązków. Ale wszystko poszło gładko. Nawet gumy nie było... Po dziesiątej mgła odeszła i zaczęło się robić coraz cieplej. Do tego stopnia, ze nawet ja, osoba kochająca słonce i upały, nieco się zgrzałem. Do Świdnicy dojechałem tuż po południu...
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Żarów-Gościsław-Jarosław-Samborz-Cesarzowice-Środa Śl.-Świdnica Polska-Pełcznica-Piotrowice-Paździorno-Mietków-Domanice-Panków-Niegoszów-Świdnica.
- DST 91.60km
- Czas 03:53
- VAVG 23.59km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Okienko w deszczach. Broumov
Wtorek, 4 października 2016 · dodano: 04.10.2016 | Komentarze 0
Rano tak strasznie padało, że jakiekolwiek szanse na jazdę spłukał ten koszmarny deszcz. Rower wziąłem do samochodu, bo na popołudnie zapowiadano polepszenie pogody. Do jedenastej nic na to nie wskazywało, ale późnej z minuty na minutę stawało się ładniej. Nawet wyszło słońce. Iluzja lata odpływała, gdy wyszło się na zewnątrz. Był przenikliwy chłód i silny wyniszczający wiatr. Ale nie padało. To wystarczyło, by się jednak zdecydować na jazdę. Zwolniłem się godzinkę wcześniej i postanowiłem spróbować swoich sił i szczęścia. Sił wystarczyło, szczęście też dopisało, bo choć wróciłem przemarznięty, to jednak suchy. A to w jesiennych jazdach chyba jest najważniejsze. Pierwszy odcinek jazdy był z wiatrem, a jej druga część (zgodnie z logiką) - pod wiatr. Oj, się namachałem. Otuchy dodawała mi myśl, ze przecież jadę, a mogłem przy złej aurze tylko przyglądać się deszczowi. Patrzyłem na dalsze prognozy. Są fatalne. Temperatura około 5 stopni i nawet coś przebąkują o śniegu z deszczem...
Dzisiejsza trasa:
Wałbrzych-(Glinik)-Mieroszów-Mezimesti-Hejtmankovice-Broumov-Hyncice-Ruprechtice-Mezimesti-Mieroszów-Rybnica Leśna-Głuszyca-Olszyniec-Wałbrzych.
- DST 137.40km
- Czas 05:51
- VAVG 23.49km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Jesienna Wielkopolska. Dzień 3. Miłosław-Kościan
Niedziela, 2 października 2016 · dodano: 04.10.2016 | Komentarze 0
Trasa niedzielna:
MIŁOSŁAW-Białe Piątkowo-Czarne
Piątkowo-Miąskowo-Krzykosy-Solec-Sulęcin-Młodzikowo-Młodzikówko-Czarnotki-Lubonieczek-Zaniemyśl-Środa
Wielkopolska-Jarosławiec-Januszewo-(szutry)-Kromolice-Trzebisławki-Pierzchno-Kórnik-Bnin-Radzewo-Trzykolne
Młyny-Radzewice-Świątniki-Rogalin-Rogalinek-Mosina-Krosinko-Dymaczewo Stare-Dymaczewo
Nowe-Będlewo-Zaparcin-Wronczyn-Modrze-Granowo-Granówko-Doły-Konojad-Maksymilianowo-Sepno-Bonikowo-Kiełczewo-
KOŚCIAN
Powrót do domu pociągiem...