Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 319654.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.60 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Północ-południe etap I

Środa, 18 czerwca 2014 · dodano: 24.06.2014 | Komentarze 0

Koszalin-Mielno-Białograd-Szczecinek.




Przełęcz Okraj

Niedziela, 15 czerwca 2014 · dodano: 15.06.2014 | Komentarze 0




Jawor. Uciekając przed burzą.

Środa, 11 czerwca 2014 · dodano: 11.06.2014 | Komentarze 0




Upał w Górach Sowich

Poniedziałek, 9 czerwca 2014 · dodano: 09.06.2014 | Komentarze 0




Wreszcie upał!

Sobota, 7 czerwca 2014 · dodano: 07.06.2014 | Komentarze 0




Dość przypadkowy wypadzik

Środa, 4 czerwca 2014 · dodano: 05.06.2014 | Komentarze 0

Wypad przypadkowy, bo uskuteczniony w związku z inną organizacją mojej pracy. No ale dobra każda jazda... Trasa: Świdnica-Wiry-Przełęcz Tąpadła-Jordanów Śł.-Borów-Bartoszowa(dziewicza miejscowość)-Strzelin-Łagiewniki-Jaźwina-Boleścin-Świdnica




Po pracy do Czech

Poniedziałek, 2 czerwca 2014 · dodano: 02.06.2014 | Komentarze 0

Poranna jazda do pracy. Było nawet ciepło. Po pracy po raz nie wiem który wybrałem się do czeskiego Broumova. Po pokonaniu kilku zawijasów zameldowałem się w tym ładnym miasteczku. Trasę znam i opisywałem ją wielokrotnie. Ale ciągle polecam czeskie drogi do rowerowych wojaży. Jakoś tam spokojniej. Jeszcze w Czechach dopadł mnie lekki deszczyk. Potem w Polsce już mocniej poprawił. Noa le jakoś dało się wytrzymać. Jakoś tak czuję, że walka z przeziębieniem wygrana...
Trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Mieroszów-Zdonov-Teplice nad Metuji-Broumov-Hyncice-Ruprechtice-Mezimesti-Mieroszó-Unisław Śl.-Rybnica Leśna-Głuszyca-Jugowice-Jez. Bystrzyckie (tama)-Lubachów-Bystrzyca Górna-Bystrzyca Dolna-Świdnica.




Do Lwówka Śl. - na piwo?

Sobota, 31 maja 2014 · dodano: 31.05.2014 | Komentarze 0

Po ulewach, które nie dawały żyć przez cały tydzień, wreszcie się wypogodziło. Byłem na tyle głodny jazdy, że chciałem pojechać na cały dzień i zrobić jakiś przyzwoity dystans. Gdy wstałem rano, poczułem, że jestem przeziębiony. Strasznie mnie to zdenerwowało. Przez chwilkę rozważałem opcję skrócenia planowanej trasy, ale w końcu postanowiłem jechać zgodnie z zamierzeniami. Najwyżej się przewrócę.
Jakiegoś upału nie było,dokuczał też wiatr, zwłaszcza w pierwszej części mej jazdy. Trasa wiodła generalnie Pogórzem Sudeckim, a niekiedy trawersowała niektóre pasma Sudetów.Stąd też była urozmaicona, nie brakowało na niej ciekawych podjazdów.
Gdy już byłem blisko domu, w Wałbrzychu, spotkałem żonę. Wybrała się z córką i jej koleżanką do wałbrzyskiej galerii Victoria. Nie znała mojej trasy, zatem przypadek to rzadki, że nasze drogi się przecięły.
Zaliczyłem też dziewiczą trasę przed Lwówkiem Śl., a do rejestru zaliczonych miejscowości dodałem Skorzynice,Zbylutów i Chmielno.
Na rynku w Lwówku Śl. spożyłem obiad, oczywista kotlet świniowy. Spróbowałem też miejscowego piwka, Książęcego. Jakoś mnie nie powaliło (chodzi o odczucia smakowe, a nie powalającą moc alkoholu).
Dzisiejsza trasa: Świdnica-WitoszówDolny-Komorów-Świebodzice-Dobromierz-Kłaczyna-Roztoka-Jawor-Łaźniki-Złotoryja-Pielgrzymka-Czaple-Skorzynice-Brunów-Lwówek Śl.-Pławna Dolna-Łupki-Wleń-Czernica-Jeżów Sudecki-Jelenia Góra-Wojanów-Trzcińsko-Janowice Wielkie-Miedzianka-Marciszów-Jaczków-Czarny Bór-Boguszów-Gorce-Wałbrzych-Dziećmorowice-Burkatów-Świdnica.




Przełęcz "Srebrnego Lisa"

Niedziela, 25 maja 2014 · dodano: 25.05.2014 | Komentarze 0

Korzystając z dobrej pogody i wolnego czasu, zaliczyłem dziś dość przyjemny górski wyjazd. Były i Góry Kamienne, i Stołowe, i Sowie.
Trasa: Świdnica-Głuszyca-Rybnica Leśna-Mieroszów-Teplice nad Metuji-Police nad Metuji-Hronov-Mala Cermna-Kudowa Zdrój-"Droga Stu Zakrętów"-Przełęcz Lisia-Karłów-Radków-Nowa Ruda-Wolibórz-Przełęcz Srebrna-Srebrna Góra-Ostroszowice-Bielawa-Pieszyce-Bojanice-Bystrzyca Górna-Witoszów Dolny-Świdnica.
Na trasie przypadkowo, po raz drugi w tym roku (i po raz drugi przypadkowo) spotkałem kolegę Mirka z Pieszyc. Kończył swą jazdę.
By przekroczyć 200 km do Świdnicy dojechałem po spirali...




Góry Sowie forever

Czwartek, 22 maja 2014 · dodano: 22.05.2014 | Komentarze 0

Poranna jazda do pracy odbyła się przy lekkim porannym chłodzie, ale o godzinie szóstej (a nawet tuż przed), gdy rozpoczynałem, jest to wszakże normalne. Godzinka jazdy i oto byłem w pracy. Rower do schowka, a ja do papierów…
Dalsza część trasy rozpoczęła się jak zwykle o piętnastej. Było ciepło, nawet upalnie, ale wiało też nielicho. Niestety początek mej jazdy był pod górę i pod wiatr. Ale co zrobić, taka dola…
Zasadniczym obiektem, który chciałem zobaczyć po raz kolejny z perspektywy siodełka, była Przełęcz Walimska w Górach Sowich. W tej chwili przejrzałem swoje statystyki. Byłem na niej co najmniej 42 razy. Piszę „co najmniej”, bo nieraz przejazdu przez nią nie zaznaczałem. Była wtedy tylko początkiem jakiejś dłuższej wycieczki. Można zatem powiedzieć, że Przełęcz Walimska jest mi znana… No ale wjazd na nią zawsze powoduje przyspieszenie bicia serca. I to bynajmniej nie z powodu jakichś szczególnie rozbuchanych uczuć…
Z przykrością odnotowałem, że w okolicach samej przełęczy asfalt wygląda coraz gorzej. Pojawiają się kolejne spękania i wyrwy. Zjazd w dół jest przyjemny, bo wiedzie lasem. Trzeba tylko byś skoncentrowany, bo są liczne ostre zakręty.
Tym razem jednak nie puściłem się całkowicie w dół do Pieszyc. Postanowiłem zaliczyć dwie „dziewicze” miejscowości: Padole i Lasocin. Są to teraz oficjalnie części miasta Pieszyce, jednakże uwzględniwszy, że wiodą do nich boczne ślepe drogi, a do centrum „metropolii” jest około pięciu kilometrów, z cała pewnością można je uznać za samodzielne byty. Szczególnie podjazd do Padola jest kąśliwy. Po raz pierwszy musiałem włączyć tarczę o najmniejszej średnicy. Zamontowałem ją na początku sezonu i do tej pory nie było potrzeby jej użycia. No ale na liczniku przy najstromszych odcinkach pojawiły się wielkości 8-9 km/h. Na oko nachylenie wynosiło tam około 20%. Swoim zwyczajem, dotarłem do końca asfaltu. Trochę żałowałem, ze nie wziąłem aparatu, bo w pewnym momencie otworzył się piękny widok na Dzierżoniów. Podjazd do Lasocina był już mniej wymagający. Tu też dotarłem do końca asfaltu. Dalsza moja trasa była już pozbawiona jakichś szczególnych pików. Miałem trochę czasu, więc polawirowałem przed Świdnicą.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Olszyniec-Walim-Przełęcz Walimska-Rościszów-Padole-Rościszów-Lasocin-Rościszów-Pieszyce-Dzierżoniów-Włóki-Kiełczyn-Boleścin-Mościsko-Lutomia Górna-Bojanice-Burkatów-Bystrzyca Dolna-Świdnica.