Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 323053.20 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.58 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Na obiad do teściów. Świdnica-Nysa

Niedziela, 18 października 2015 · dodano: 18.10.2015 | Komentarze 0

Przyjemna jazda przy dobrej pogodzie. Najwyższa średnia w tym roku była efektem płaskiej trasy, braku wiatru i dość dobrej formy. Powrót do domu - samochodem.




Przełęcze Gór Sowich

Piątek, 16 października 2015 · dodano: 16.10.2015 | Komentarze 0

W wyniku obserwacji prognoz pogody na różnych stronach, doszedłem do wniosku, że do po południu wykroi się bezdeszczowe okienko. Ostatnio u nas ciągle pada, a w taką pogodę raczej nie ma co się pchać na rower. Ale skoro wypatrzyłem tą chwilową poprawę pogody, to postanowiłem to wykorzystać. Rower czekał na mnie w pracy. Chyba już ostatni raz w tym roku dosiadłem swego poczciwego Starego Zdechlaka. Zwolniłem się około godziny wcześniej i wyruszyłem ku Górom Sowim. Czy już kiedyś pisałem, że tam lubię jeździć najbardziej? Na otwartych przestrzeniach wiatr ładnie wysuszył drogę. Ale gdy wiodła ona przez las, asfalt był zdradliwie mokry. Liście w pięknych jesiennych kolorach zalegające na drodze też wymuszały podwyższoną uwagę. Niebo było miejscami błękitne, ale też szorowały po nim ciężkie chmurzyska. Pierwszym podjazdem była Przełęcz Sokola. Trwa remont drogi od końca Walimia na sam szczyt. Ostatni kilometr jest dość trudny. Jechałem sobie niespiesznie ciesząc się na myśl, że gdy będę kiedyś podążał w przeciwną stronę, to jest spora szansa na rekord prędkości na gładkiej nawierzchni. Nachylenie ostatniego odcinka waha się w granicach 12-14%, a droga jest przy tym pozbawiona zakrętów. Niestety stan asfaltu na podjeździe na kolejną moją przełęcz - Jugowską - jest coraz gorszy. Zdechlak ma szerokie opony, a więc jakoś to szło...
Przed siedemnastą skończyło się moje "okienko". Gdy miałem może 15 km do domu, zupełnie bez ostrzeżenia lunął deszcz. Momentalnie zrobiło się prawie ciemno. Opad był spory, w skali od 0 do 5 oceniłbym go na 3. Po paru minutach byłem kompletnie przemoczony, ale nie było sensu gdzieś się zatrzymywać. Do domu było już blisko, a i noc nadchodziła. Kiedy dojeżdżałem do Świdnicy, woda spenetrowała wszystkie zakamarki mojego ciała.
Niedawno byłem przeziębiony i raczej nie chciałbym znowu wpaść w lepkie łapy choroby. Teraz wygrzewam się w ciepełku i wsłuchuję się w swój organizm. Czy aby nie lęgnie się w nim jakaś grypa. Ano zobaczymy...
Dzisiejsza trasa: Wałbrzych-Olszyniec-Walim-Rzeczka-Przełęcz Sokola-Sokolec-Przełęcz Jugowska-Pieszyce-Lutomia Dolna-Mościsko-Tuszyn-Wiry-Świdnica.




Oziębły październik. Broumov

Wtorek, 13 października 2015 · dodano: 13.10.2015 | Komentarze 0

Ostatnim objawem zeszłotygodniowego przeziębienia pozostał mi katar. Ale ta dolegliwość raczej nie utrudnia jazdy na rowerze. Nie licząc tylko faktu, że co jakiś czas należy w mało elegancki sposób pozbyć się wydzieliny tworzącej się w nosie. No więc co jakiś czas się pozbywałem, a że jechałem sam (jak zwykle), nikt przez to nie ucierpiał.
Zimno dziś było sakramenckie. Na krótką wycieczkę wyjechałem o godz. 14, bowiem o godzinkę skróciłem sobie pracę. Było dość sucho i na szczęście nie zanosiło się na deszcz. W takiej pogodzie zmoknąć, to murowany powrót choróbska. Początek mojej trasy stanowił kilkukilometrowy podjazd, na którym nieco się rozgrzałem. No ale na zjeździe szybko poczułem silny wiatr. Ubrany byłem jednak solidnie i nie odczuwałem dyskomfortu termicznego. W moim przypadku, jeśli chodzi o miejsca wrażliwe na zimno, to są to stopy i głowa. Stopy chronię grubymi skarpetami, a głowę – przez siebie wymyślonym przyodziewkiem. Oto na polarową czapkę naciągam takiż komin, przy czym robię to skośnie w ten sposób, że boki komina zasłaniają mi uszy, a jego górna czołowa krawędź jest tuż poniżej ust. Jest to konstrukcja stabilna, a co ważniejsze wiatr nie ma dostępu do uszu, szyi i policzków. Borykając się z chłodem wspominałem swoją jazdę w najgorętszy dzień lata, 4 lipca. Wylałem wtedy na siebie chyba z 10 litrów wody (gazowanej) i drugie tyle wypiłem. Ale jechało się wspaniale…
Dzisiejsza trasa: Wałbrzych-Mieroszów-Hejtmankovice-Broumov-Hyncice-Mieroszów-Wałbrzych.




Na chorobowym...

Niedziela, 11 października 2015 · dodano: 11.10.2015 | Komentarze 0

Od połowy tygodnia męczyło mnie przeziębienie. Nie wiadomo skąd się wzięło, ale było niemiłe i uporczywe. Wczoraj dogorywałem. Dziś poczułem się lepiej. A gdy zobaczyłem za oknem wesołe słoneczne promienie, postanowiłem jednak się przejechać. Ubrałem się prawie zimowo: długi kostium, dwie bluzy pod spodem, a na głowę wziąłem polarową czapkę. Z prawdziwie zimowego rynsztunku zabrakło tylko długich rękawic i komina na szyję. Wszystkie te ciepłe ciuchy przydały się nadzwyczaj, bo mimo błękitu na niebie, było naprawdę zimno. Pierwsze kilometry upłynęły mi z wahaniem w głowie, czy aby dobrze zrobiłem wyruszając w trasę w stanie chorobowym. Potem się rozgrzałem i już nie odczuwałem jakichś negatywnych bodźców. Czasem tak jest, ż trzeba się nieco przełamać. Trasę zaplanowałem dość krótką i bez mocniejszych podjazdów, żeby w razie jakiegoś kryzysu jednak móc to przekręcić. Cóż, udało się. Po powrocie do domu poczułem się lepiej, jakby choroba została wygoniona z mojego organizmu. Prawdziwe skutki dzisiejsze jterapii pokażą się jutro…
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Wiry-Jaźwina-Łagiewniki-Strzelin-Piotrków Borowski-Jordanów Śl.-Świątniki-Sobótka-Marcinowice-Niegoszów-Świdnica.




Przyjemność jazdy

Wtorek, 6 października 2015 · dodano: 06.10.2015 | Komentarze 0

Co jakiś czas odczuwam jakąś wielką przyjemność jazdy. Dziś był taki dzień. Dobrze mi się jechało na dziurawych drogach i licznych podjazdach. Pogoda jak na ten czas bardzo dobra. Nawet niezaliczenie setki jakoś mnie nie zdołowało...
Trasa: Wałbrzych-Mieroszów-Broumov-Tłumaczów-Włodowice-Sokolica-Świerki-Głuszyca-Olszyniec-Wałbrzych.




Do Złotoryi!

Sobota, 3 października 2015 · dodano: 03.10.2015 | Komentarze 0

Weekendowa jazda. Tym razem zupełnie spokojnie, bo bez presji tykającego zegara. Pogoda dopisała, choć wiatr mógłby  być nieco słabszy. Zwłaszcza, gdy wracałem...
Trasa: Świdnica-Jawor-Złotoryja-Świerzawa-Kaczorów-Marciszów-Czarny Bór-Wałbrzych-Pogorzała-Świdnica.




Pierwszy raz poniżej setki

Czwartek, 1 października 2015 · dodano: 01.10.2015 | Komentarze 0

Do pracy dziś rano pojechał ze mną samochodem mój drugi rower, Stary Zdechlak. Postanowiłem po pracy robić nim właśnie małe pętelki, które będę kończył w Wałbrzychu, a rower pozostawię wpracy. I tak aż do przesunięcia czasu, czyli prawie do końca października. W weekendy natomiast będę jeździł swoją szosówką.
Korzystając z tego, że mó jpoczciwy Zdechlak wyposażony jest obecnie w dość szerokie opony, wybrałem się na Przełęcz pod Czarnochem. Jest ona położona na granicy czeskiej, a dwukilometrowy początkowy odcinek zjazdowy w kierunku Głuszycy Górnej jest szutrowy. Kiedyś przejeżdżałem tam nawet szosówką, można i ze trzy razy, ale było to raczej karkołomne. Dziś na Zdechlaku też musiałem uważać, bo kamienie, którymi wysypana jest droga zjazdowa, były jakby większe niż pamiętam je z poprzednich wycieczek. Rower skakał na nich niebezpiecznie, raz mnie nawet nieco obróciło. No ale cało zjechałem w dół.
Dziś po raz pierwszy w sezonie przejechałem na rowerze mniej niż 100 km. Cóż, kiedyś to musiało nastąpić… Nie liczę tu dwóch wpisanych przejazdów w przedziale 20-30 km – zaliczonych podczas wycieczki do Bułgarii (przejazd od i do lotniska).
Dzisiejsza trasa:Wałbrzych-Boguszów-Gorce (Kuźnice Św.)-Mieroszów-Broumov-Janovicky-Przęcz pod Czarnochem-Głuszyca Górna-Jedlina Zdrój-Jugowice-Jez. Bystrzyckie (tama)-Lubachów-Złoty Las-Wałbrzych.




Pod presją czasu

Wtorek, 29 września 2015 · dodano: 29.09.2015 | Komentarze 0

Dziś wyjechałem nieco po godzinie trzynastej, dzięki pewnemu układowi w pracy. Mogłem też wyjechać ze swojej Świdnicy, a nie miejsca pracy, czyli Wałbrzycha. Komfort jazdy nieco psuła ustalona z góry sztywna godzina mego powrotu, a mianowicie 18:30. Zamiast aktualnego dystansu przeważnie na liczniku miałem ustawioną godzinę. Udało mi się wyrobić, ale kosztowało mnie to trochę nerwów. W dalszym ciągu wrzesień jest chłodny, słoneczny, a dziś był dodatkowo wietrzny. No ale wiart sprawiedliwie raz smagał mnie w twarz, raz klepał po plecach. Wybrałem się do Zabkowic Śl. mocno bocznymi drogami. Jechało się milutko...




Jazda do wód

Sobota, 26 września 2015 · dodano: 26.09.2015 | Komentarze 0

Mimo pogodnego dnia, było dziś raczej zimno. Przezornie ubrałem się odpowiednio, a zatem nie cierpiałem chłodu. Zresztą trasa była wymagająca i dostałem trochę na poty. Pojechałem do wód, a konkretnie do Kudowy Zdroju u podnóża Gór Stołowych. Z wód leczniczych na razie nie skorzystałem. Może za jakie 20 lat. Napiłem się za to piwka, które uzupełniło płyny przed podjazdem na Przełęcz Lisią. Zjadłem też w Kudowie obiad w restauracji „Kosmiczna”. Nie polecam. Dość drogo, a jadło nieco trąciło starzyzną. „Droga Stu Zakrętów” jeszcze nie przybrała jesiennych dekoracji.Ruch był spory, bo ludziska atakowały i Szczeliniec Wielki i Błędne Skały. Zjazd z Karłowa jak zwykle urzekający. No i tyle…
Trasa: Świdnica-Jez. Bystrzyckie (tama)-Głuszyca-Rybnica Leśna-Unisław Śl.-Mieroszów-Zdonov-Teplice nad Metuji-Police nad Metuji-Hronov-Kudowa Zdrój-Karłów-Radków-Ścinawk aGórna-Tłumaczów-Broumov-Hyncice-Mezimesti-Mieroszów-Wałbrzych-Pogorzała-Świdnica.




Ładna jesień

Czwartek, 24 września 2015 · dodano: 24.09.2015 | Komentarze 0

Rower czekał na mnie w pracy - wiernie jak pies. Znowu zwolniłem się nieco ponad godzinkę. Ja to mam dobrze w tej pracy! Słońce przygrzewało dziarsko, ale już jego promienie nie miały lipcowego żaru. Nawet wiatr, który cały czas dmie na Dolnym Śląsku jak wściekły, dziś poleciał gdzie indziej. Ledwo się rozgrzałem, a tu trzeba było kończyć. Może w sobotę uda się wyskoczyć na dłuższą jazdę. Dzisiejsza trasa: Wałbrzych-Szczawno Zdrój-Stare Bogaczowice-Sady Dolne-Roztoka-Jawor-Luboradz-Księżyce-Konary-Udanin-Pyszczyn-Imbramowice-Domanice-Panków-Niegoszów-Świdnica. Dotarłem do ostatniej niezaliczonej jeszcze do tej pory przeze mnie miejscowości powiatu wałbrzyskiego. Był nią przysiółek wsi Stare Bogaczowice - Podgórna.