Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień11 - 0
- 2026, Lipiec17 - 0
- 2026, Czerwiec19 - 0
- 2026, Maj14 - 0
- 2026, Kwiecień12 - 2
- 2026, Marzec10 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2026, Styczeń1 - 0
- 2025, Grudzień2 - 0
- 2025, Listopad4 - 0
- 2025, Październik12 - 0
- 2025, Wrzesień12 - 0
- 2025, Sierpień15 - 0
- 2025, Lipiec18 - 0
- 2025, Czerwiec16 - 0
- 2025, Maj13 - 0
- 2025, Kwiecień12 - 0
- 2025, Marzec10 - 0
- 2025, Luty2 - 0
- 2025, Styczeń3 - 0
- 2024, Grudzień4 - 0
- 2024, Listopad5 - 0
- 2024, Październik10 - 0
- 2024, Wrzesień10 - 0
- 2024, Sierpień11 - 0
- 2024, Lipiec16 - 0
- 2024, Czerwiec12 - 0
- 2024, Maj14 - 0
- 2024, Kwiecień13 - 0
- 2024, Marzec11 - 0
- 2024, Luty6 - 0
- 2024, Styczeń2 - 0
- 2023, Grudzień5 - 0
- 2023, Listopad4 - 0
- 2023, Październik10 - 2
- 2023, Wrzesień15 - 11
- 2023, Sierpień13 - 4
- 2023, Lipiec15 - 0
- 2023, Czerwiec15 - 0
- 2023, Maj16 - 0
- 2023, Kwiecień10 - 0
- 2023, Marzec18 - 0
- 2023, Luty3 - 2
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Grudzień2 - 0
- 2022, Listopad4 - 0
- 2022, Październik10 - 0
- 2022, Wrzesień11 - 0
- 2022, Sierpień18 - 3
- 2022, Lipiec14 - 2
- 2022, Czerwiec14 - 5
- 2022, Maj14 - 2
- 2022, Kwiecień14 - 16
- 2022, Marzec10 - 8
- 2022, Luty6 - 0
- 2022, Styczeń4 - 0
- 2021, Grudzień3 - 0
- 2021, Listopad9 - 0
- 2021, Październik12 - 0
- 2021, Wrzesień13 - 0
- 2021, Sierpień13 - 0
- 2021, Lipiec16 - 0
- 2021, Czerwiec13 - 0
- 2021, Maj16 - 0
- 2021, Kwiecień7 - 0
- 2021, Marzec4 - 0
- 2021, Luty2 - 0
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień3 - 0
- 2020, Listopad7 - 5
- 2020, Październik11 - 0
- 2020, Wrzesień14 - 0
- 2020, Sierpień12 - 0
- 2020, Lipiec16 - 0
- 2020, Czerwiec13 - 2
- 2020, Maj16 - 9
- 2020, Kwiecień16 - 10
- 2020, Marzec12 - 3
- 2020, Luty5 - 2
- 2020, Styczeń4 - 0
- 2019, Grudzień5 - 5
- 2019, Listopad8 - 5
- 2019, Październik13 - 2
- 2019, Wrzesień14 - 4
- 2019, Sierpień15 - 1
- 2019, Lipiec13 - 0
- 2019, Czerwiec20 - 5
- 2019, Maj14 - 0
- 2019, Kwiecień15 - 0
- 2019, Marzec11 - 0
- 2019, Luty6 - 0
- 2019, Styczeń2 - 0
- 2018, Grudzień4 - 5
- 2018, Listopad7 - 2
- 2018, Październik11 - 2
- 2018, Wrzesień13 - 0
- 2018, Sierpień16 - 5
- 2018, Lipiec18 - 0
- 2018, Czerwiec14 - 4
- 2018, Maj16 - 0
- 2018, Kwiecień14 - 0
- 2018, Marzec6 - 2
- 2018, Luty3 - 2
- 2018, Styczeń4 - 0
- 2017, Grudzień3 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Wrzesień9 - 10
- 2017, Sierpień18 - 0
- 2017, Lipiec16 - 0
- 2017, Czerwiec14 - 2
- 2017, Maj13 - 3
- 2017, Kwiecień9 - 2
- 2017, Marzec10 - 2
- 2017, Luty4 - 0
- 2017, Styczeń4 - 0
- 2016, Grudzień5 - 0
- 2016, Listopad4 - 0
- 2016, Październik14 - 0
- 2016, Wrzesień13 - 0
- 2016, Sierpień18 - 1
- 2016, Lipiec18 - 2
- 2016, Czerwiec13 - 6
- 2016, Maj18 - 5
- 2016, Kwiecień12 - 2
- 2016, Marzec7 - 0
- 2016, Luty5 - 0
- 2016, Styczeń2 - 0
- 2015, Grudzień6 - 0
- 2015, Listopad5 - 0
- 2015, Październik12 - 0
- 2015, Wrzesień13 - 0
- 2015, Sierpień19 - 0
- 2015, Lipiec15 - 0
- 2015, Czerwiec16 - 2
- 2015, Maj14 - 0
- 2015, Kwiecień17 - 2
- 2015, Marzec9 - 4
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń5 - 6
- 2014, Grudzień5 - 0
- 2014, Listopad5 - 0
- 2014, Październik13 - 0
- 2014, Wrzesień9 - 0
- 2014, Sierpień18 - 0
- 2014, Lipiec12 - 0
- 2014, Czerwiec12 - 0
- 2014, Maj16 - 0
- 2014, Kwiecień16 - 2
- 2014, Marzec8 - 0
- 2014, Luty5 - 3
- 2014, Styczeń6 - 4
- 2013, Grudzień4 - 0
- 2013, Listopad4 - 3
- 2013, Październik11 - 0
- 2013, Wrzesień11 - 2
- 2013, Sierpień11 - 6
- 2013, Lipiec14 - 10
- 2013, Czerwiec20 - 0
- 2013, Maj13 - 7
- 2013, Kwiecień12 - 2
- 2013, Marzec4 - 3
- 2013, Luty3 - 6
- 2012, Grudzień2 - 2
- 2012, Listopad4 - 2
- 2012, Październik10 - 7
- 2012, Wrzesień12 - 9
- 2012, Sierpień8 - 3
- 2012, Lipiec14 - 0
- 2012, Czerwiec19 - 0
- 2012, Maj14 - 0
- 2012, Kwiecień10 - 4
- 2012, Marzec10 - 0
- 2012, Luty2 - 0
- 2012, Styczeń2 - 5
- 2011, Grudzień3 - 0
- 2011, Listopad4 - 0
- 2011, Październik10 - 0
- 2011, Wrzesień12 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec12 - 0
- 2011, Czerwiec14 - 0
- 2011, Maj14 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec6 - 0
- 2011, Styczeń1 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik3 - 0
- 2010, Wrzesień5 - 0
- 2010, Sierpień5 - 0
- 2010, Lipiec9 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 0
- 2010, Maj11 - 0
- 2010, Kwiecień9 - 0
- 2010, Marzec10 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Listopad11 - 0
- 2009, Październik4 - 0
- 2009, Wrzesień7 - 0
- 2009, Sierpień10 - 0
- 2009, Lipiec7 - 0
- 2009, Czerwiec14 - 0
- 2009, Maj12 - 15
- 2009, Kwiecień13 - 13
- 2009, Marzec5 - 4
- 2009, Luty2 - 6
- 2009, Styczeń2 - 0
- 2008, Grudzień1 - 3
- 2008, Listopad12 - 7
- 2008, Październik5 - 8
- 2008, Wrzesień14 - 6
- 2008, Sierpień15 - 15
- 2008, Lipiec15 - 11
- 2008, Czerwiec17 - 24
- 2008, Maj18 - 34
- 2008, Kwiecień12 - 19
- 2008, Marzec10 - 19
- 2008, Luty5 - 6
- 2007, Grudzień1 - 4
- 2007, Październik8 - 0
- 2007, Wrzesień9 - 0
- 2007, Sierpień12 - 0
- 2007, Lipiec18 - 2
- 2007, Czerwiec11 - 0
- 2007, Maj15 - 0
- 2007, Kwiecień13 - 0
- 2007, Marzec8 - 0
- 2006, Wrzesień8 - 0
- 2006, Sierpień14 - 0
- 2006, Lipiec16 - 0
- 2006, Czerwiec13 - 0
- 2006, Maj15 - 2
- 2006, Kwiecień17 - 0
- 2006, Marzec4 - 0
- 2005, Wrzesień8 - 0
- 2005, Sierpień13 - 0
- 2005, Lipiec13 - 0
- 2005, Czerwiec13 - 0
- 2005, Maj13 - 0
- 2005, Kwiecień13 - 2
- 2005, Marzec7 - 0
- 2004, Wrzesień9 - 0
- 2004, Sierpień13 - 0
- 2004, Lipiec12 - 0
- 2004, Czerwiec11 - 0
- 2004, Maj14 - 0
- 2004, Kwiecień15 - 0
- 2004, Marzec5 - 0
- 2003, Październik1 - 0
- 2003, Wrzesień7 - 0
- 2003, Sierpień10 - 0
- 2003, Lipiec13 - 0
- 2003, Czerwiec12 - 0
- 2003, Maj14 - 0
- 2003, Kwiecień12 - 0
- 2003, Marzec2 - 0
- 2002, Październik1 - 0
- 2002, Wrzesień11 - 0
- 2002, Sierpień13 - 0
- 2002, Lipiec12 - 0
- 2002, Czerwiec10 - 0
- 2002, Maj13 - 0
- 2002, Kwiecień2 - 2
- DST 116.10km
- Czas 05:13
- VAVG 22.26km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Czechy raz jeszcze. Teplice nad Metuji
Czwartek, 31 marca 2016 · dodano: 31.03.2016 | Komentarze 0
Po pracy znowu pojechałem do Czech. Trasa bardzo podobna do tej z zeszłego tygodnia, ale z pewnymi urozmaiceniami. Głównym było odwiedzenie miasteczka Teplice nad Metuji, znanego ze znajdujących się w jego pobliżu Teplicko-Adrspaskich skal, ciekawej formy geologicznej porównywalnej z naszymi Błędnymi Skałami. Kiedyś dość dokładnie pooglądałem sobie te skałki, dziś tylko rzuciłem na nie okiem, gdy znajdowałem się na wyniosłości drogi za wsią Zdonov.
Rano do pracy dojechałem już w czasie całkiem znośnym, lepszym od najgorszego o 8 minut, gorszym od najlepszego o 10 minut. W pracy wszyscy pukali się w czoło, bo przewidywali, że zmoknę haniebnie podczas mej jazdy popołudniowej. Ja jednak sprawdziłem swoje prognozy, które wieściły, że deszcz pojawi się wieczorem. I tak się faktycznie stało. Gdy po rowerze poszedłem do sklepu, wracałem już w deszczu.
Trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Unisław Śl.-Mieroszów-Zdonov-Teplice nad Metuji-Bohdasin-Mezimesti-Mieroszów-Rybnica Leśna-Głuszyca-Jugowice-Jez. Bystrzyckie (tama)-Bystrzyca Dolna-Świdnica.
- DST 110.20km
- Czas 05:01
- VAVG 21.97km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Puszczanie wiatrów. Jawor
Wtorek, 29 marca 2016 · dodano: 29.03.2016 | Komentarze 0
Kto ciągle puszcza te wiatry? Chyba jakaś siła wyższa. Jakoś tak się składa, że z reguły walą mi w twarz. Pewnie sporo nagrzeszyłem. Ale jakoś sobie nie przypominam. No ale w moim wieku brak pamięci to stan normalny. Poranna jazda do pracy, nie dość że początkowo w ciemnościach, których nie znoszę, była przeżyciem ekstremalnym. Takiego przeciwnego wiatru nie pamiętam na tej trasie. Dość powiedzieć, że na zjeździe już w Wałbrzychu ku ul. Orkana, bez kręcenia licznik wskazał 16 km/h, z kręceniem łaskawie przeskoczył dwudziestkę. Normalnie tam powinno być około 40 km/h. W pracy zjawiłem się spóźniony 5 minut, czego nie lubię i co mi się z reguły nie zdarza. Koledzy po moim przyjeździe wyrazili pewne zaniepokojenie o całość mojej osoby - ze względu na to właśnie nietypowe spóźnienie. Nawet było to miłe, że ktoś się tym zainteresował. Niemiłe zaś było odczytanie wskazania licznika: czas dojazdu do pracy 1:16:00 - rekord "in minus". Słabszy od rekordu "in plus" o około 18 minut...
Tym razem opuściłem pracę zgodnie z harmonogramem, czyli o godzinie 15. Wcześniej obserwowałem ekstremalnie zmienną aurę. Od słońca w pełni do gradowej zawieruchy. Nawet przez chwilę myślałem, by do domu wrócić z kolegami samochodem. No ale o piętanstej znów nastał błękit.
Początek jazdy - znowu te przeciwne wiatry. Zacząłem nawet myśleć o zmianie dyscypliny sportu. Ostatnio mocno zainteresowały mnie szachy... No ale dobra, niech będzie, jeszcze się nieco pomęczę. No bo czy przy szachach zobaczyłbym dwie piękne tęcze, które dziś ujrzałem podczas jazdy?
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Szczawno Zdrój-Stare Bogaczowice-Sady Dolne-Roztoka-Jawor-Mściwojów-Strzegom-Stanowice-Stary Jaworów-Milikowice-Witoszów Dolny-Świdnica.
- DST 110.60km
- Czas 05:03
- VAVG 21.90km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Na święta! Świdnica-Nysa
Niedziela, 27 marca 2016 · dodano: 28.03.2016 | Komentarze 0
Na święta wybrałem się rowerem do Nysy, bowiem tam mieszkają moi teściowie. Drogę do Nysy z jej wieloma wariacjami doskonale już przećwiczyłem. Studiując jednak mapę wypatrzyłem jeszcze jedną możliwość. Oczywiście nie mogła ona dotyczyć całego przebiegu trasy. Nowa droga liczyła może ze 30 km, zaczynała się we wsi Gnojna już na Opolszczyźnie, a kończyła się w Nowakach, już blisko Nysy. Wyjechałem o siódmej nowego czasu, czyli szóstej starego. Radość jazdy podczas pierwszego prawdziwego dnia wiosny mącił bezkompromisowy przeciwny wiatr.
Rower do domu wrócił w bagażniku samochodu. Chyba się przez to na mnie obraził...
Trasa: Świdnica-Wiry-Jaźwina-Łagiewniki-Strzelin-Gnojna-Gałązczyce-Gierów-Jaszów-Nowaki-Jędrzychów-Nysa.
- DST 104.90km
- Czas 04:43
- VAVG 22.24km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Po pracy do Czech. Jetrichov
Piątek, 25 marca 2016 · dodano: 25.03.2016 | Komentarze 0
Poranna jazda do pracy była nieco szybsza od poprzedniej. Poprawiłem wynik o ponad dwie minuty, ale do osiągnięć rekordowych jeszcze około 12 minut. Jest nad czym pracować. No ale sezon się zaczyna i powoli może uda mi się polepszyć formę.
Po pracy pojechałem do Czech. Było zimno i nieprzyjemnie. Mój kolega z pracy, który też jeździ na rowerze, opisał mi alternatywną drogę w Mieroszowie. Można dzięki niej ominąć upierdliwy odcinek kostki ciągnący się na dystansie może z 300 m. Trasę tę pokonuję od 15 lat (czyli od początku mojej rowerowej przygody) i zawsze męczyłem się na wybitej kostce. Dziś po raz pierwszy pojechałem drogą równoległą. Jest dłuższa może o 200 m, ale przynajmniej nie trzeba walczyć z nawierzchnią z czasów Wilhelmów.
Trasa dzisiejsza była trudna, ze względu na podjazdy i wiaterek, który hamował jazdę. No ale ostatnie 30 km, od Rybnicy Leśnej do domu, dało mi poczuć, że jazda może być nad wyraz przyjemna. Było z górki i z wiatrem...
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Boguszów-Gorce (Kuźnice Św.)-Mieroszów-Mezimesti-Jetrichov-Ruprechtice-Mezimesti-Mieroszów-Rybnica Leśna-Głuszyca-Jugowice-Jez. Bystrzyckie (tama)-Lubachów-Bystrzyca Dolna-Świdnica.
- DST 103.10km
- Czas 04:44
- VAVG 21.78km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierwszy raz do pracy. Dzierżoniów
Wtorek, 22 marca 2016 · dodano: 22.03.2016 | Komentarze 0
Pierwszy raz w sezonie pojechałem rano do pracy. Wyjechałem o 5:45, spodziewałem się bowiem, że podjazd do Wałbrzycha będzie męczący. Tak w istocie było. Organizm nie chciał się rano jakoś przełamać i wdrożyć do większego wysiłku. Pogoda też była kiepska: trochę kropił deszcz, spadł mały grad, a co najgorsze dął nieprzyjemny mocy przeciwny wiatr. Gdy już dojechałem do pracy z filozoficznym spokojem obejrzałem dane z licznika. No tak, pobiłem rekord czasu dojazdu do pracy. Dystans 22,2 km pokonałem w 1:13:07. Smutny rekord najgorszego czasu. Pocieszyłem się tym, że dalej będzie już tylko lepiej.
W pracy jak zwykle w takiej sytuacji, obserwowałem pogodę. Chmury przetaczały się wte i wewte kłębiąc na ziemi ponure cienie. Żeby zrobić swoją pętelkę i zameldować się w domu o tej porze, by się jeszcze komuś do czegoś przydać, zwolniłem się z pracy godzinę wcześniej, czyli o 14. Nawet wyszło słońce, ale było chłodno. Dzień wcale nie przypominał końcówki marca. Z pewnym rozrzewnieniem przejechałem przez Wałbrzych, swoje właściwie rodzinne miasto. Dawno nie zrobiłem po nim takiej sporej rundy, ostatni raz - zeszłej jesieni...
Moja droga prowadziła do Dzierżoniowa. Trasa raczej płaska, nic nadzwyczajnego. Jednak sporo się namordowałem. Znowu ten wiatr i ... dość kiepska forma.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Dziećmorowice-Lubachów-Bojanice-Pieszyce-Dzierżoniów-Włóki-Wiry-Marcinowice-Śmiałowice-Pszenno-Jagodnik-Świdnica.
- DST 116.60km
- Czas 05:23
- VAVG 21.66km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Koniec lenistwa. Kąty Wrocławskie
Niedziela, 20 marca 2016 · dodano: 20.03.2016 | Komentarze 0
Dwa tygodnie bez jazdy były głównie wynikiem mego lenistwa. Owszem
w tym czasie pogoda była kiepska, padał i śnieg, i deszcz, miałem też dwie
imprezy, które nieco nadwątliły moje zdrowie. No ale tak czy owak, czuję spore
wyrzuty sumienia, że przez tak długi okres nie zrobiłem żadnej trasy.
Dziś zatem już nie było wymówek. Na rower marsz! Koniec
lenistwa! Rano kłębiły się gęste chmury. Prognozy były sprzeczne. Według
jednych miało być ponuro, ale bezdeszczowo, według innych miały być opady. No ale
dla mnie było to nieistotne. Jazdę musiałem zaliczyć.
Jak na początek wiosny było chłodno. Ubrałem się dość grubo
i wcale tego nie żałowałem. Temperatura nieco tylko była wyższa od zera stopni.
Jechałem łapczywie, bo spragniony byłem przestrzeni i otwartych widoków.
Kondycja nieco podupadła, ale spodziewałem się tego i jakoś mnie to nie
martwiło. Wybrałem sobie trasę dość płaską. Wspomniane wyżej prognozy wieściły
słaby wiatr. Niestety w tym przypadku nie sprawdziły się. Pierwszą część trasy
miałem z wiatrem, drugą pokonywałem walcząc ze sporymi oporami powietrza. Trzy
razy złapał mnie mały deszczyk, ale był zupełnie niegroźny. Przypominał coś w
rodzaju zraszania kwiatków przez rozpylacz niż prawdziwe opady.
W trakcie jazdy zaliczyłem cztery „dziewicze” miejscowości w
powiecie wrocławskim: Cieszyce, Żurawice, Stary Dwór i Stradów. Przez to
zaliczanie przebieg mojej trasy przyozdobił się w małe pętelki.
Po przyjeździe do domu z filozoficznym spokojem popatrzyłem
na wskazania licznika dotyczące średniej prędkości. Marność nad marnościami. No
ale przecież czy to jest aż tak ważne…?
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Wiry-Sady-Sobótka-Solna-Cieszyce-Solna-Żurawice-Gniechowice-Małuszów-Stary
Dwór-Gniechowice-Zachowice-Stradów-Zachowice-Kamionna-Kąty Wrocławskie-Stróża-Mietków-Domanice-Klecin-Wierzbna-Świdnica.
- DST 157.50km
- Czas 07:06
- VAVG 22.18km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Klasyk na początek sezonu. Złotoryja
Sobota, 5 marca 2016 · dodano: 05.03.2016 | Komentarze 0
Dzisiejsza trasa w pewnym sensie jest dla mnie klasykiem. Do
Złotoryi jeździłem kilkanaście razy. Drogę znam bardzo dobrze. W sezonie jadę
tam z reguły dwa razy: na początek i na koniec sezonu. Trasa nie jest górska,
ale urozmaicających podjazdów nie brakuje. Przed wyjazdem sprawdziłem prognozę pogody.
Miała być całkiem przyjemna: temperatura powyżej pięciu stopni i mały wiatr. Sprawdziła
się połowicznie, temperatura była zgodna z prognozami, ale wiatr był jednak
dosyć silny.
Za Złotoryją w kierunku Kaczorowa jest parking. Z reguły
staję tam i jem tam coś pożywnego. Stoi tam przydrożny bar. Obsługuje go
starszy sympatyczny pan. Jedzenie, które serwuje jest naprawdę smaczne. Dziś tez
tam podjechałem. Niestety ze smutkiem popatrzyłem na zamknięty gastronomiczny
przybytek. Soki żołądkowe wytworzone na myśl o smacznej przekąsce nie chciały
ustąpić, musiałem zatem stanąć i w sklepie kupić bułkę i pęto kiełbasy. Nie
było to tym samym, co w opisanym barze, ale zawsze dało trochę kalorii.
W trakcie jazdy zaliczyłem dziewiczą miejscowość w powiecie
jaworskim, Radzimowice. Ma ona bardzo długą historię związaną wydobyciem rud
przeróżnych metali. Ponoć kiedyś miała prawa miejskie. Prowadzi do niej około
dwukilometrowa szutrowa droga od wsi Mysłów. Droga wiedzie głównie do góry. Czasem
nachylenie drogi jest dość krzepkie, na moje oko w granicach 13-14 %. Dziś
jechałem kolarzówką i taki szutrowy podjazd był dla mnie dość wymagający. Na
wieś składa się kilka domków, w tym niektóre oznaczone starymi napisami. Mój
nowy nabytek – telefon z GPS-em wskazał wysokość 601 mnpm, najwyższą w trakcie
dzisiejszej jazdy.
Do domu dotarłem przed zachodem słońca. Witały mnie ptasie
trele. Zupełnie wiosenne. A więc wiosna! Czekam już z utęsknieniem na pełnię sezonu,
która dla mnie oznacza jazdę nie tylko w weekendy, ale też dojazdy do pracy.
Może w przyszłym tygodniu, jak pogoda pozwoli.
Dzisiejsza trasa:
Świdnica-Witoszów Dolny-Milikowice-Pasieczna-Goczałków-Targoszyn-Mściwojów-Jawor-Sichów-Złotoryja-NowyKościół-Świerzawa-Kaczorów-Mysłów-Radzimowice-Mysłów-Bolków-Kłaczyna-Dobromierz-Świebodzice-Milikowice-Witoszów
Dolny-Świdnica.
- DST 201.30km
- Czas 08:55
- VAVG 22.58km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Lutowa dwusetka. Świdnica-Czempiń.
Sobota, 27 lutego 2016 · dodano: 27.02.2016 | Komentarze 0
Poranny mróz dał mi się we znaki. Wyjechałem przed siódmą,
kiedy temperatura wynosiła około minus czterech stopni. Oszronione pola były
wyraźną oznaką chłodu. Najbardziej zmarzły mi stopy, które schładzały się od
okuć pedałów SPD. Jechałem z wypiętymi butami, ale za dużo to nie pomagało.
Dopiero po godzinie dziewiątej mróz ustąpił i wtedy było całkiem przyjemnie.
Przyświecało nawet słońce, ale nie grzało zbyt intensywnie. Na trasę wyruszyłem
z nowymi oponami. Ich piękny żółty kolor współgrał z barwą nowych zimowych rękawiczek.
Są też żółte, choć w nieco innym odcieniu niż opony.
Po raz pierwszy w swojej historii zamachnąłem się na
dwusetkę w lutym. Z tego też powodu – jak już wspomniałem – wyruszyłem gdy
tylko nastał dzień. Dodatkowym smaczkiem jazdy był fakt, że wiatr raczej mi nie
pomagał. Jechałem na północ, a wiatr był cały czas wschodni. Krótkie odcinki centralnie
pod wiatr były nużące, a z wiatrem miłe i skoczne. Pod koniec jazdy łapały mnie
nieprzyjemne skurcze, ae jakoś je przezwyciężyłem.
Zaliczyłem dwie nowe gminy w Wielkopolsce. Cóż, niezaliczone
gminy coraz dalej. Żeby dotrzeć do jakiejś trzeba machnąć dwusetkę…
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Żarów-Gościsław-Jarosław-Ciechów-Środa
Śl.-Brzeg Dolny-Strupina-Żmigród-Miejska Górka-Poniec-Krzemieniewo-Krzywiń-Jerka-Łuszkowo-Gorzyczki-Chaławy-Czempiń.
Powrót do domu pociągiem.
- DST 125.80km
- Czas 05:59
- VAVG 21.03km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Choroba i gumy. Ząbkowice Śl.
Sobota, 20 lutego 2016 · dodano: 20.02.2016 | Komentarze 0
Dzisiejszą jazdę wyrwałem chorobie. Od kilku dni dręczyło mnie
przeziębienie i paskudny ból ucha. Gdy wczoraj patrzyłem w pracy przez okno
trawiony stanem podgorączkowym, nic nie wskazywało na to, że dziś uda mi się gdzieś
pojechać. Do południa walił gruby śnieg. Wszystko oblepił swoją wilgocią. Gdy
jednak wracałem z pracy samochodem, śniegu było wyraźnie mniej. Rano oceniłem
stan swojego zdrowia. Nie najgorzej, chociaż bez rewelacji. Popatrzyłem przez
okno: drogi przejezdne i suche. A więc w trasę! Choroba jednak tkwiła we mnie. Jej
namacalnym objawem było zmęczenie, które znacznie szybciej niż normalnie dopadało
mnie na podjazdach. No ale jakoś brnąłem do przodu. Sprawy nie ułatwiał wiatr.
Mnie się wydawało, że ciągle muszę z nim walczyć, co nie było prawdą,
zważywszy, iż moja trasa biegła po owalu. Wybrałem się do Ząbkowic Śl., miasta
znanego z krzywej wierzy i białego ratusza (coś a la gotyk). Choć trasę nie
można zakwalifikować do górskich, to jednak jest wybitnie pofałdowana. Podjazdy
nie są za długie, ale tak czy siak – trzeba napinać mięśnie… Śnieg widziałem
tylko na polach i przydrożnych wzgórzach, wszystkie drogi, nawet te X kategorii
odśnieżana były suche. Na trasie przejechałem przez pięć dziewiczych
miejscowości: Kolonia Lutomierz, Kolonia Stoszowice, Piotrowice Polskie,
Muszkowice i Czesławice. Dziewiczych miejscowości ubywa, ale na Dolnym Śląsku
zostało mi ich jeszcze ponad 1000 (przy zaliczonych 1702). Wypróbowałem nowe
rowerowe okulary. Zakupiłem je w tygodniu za 520 zł. Korygują moją wadę wzroku
i składają się ze szkieł właściwych oraz zewnętrznych – kolorowych (mam do
wyboru albo żółte rozjaśniające, albo szarawe przeciwsłoneczne). Po 30
kilometrach złapałem gumę, znowu tak jak w poprzedniej jeździe w tylnym kole.
Zmieniłem dętkę na nową. Na około 80 km znowu kicha z tyłu. Po wyjęciu dętki
zbadałem ją uważnie. Napompowałem i słuchałem, w którym miejscu syczy. Kilka
minut takiego osłuchu nie dało rezultatu. Włożyłem z powrotem dętkę i ruszyłem
w drogę. Powietrze jakiś czas się utrzymywało, jednak co 5-8 km musiałem
dopompowywać koło. Tak biedując dojechałem do domu. Teraz tylne koło jest
miękkie jak … nie napiszę co. Przygoda ta sprawiła, że w przyszłym tygodniu
postanowiłem kupić sobie nowe opony. Jak miło wygrzewać się teraz przy
gorącym kaloryferze…
Trasa:
Świdnica-Opoczka-Pieszyce-Bielawa-Lutomierz-Stoszowice-Ząbkowice
Śl.-Bobolice-Piotrowice
Polskie-Henryków-Ciepłowody-Niemcza-Roztocznik-Jaźwina-Wiry-Świdnica.
- DST 124.60km
- Czas 05:22
- VAVG 23.22km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwarte okrążenie Ziemi. Broumov
Sobota, 13 lutego 2016 · dodano: 13.02.2016 | Komentarze 0
Dobiłem dziś
do czwartego okrążenia Ziemi. Jazda była dość niezwykła. Na trasie spotkały
mnie chyba wszystkie możliwe zjawiska atmosferyczne: było słońce, mgła, mżawka,
deszcz, mały śnieg, a nawet grad. Tylko wiatr jakoś dał spokój. Wyliczyłem
sobie dokładnie, gdzie zamknę to czwarte kółko wokół naszej planety, miało to
być na 70,2 km mojej trasy. Jechałem w lekko podniosłym nastroju. Czy możliwe
było przypomnienie sobie tych wszystkich kilometrów przejechanych w ciągu
czternastu lat? Było ich ponad 160 tysięcy, a więc raczej trudne zadanie. Na
jubileuszową jazdę wybrałem swoją klasyczną trasę do czeskiego Broumova. W samo
południe przejeżdżałem przez wioskę Świerki. Z kościelnej wieży wybrzmiał mi piękny
hejnał. Na moją cześć, pomyślałem. Moje zarozumialstwo szybko zostało skarcone.
W tylnym kole poczułem miękkość. Guma! Miałem ze sobą nowo zakupione samoprzylepne
łatki. Postanowiłem sprawdzić ich działanie. Szybko uwinąłem się z pracą. Po kilku
kilometrach znowu poczułem denerwujące wiotczenie z tyłu. Dojechałem jednak do
tego swojego miejsca, gdzie licznik wybił 70,2 km. Wypadło w czeskiej wiosce
Hyncice, nad rzeką Ścinawą. Zrobiłem sobie dokładnie w tym miejscu małą sesję
fotograficzną z przygotowaną wcześniej kartką, na której było zdjęcie Ziemi, a
pod spodem napis „X4”. Potem wymieniłem dętkę na nową, wypiłem piwko i
wzniosłem toast za kolejną pętlę wokół naszego globu. Szczerze muszę wyznać, że
dziś chyba pierwszy raz naprawdę zmarzłem tej zimy…
Do domu
przyjechałem pod koniec dnia.
Dzisiejsza trasa
(jubileuszowa): Świdnica-Jugowice-Głuszyca-Nowa
Ruda-Tłumaczów-Broumov-Hyncice-Mezimesti-Mieroszów-Unisław Śl.-Rybnica
Leśna-Głuszyca-Jugowice-Świdnica.