Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec1 - 0
- 2026, Czerwiec19 - 0
- 2026, Maj14 - 0
- 2026, Kwiecień12 - 2
- 2026, Marzec10 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2026, Styczeń1 - 0
- 2025, Grudzień2 - 0
- 2025, Listopad4 - 0
- 2025, Październik12 - 0
- 2025, Wrzesień12 - 0
- 2025, Sierpień15 - 0
- 2025, Lipiec18 - 0
- 2025, Czerwiec16 - 0
- 2025, Maj13 - 0
- 2025, Kwiecień12 - 0
- 2025, Marzec10 - 0
- 2025, Luty2 - 0
- 2025, Styczeń3 - 0
- 2024, Grudzień4 - 0
- 2024, Listopad5 - 0
- 2024, Październik10 - 0
- 2024, Wrzesień10 - 0
- 2024, Sierpień11 - 0
- 2024, Lipiec16 - 0
- 2024, Czerwiec12 - 0
- 2024, Maj14 - 0
- 2024, Kwiecień13 - 0
- 2024, Marzec11 - 0
- 2024, Luty6 - 0
- 2024, Styczeń2 - 0
- 2023, Grudzień5 - 0
- 2023, Listopad4 - 0
- 2023, Październik10 - 2
- 2023, Wrzesień15 - 11
- 2023, Sierpień13 - 4
- 2023, Lipiec15 - 0
- 2023, Czerwiec15 - 0
- 2023, Maj16 - 0
- 2023, Kwiecień10 - 0
- 2023, Marzec18 - 0
- 2023, Luty3 - 2
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Grudzień2 - 0
- 2022, Listopad4 - 0
- 2022, Październik10 - 0
- 2022, Wrzesień11 - 0
- 2022, Sierpień18 - 3
- 2022, Lipiec14 - 2
- 2022, Czerwiec14 - 5
- 2022, Maj14 - 2
- 2022, Kwiecień14 - 16
- 2022, Marzec10 - 8
- 2022, Luty6 - 0
- 2022, Styczeń4 - 0
- 2021, Grudzień3 - 0
- 2021, Listopad9 - 0
- 2021, Październik12 - 0
- 2021, Wrzesień13 - 0
- 2021, Sierpień13 - 0
- 2021, Lipiec16 - 0
- 2021, Czerwiec13 - 0
- 2021, Maj16 - 0
- 2021, Kwiecień7 - 0
- 2021, Marzec4 - 0
- 2021, Luty2 - 0
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień3 - 0
- 2020, Listopad7 - 5
- 2020, Październik11 - 0
- 2020, Wrzesień14 - 0
- 2020, Sierpień12 - 0
- 2020, Lipiec16 - 0
- 2020, Czerwiec13 - 2
- 2020, Maj16 - 9
- 2020, Kwiecień16 - 10
- 2020, Marzec12 - 3
- 2020, Luty5 - 2
- 2020, Styczeń4 - 0
- 2019, Grudzień5 - 5
- 2019, Listopad8 - 5
- 2019, Październik13 - 2
- 2019, Wrzesień14 - 4
- 2019, Sierpień15 - 1
- 2019, Lipiec13 - 0
- 2019, Czerwiec20 - 5
- 2019, Maj14 - 0
- 2019, Kwiecień15 - 0
- 2019, Marzec11 - 0
- 2019, Luty6 - 0
- 2019, Styczeń2 - 0
- 2018, Grudzień4 - 5
- 2018, Listopad7 - 2
- 2018, Październik11 - 2
- 2018, Wrzesień13 - 0
- 2018, Sierpień16 - 5
- 2018, Lipiec18 - 0
- 2018, Czerwiec14 - 4
- 2018, Maj16 - 0
- 2018, Kwiecień14 - 0
- 2018, Marzec6 - 2
- 2018, Luty3 - 2
- 2018, Styczeń4 - 0
- 2017, Grudzień3 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Wrzesień9 - 10
- 2017, Sierpień18 - 0
- 2017, Lipiec16 - 0
- 2017, Czerwiec14 - 2
- 2017, Maj13 - 3
- 2017, Kwiecień9 - 2
- 2017, Marzec10 - 2
- 2017, Luty4 - 0
- 2017, Styczeń4 - 0
- 2016, Grudzień5 - 0
- 2016, Listopad4 - 0
- 2016, Październik14 - 0
- 2016, Wrzesień13 - 0
- 2016, Sierpień18 - 1
- 2016, Lipiec18 - 2
- 2016, Czerwiec13 - 6
- 2016, Maj18 - 5
- 2016, Kwiecień12 - 2
- 2016, Marzec7 - 0
- 2016, Luty5 - 0
- 2016, Styczeń2 - 0
- 2015, Grudzień6 - 0
- 2015, Listopad5 - 0
- 2015, Październik12 - 0
- 2015, Wrzesień13 - 0
- 2015, Sierpień19 - 0
- 2015, Lipiec15 - 0
- 2015, Czerwiec16 - 2
- 2015, Maj14 - 0
- 2015, Kwiecień17 - 2
- 2015, Marzec9 - 4
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń5 - 6
- 2014, Grudzień5 - 0
- 2014, Listopad5 - 0
- 2014, Październik13 - 0
- 2014, Wrzesień9 - 0
- 2014, Sierpień18 - 0
- 2014, Lipiec12 - 0
- 2014, Czerwiec12 - 0
- 2014, Maj16 - 0
- 2014, Kwiecień16 - 2
- 2014, Marzec8 - 0
- 2014, Luty5 - 3
- 2014, Styczeń6 - 4
- 2013, Grudzień4 - 0
- 2013, Listopad4 - 3
- 2013, Październik11 - 0
- 2013, Wrzesień11 - 2
- 2013, Sierpień11 - 6
- 2013, Lipiec14 - 10
- 2013, Czerwiec20 - 0
- 2013, Maj13 - 7
- 2013, Kwiecień12 - 2
- 2013, Marzec4 - 3
- 2013, Luty3 - 6
- 2012, Grudzień2 - 2
- 2012, Listopad4 - 2
- 2012, Październik10 - 7
- 2012, Wrzesień12 - 9
- 2012, Sierpień8 - 3
- 2012, Lipiec14 - 0
- 2012, Czerwiec19 - 0
- 2012, Maj14 - 0
- 2012, Kwiecień10 - 4
- 2012, Marzec10 - 0
- 2012, Luty2 - 0
- 2012, Styczeń2 - 5
- 2011, Grudzień3 - 0
- 2011, Listopad4 - 0
- 2011, Październik10 - 0
- 2011, Wrzesień12 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec12 - 0
- 2011, Czerwiec14 - 0
- 2011, Maj14 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec6 - 0
- 2011, Styczeń1 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik3 - 0
- 2010, Wrzesień5 - 0
- 2010, Sierpień5 - 0
- 2010, Lipiec9 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 0
- 2010, Maj11 - 0
- 2010, Kwiecień9 - 0
- 2010, Marzec10 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Listopad11 - 0
- 2009, Październik4 - 0
- 2009, Wrzesień7 - 0
- 2009, Sierpień10 - 0
- 2009, Lipiec7 - 0
- 2009, Czerwiec14 - 0
- 2009, Maj12 - 15
- 2009, Kwiecień13 - 13
- 2009, Marzec5 - 4
- 2009, Luty2 - 6
- 2009, Styczeń2 - 0
- 2008, Grudzień1 - 3
- 2008, Listopad12 - 7
- 2008, Październik5 - 8
- 2008, Wrzesień14 - 6
- 2008, Sierpień15 - 15
- 2008, Lipiec15 - 11
- 2008, Czerwiec17 - 24
- 2008, Maj18 - 34
- 2008, Kwiecień12 - 19
- 2008, Marzec10 - 19
- 2008, Luty5 - 6
- 2007, Grudzień1 - 4
- 2007, Październik8 - 0
- 2007, Wrzesień9 - 0
- 2007, Sierpień12 - 0
- 2007, Lipiec18 - 2
- 2007, Czerwiec11 - 0
- 2007, Maj15 - 0
- 2007, Kwiecień13 - 0
- 2007, Marzec8 - 0
- 2006, Wrzesień8 - 0
- 2006, Sierpień14 - 0
- 2006, Lipiec16 - 0
- 2006, Czerwiec13 - 0
- 2006, Maj15 - 2
- 2006, Kwiecień17 - 0
- 2006, Marzec4 - 0
- 2005, Wrzesień8 - 0
- 2005, Sierpień13 - 0
- 2005, Lipiec13 - 0
- 2005, Czerwiec13 - 0
- 2005, Maj13 - 0
- 2005, Kwiecień13 - 2
- 2005, Marzec7 - 0
- 2004, Wrzesień9 - 0
- 2004, Sierpień13 - 0
- 2004, Lipiec12 - 0
- 2004, Czerwiec11 - 0
- 2004, Maj14 - 0
- 2004, Kwiecień15 - 0
- 2004, Marzec5 - 0
- 2003, Październik1 - 0
- 2003, Wrzesień7 - 0
- 2003, Sierpień10 - 0
- 2003, Lipiec13 - 0
- 2003, Czerwiec12 - 0
- 2003, Maj14 - 0
- 2003, Kwiecień12 - 0
- 2003, Marzec2 - 0
- 2002, Październik1 - 0
- 2002, Wrzesień11 - 0
- 2002, Sierpień13 - 0
- 2002, Lipiec12 - 0
- 2002, Czerwiec10 - 0
- 2002, Maj13 - 0
- 2002, Kwiecień2 - 2
- DST 105.00km
- Czas 04:15
- VAVG 24.71km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Korzyści z dobrze zorganizowanej pracy
Piątek, 28 marca 2014 · dodano: 28.03.2014 | Komentarze 0
Tak udało mi się dziś zorganizować sobie pracę, że mogłem przed trzynastą już mknąć na rowerze. Poranna aura nie zachęcała do wyjścia na zewnątrz. Padał dość nieprzyjemny deszcz, było mglisto, zimno i ponuro. Jednak zapowiadano polepszenie pogody w drugiej części dnia. Na to właśnie liczyłem. Sytuacja poprawiła się o tyle, że przestało padać. Ciągle wisiał jednak ciężki wilgotny opar. Ubrałem się zatem odpowiednio, a do kieszonki schowałem przezornie swą pelerynkę. Na szczęście pelerynka okazała się bezrobotna, bo do końca mojej jazdy, mimo nisko wiszących chmur, nie spadła ani jedna kropelka. Cieszyłem się w dwójnasób: po pierwsze sam nie zmokłem, a po drugie nie zmókł mój rower i następna jazda może się dokonać bez żmudnego czyszczenia napędu, koniecznego po jeździe w wilgoci.
Postanowiłem zatoczyć małe kółeczko do Strzelina. Trasa raczej płaska, a zatem dla jej urozmaicenia sforsowałem Przełęcz Tąpadła pod Ślężą. Trudno tu mówić, że droga wiodła przez góry, bo całego podjazdu jest tam może ze cztery kilometry, wliczając w to wstępne harce przed wsią Tąpadła. Po raz kolejny z lubością zjechałem do Sulistrowiczek. Ta przyjemność wynika z porównania stanu asfaltu na zjeździe – obecnego i sprzed może dwóch lat. Tera zgładź pupy noworodka, wcześniej sakramenckie dziury…
Na trasie zawitałem do „dziewiczej” miejscowości. Była nią wieś Stogi w gminie Borów. Moja 1405 zaliczona miejscowość na Dolnym Śląsku…
Do domu przyjechałem w dość dobrej kondycji krótko pogodzinie siedemnastej.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Wiry-Przełęcz Tąpadła-Będkowice-Świątniki-Jordanów Śl.-Tyniec nad Ślęzą-Piotrków Borowski-Strzelin-Łagiewniki-Oleszna-Słupice-Jaźwina-Krzczonów-Boleścin-Świdnica.
- DST 101.20km
- Czas 04:11
- VAVG 24.19km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
nic specjalnego
Środa, 26 marca 2014 · dodano: 26.03.2014 | Komentarze 0
Poranna jazda do pracy odbyła się w dawno nienotowantym chłodzie. Nawet w Świdnicy był mróz. Po drodze widać było oszronione trawy i samochody. W Wałbrzychu było jeszcze zimniej. Zmarzłem, bo choć na głowie miałem czapkę, to jednak na grzbiecie tylko bluzę i cienką koszulkę pod spodem. Czas przejazdu do pracy od 5 minut lepszy od poprzedniego, a więc jest jakaś poprawa formy. Choroba na szcęście już przegoniona.
Po pracy też nie miałem specjalnego upału. Dość konkretnie wiało. Wiatr był zimny, ale niezbyt silny, bo nie przeszkadzał. Trasa oprócz okolic Wałbrzycha, raczej płaska. Streszczałem się, bo nie lubię jeździć po ciemnku. Udało się. W domu byłem o 18:15, czyli jeszcze przy dziennym świetle...
Trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Szczawno Zdrój-Stare Bogaczowice-Sady Dolne-Kłaczyna-Roztoka-Jawor-Msciwojów-Goczałków-Strzegom-Stanowice-Pasieczna-Stary Jaworów-Świdnica.
- DST 125.00km
- Czas 05:23
- VAVG 23.22km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Góry Sowie forever
Sobota, 22 marca 2014 · dodano: 22.03.2014 | Komentarze 0
Po tygodniowej przerwie spowodowanej grypą, dziś znowuna rowerze. Niestety choroba nie całkiem sobie poszła, ale nie chciałem marnować ładnego dnia.Na jutro zapowiadają ochłodzenie i nawet przeloty śnieg. Zatem dziś dałem sobie na poty w Górach Sowich i Wałbrzyskich. Najciekawszy odcinek, to wjazd na Przełęcz Jugowską 805 mnpm. Po tej kuracji choroba jakoś się wygasiła.
Trasa: Świdnica-Bojanice-Pieszyce-Kamionki-Przełęcz Jugowska-Sokolec-Nowa Ruda-Tłumaczów-(Czechy)-Broumov-Hyncice-Mezimesti-(Polska)-Golińsk-Mieroszów-Unisław Śl.-Rybnica Leśna-Głuszyca-Olszyniec-Jez. Bystrzyckie (tama)-Lubachów-Bystrzyca Dolna-Świdnica.
- DST 101.70km
- Czas 04:13
- VAVG 24.12km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
od wschodu do zachodu słońca
Piątek, 14 marca 2014 · dodano: 14.03.2014 | Komentarze 0
Wcześniej niż w latach poprzednich zainaugurowałem sezon rowerowych dojazdów do pracy. Pracuję w Wałbrzychu, do miejsca swej pracy mam 22,3 km. Szychta zaczyna się o siódmej. Z domu wyruszyłem o 5:50. Dobrze wyliczyłem czas jazdy, bo w pracy zameldowałem się o 6:57. W Świdnicy było nawet ciepło, w Wałbrzychu natomiast trzymał przymrozek.Mocno zmarzły mi nogi.
Po pracy jazda miała być niezbyt spieszna. Chciałem zatoczyć nico obszerniejsze koło i wrócić do domu przed zmierzchem. Jednak w trakcie jazdy wyłoniła się perspektywa zaliczenia łącznie symbolicznej setki. Wtedy ciut mocniej nacisnąłem na pedały i zmodyfikowałem ułożoną w głowie trasę. Do Świdnicy zmierzałem po krzywej zbliżonej do spirali, jak lądujący samolot… Nawet w samym mieście zrobiłem mały korkociąg. Setka zaliczona, a do domu dotarłem, gdy dzień zmieniał się w noc.
Na rowerze byłem zatem od wschodu do zachodu słońca. Z 8- godzinną przerwą na pracę…
Trasa:Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Dziećmorowice-Lubachów-Bojanice-Pieszyce-Dzierżoniów-Włóki-Kiełczyn-Wiry-Marcinowice-Klecin-Panków-Wierzbna-Zawiszów-Świdnica.
- DST 140.90km
- Czas 06:07
- VAVG 23.04km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Rekord prędkości? Nie tym razem...
Sobota, 8 marca 2014 · dodano: 08.03.2014 | Komentarze 0
Forma powolutku rośnie. Warto zatem nieco urozmaicić trasy. Dodać więcej wzniesień. Tak też właśnie zaplanowałem dzisiejszą swą jazdę. Ostatnio kręciłem się po Górach Kaczawskich, przyszła pora popróbowania się z bliższymi mi podjazdami. W ciągu tygodnia była dość marna pogoda. Ochłodziło się, wiało i czasem kropił zimny deszcz. Dziś jednak aura lekko się poprawiła. Temperatura nie podniosła się znacząco, lecz przynajmniej było sucho, a czasem nawet pokazywał się błękit. Powietrze było jednak najczęściej nasycone jakąś mgiełką.
Trasę dzisiejszą pokonywałem już wcześniej kilkadziesiąt razy. Wiodła do czeskiego miasta Police nad Metuji. W pogoni za „dziewiczymi” miejscowościami tam właśnie postanowiłem coś upolować. Padło na małą wioskę Hony położoną w ślepym zaułku przy głównej trasie Police nad Metuji-Broumov. Drugim powodem mej jazdy tą trasą byłą chęć spróbowania pobicia mojego rekordu prędkości. W zeszłym roku miałem na zjeździe z przełęczy Honske sedlo 75,16 km/h, co jest moim maksymalnym wynikiem.Jechałem wtedy na starym swym rowerze wyprawowym. Dziś wziąłem kolarzówkę, zatem jakaś nadzieja była. Honske sedlo liczy zaledwie 591 mnpm. Bardzo się zdziwiłem, że udało mi się zrobić tam taką prędkość. Nie jestem jakimś mistrzem speeda,ale to ponad 75 km/h jakoś samo wskoczyło, nawet się nie czuło. Byłem we wszystkich polskich górach, byłem w Alpach, Pirenejach, na Bałkanach i w marokańskim Atlasie. Wszędzie tam miewałem ponad 70, ale rekord ustanowiłem na tej niepozornej przełęczy. Jest tam piękny nowy asfalt i odcinek może półkilometrowej prostej ze spadkiem (nachyleniem) około 12%. I to wtedy wystarczyło. No jeszcze miałem wiatr w plecy… Dziś wiatr przeszkadzał i wykręciłem tylko nieco ponad 68 km/h…
Cieszy dość przyzwoita średnia, spodziewałem się 1-1,5 km/h mniejszej.
Przebieg trasy:Świdnica-Modliszów-Wałbrzych-Mieroszów-Zdonov-Teplice nad Metuji-Ceska Metuje-Police nad Metuji-Hony-Honske sedlo-Broumov-Hyncice-Ruprechtice-Mezimesti-Mieroszów-Unisław Śl.-Rybnica Leśna-Głuszyca-Olszyniec-Zagórze Śl.-Jez. Bystrzyckie (tama)-Lubachów-BystrzycaGórna-Burkatów-Witoszów Dolny-Świdnica.
- DST 145.00km
- Czas 06:34
- VAVG 22.08km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Żary marcowe cz.2
Niedziela, 2 marca 2014 · dodano: 04.03.2014 | Komentarze 0
Opis
http://www.podrozerowerowe.info/index.php?topic=11...
Parę zdjęć
https://picasaweb.google.com/102288579913784363005/MarcoweZary0102032014#
- DST 155.90km
- Czas 06:41
- VAVG 23.33km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Żary marcowe cz.1
Sobota, 1 marca 2014 · dodano: 04.03.2014 | Komentarze 0
Opis na stronie
http://www.podrozerowerowe.info/index.php?topic=11...
Parę zdjęć
https://picasaweb.google.com/102288579913784363005/MarcoweZary0102032014#
- DST 172.50km
- Czas 07:27
- VAVG 23.15km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
"owady podniosły skrzydła do lotu"
Niedziela, 23 lutego 2014 · dodano: 23.02.2014 | Komentarze 2
Żeby w lutym latały owady to już lekka przesada! Gdybym dostrzegł jednego, pewnie uznałbym to za jakiś zwid. No ale było ich całkiem sporo. Raz nawet gdy stanąłem na poboczu,zobaczyłem pszczołę przechadzającą się po moim bidonie. Nawet jej nie wypłoszyłem gdy zlizywała jakąś słodką kroplę. Niech sobie podje…
Punktem, do którego zmierzałem była Złotoryja. Z reguły robię tę trasę, gdy już czuję się nieco silniej, bo dystans spory. Choć miałem pewne wątpliwości, postanowiłem spróbować. Przy okazji miałem w planach zaliczyć parę dziewiczych wiosek. Udało się wtargnąć do czterech w powiecie złotoryjskim i trzech w jaworskim.
Zaliczony dystans stanowi niewątpliwie mój rekord w lutym, a i w całej zimie. Cieszę się, że dojechałem do domu w niezłej formie, a przecież trasa byłą dość trudna, bo przecinałem Góry Kaczawskie. Fajne podjazdy są w okolicach Lubiechowej (dziewicza miejscowość),Janochowa i Podgórek.
Trasa:Świdnica-Witoszów Dolny-Komorów-Milikowice-Świebodzice-Modlęcin-Siodłkowice-Dobromierz-Roztoka(po raz pierwszy)-Jawor-Łaźniki Kolonia Łaźniczki (tu mała uwaga, przez przysiółek ten przejeżdżałem wielokrotnie, ale dziś go dopiero wciągnąłem na sw ąlistę zaliczonych miejscowości, bo nie ma go w oficjalnych wykazach gminy Złotoryja, ale jest piękna tablica z nazwą, zatem w końcu Łaźniczki wskoczyły do mojej listy…)-Złotoryja-Kopacz (dziewicza miejscowość)-Złotoryja-Świerzawa-Lubiechowa (dziewicza miejscowość)-Janochów(dziewicza miejscowość)-Podgórki-Wojcieszów-Kaczorów-Nowe Rochowice (dziewicza wioska)-Bolków Zdrój (dziewiczy przysiółek)-Stare Rochowice (dziewicza wioska)-Bolków-Roztoka (po raz drugi)-Strzegom-Stanowice-Nowy Jaworów-Świdnica.
- DST 134.40km
- Czas 05:39
- VAVG 23.79km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Przelot do Sieradza cz.2
Niedziela, 16 lutego 2014 · dodano: 18.02.2014 | Komentarze 0
Trasa:
NAMYSŁÓW-Kamienna-Strzelce-Szerzyna-Strzelce-Domaszowice-Dziedzice-Włochy-Polkowskie-WoskowiceGórne-(woj. wielkopolskie)-Dalanów-Proszów-Krzyżowniki-Sadogóra-WielkiBuczek-Aniołka-Parcele-Trzcinica-(woj. opolskie)-Janówka-Kostów-(woj.wielkopolskie)-Siemianice-Klasak-Opatów-Wielisławice-(woj. łódzkie)-KuźnicaSkakawska-Wieruszów-Polesie-Osowa-Niwiska-Galewice-Kaski-Dąbrówka-Ostrówek-Rybka-Augustynów-Piaski-Lututów-Dębina-Kluski-Wandalin-Bujnów-Złoczew-NowaWieś-Rembów-Zapole-Próba-Tumidaj-Dębołęka-Kłocko-Jeziory-SIERADZ.
W połowie zeszłego tygodnia wyłoniła się dla mnie perspektywa zaliczenia weekendowej dwudniowej trasy rowerowej. Warunkiem koniecznym był wolny czas, który udało mi się zorganizować. Okolicznością przychylną byłaby także dobra pogoda, a prognozy były optymistyczne. Nie pozostało mi nic innego jak obmyślenie trasy.
Z reguły swoje dwudniowe wypady organizuję tak, by w pierwszy dzień dotrzeć do jakiegoś punktu, a w drugi także rowerem wrócić do domu. Metoda dobra, lecz ograniczająca obszar peregrynacji. Postanowiłem zatem tym razem nieco inaczej przygotować trasę. Umyśliłem sobie wyruszyć cięgiem do przodu, a w niedzielę popołudniem i wieczorem wrócić do domu pociągiem. Po krótkim studiowaniu mapy, na cel jazdy wybrałem Sieradz. Odległość w sam raz na dwa dni jazdy przy mojej kiepskiej jeszcze dość formie, bo dystans który zamierzałem przebyć mieścił się w granicach 250-300 km. Jako miasto noclegowe kończące pierwszy etap wybrałem Namysłów. Zbadałem rozkład jazdy pociągów i kupiłem bilet dla siebie i roweru na trasie Sieradz-Wrocław. Pewnikiem było, że nadworcu w Sieradzu muszę stawić się nie później niż o godz. 16:55.
Wyjechałem w sobotę po godzinie dziewiątej.Już zdążyłem przyzwyczaić się do zimowego słońca i ładnej pogody. I tym razem krajobraz nie przypominał lutego, lecz raczej koniec marca. Drogi suche, na polach zieleń wschodzących ozimin, brak śladów śniegu. Dodatkowym korzystnym czynnikiem był sprzyjający wiatr, który lekko pchał mnie do przodu. Przez całe dwa dnie jazdy był raczej moim sprzymierzeńcem, co ostatnio rzadko się zdarzało. Do Namysłowa postanowiłem jechać nie najkrótszą trasą. Na mapie wcześniej wypatrzyłem niezdobytą gminę Domaszowice i ona to właśnie determinowała kierunek mej sobotniej jazdy. Przez to musiałem odbić mocno na wschód. Początkowe 90 kilometrów (nieco za Brzeg) przebrnąłem szybko nie podniecając się za bardzo dobrze znanymi mi obrazkami. Barierą w swobodnej jeździe w tych okolicach jest Odra. Na odcinku sporo ponad 100 kilometrów(między Wrocławiem i Opolem) są tylko dwa mosty drogowe – w Oławie i Brzegu. Chcąc zatem przedostać się na drugą stronę rzeki, trzeba zahaczyć o jedną z tych miejscowości. Przez to trasy nie są zbyt urozmaicone. W trakcie jazdy stwierdziłem, że jednak siodełko nie współpracuje odpowiednio z moim naturalnym siedziskiem na cztery litery. W rowerze wymieniłem niedawno między innymi sztycę podsiodełkową i widocznie ustawiono mi ją niezbyt dobrze w stosunku do mojej anatomii. Tak na marginesie, moja anatomia w tym przypadku domaga się, by dzióbek siodełka był leciutko skierowany w dół. Korzystając z postoju pod sklepem, szybko doprowadziłem dzióbek do odpowiedniego położenia. No teraz to można jechać!
Za Brzegiem szybko uciekłem z drogi krajowej i zagłębiłem się w okolice Stobrawskiego Parku Krajobrazowego. Przez 40 kilometrów jechałem bocznymi spokojnymi dróżkami, patrząc z zaciekawieniem na „dziewicze” miejscowości. W tych rejonach już jeździłem kilkakrotnie, ale tym razem jednak pociągnąłem ciut inaczej. Trasa była płaska, wiatr wiał w plecy.Nieznośna lekkość jazdy. No, to taki żarcik. Pożywiłem się dwoma batonikami wśród leśnych ostępów. W Domaszowicach byłem po piętnastej. Pozostał mi jeszcze krótki odcinek do Namysłowa, ale już drogą krajową. Nocleg miałem zarezerwowany w Willi Mario na peryferiach miasta. Okazało się, że miejsce to jest całkiem sympatyczne, a koszt noclegu wyniósł 50 zł. Namysłów znam dobrze. Na rowerze odwiedzałem go kilkakrotnie, w tym dwa razu tu nocowałem. Zatem po zameldowaniu się na miejscu nie chciało mi się nigdzie ruszać. Na obiadokolację zamówiłem sobie pizzę z dowozem, zrobiłem małe zakupy na śniadanie w pobliskim sklepie.Spokojnie mogłem zasiąść przez telewizorem, by obejrzeć jak Kamil Stoch zdobywa swój drugi złoty medal. Wieczorem przeanalizowałem jeszcze raz pogodę. Zapowiadano nocne opady deszczu, ale dzień miał być bez opadów. Rower zamelinowałem w swoim pokoju, bo lepiej mieć na oku swój pojazd, jeśli jest taka możliwość.
Rano zaraz jak wstałem wyjrzałem przez okno. Faktycznie było mokro, lecz niebo się przecierało. Śniadanie zjadłem szybko, by nie tracić czasu. Nie lubię spieszyć się na pociąg i być w niedoczasie. Gdy pakowałem się, uwagę moją zwróciło dziwne położenie mego sidełka. Było przekrzywione. Najpierw pomyślałem, że jest to wynikiem mojego wczorajszego gmerania przy przestawieniu jego położenia. Po sekundzie jednak do mnie dotarło, że przyczyna była inna. Pękł pierścień mocujący. Szpara przebiegała wzdłuż całej jego wysokości. Na szmelc. Była niedziela, a zatem wszystkie sklepy rowerowe pozamykane. Trochę zmroziła mnie myśl, że cały dzień będę siedział na bujającym się siodełku maksymalnie opuszczonym w dół. Ta ostatnia sprawa była dla mnie mniej uciążliwa, bo normalne położenie siodełka nie jest zbyt wysokie. Czasem warto być napoleońskiego wzrostu… W trasę wyruszyłem po zrobieniu sobie fotki z miejscem swego noclegu. To taka moja mała tradycja. Siodełko jednak doskwierało. Kręciło się w kółeczko, a jeśli chodzi o jego wysunięcie, było daleko od komfortu. No ale nie miałem wyjścia. Było znacznie chłodniej, założyłem nawet swój pomarańczowy kaftanik, który wożę na niepogodę. Co prawda nie padało, ale wilgoć pryskała spod kół, a i wiaterek też nie próżnował. Tym razem jednak podwiewało głównie z boku.
Pierwsza część trasy wiodła krajówką w stronę Kluczborka, tą samą, która odwrotną stronę jechałem poprzedniego dnia. Zaraz jednak skręciłem w boczne drogi nowym ku wioskom… Teren stał się lekko pagórkowaty, lecz podjazdy były skromniutkie. Najpierw wjechałem do Wielkopolski, by za chwilę ponownie wskoczyć na Opolszczyznę, a następnie znowu do Wielkopolski. Ostatecznie przed Wieruszowem wdarłem się na teren województwa łódzkiego. O tych wszystkich zmianach administracyjnych informowały niebieskie tablice umieszczone nawet na drogach lokalnych. Oczywiście przy każdej takiej tablicy było obowiązkowe zdjęcie. Za statyw służył mi wyjęty bidon z odkręconą końcówką…
Po krótkim czasie od rozpoczęcia jazdy poczułem ciężkość na żołądku. Zaczęła mi się odbijać zjedzona na śniadanie zawartość puszki. Była to jakaś nieświeża pewnie chabanina. Co gorzej, narastać począł ból głowy. Jazda przestała dawać frajdę. Przed Lututowem postanowiłemnieco zmodyfikować trasę, niestety zmiana poszła w kierunku jej skrócenia. Od wspomnianej miejscowości do samego Sieradza jechałem już drogą krajową. Mimo niedzieli ruch był spory, zwłaszcza przed samym celem mej podróży. W Sieradzu na Orlenie wypiłem kawę i bez apetytu przełknąłem hot doga. Myślałem że mi na ból głowy pomoże ta kawa, ale podziałała odwrotnie. Na dworcu w Sieradzu zameldowałem się na półtorej godziny przed swoim pociągiem. Polskie koleje okazały się punktualne. We Wrocławiu czekałem jeszcze ponad godzinkę na swój szynobus do Świdnicy. W domu byłem przez jedenastą.
Mimo przygód z siodełkiem i bolącym czerepem wyjazd uważam za udany. Zrobiłem razem 280,7 km, zaliczyłem cztery województwa, jeden nowy powiat (sieradzki), jedenaście nowych gmin i 64 „dziewicze” miejscowości. Warto wspomnieć, że nazwy niektórych wiosek były bardzo oryginalne (Złotówka, Włochy, Aniołka-Parcele, Rybka, Wandalin i słynny Tumidaj), część z nich uwieczniłem na zdjęciach.
W trakcie jazdy pociągiem już wymyśliłemkolejny cel…
Parę zdjęć na stronie:
https://picasaweb.google.com/102288579913784363005/PrzelotDoSieradza1516022014#
- DST 146.30km
- Czas 06:00
- VAVG 24.38km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Przelot do Sieradza cz.1
Sobota, 15 lutego 2014 · dodano: 18.02.2014 | Komentarze 0
Trasa:
ŚWIDNICA-Jagodnik-Miłochów-Gogołów-Wirki-Wiry-Jędrzejowice-Jaźwina-Janczowice-Mniowice-Sieniawka-Ratajno-Łagiewniki-Białobrzezie-Karczyn-Brochocinek-Piotrowice-Mikoszów-Strzelin-Biedrzychów-Głęboka-Wyszonowice-StaryWiązów-Wiązów-Częstocice-Owczary-(woj.opolskie)-Skarbimierz-Osiedle-Skarbimierz-Brzeg-Pisarzowice-Kościerzyce-Złotówka-Czepielowice-Śmiechowice-Kurznie-Tarnowiec-Mąkoszyce-Borek-Grodziec-Gola-Świerczów-Dąbrowa-Starościn-Siemysłów-Domaszowice-Zalesie-Gręboszów-Kamienna-NAMYSŁÓW
Opis w cz.2