Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 313086.90 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.66 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 135.40km
  • Czas 05:24
  • VAVG 25.07km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Piątek, 20 maja 2011 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Ostatnio zadziwiająco dobrze przewidywana jest pogoda. Tak też było i dzisiaj. Miały być burze po południu i były. Rano było jednak cieplutko i bezwietrznie. Pewnie dlatego udało mi się pobić mój rekord czasu przejazdu do pracy. Poprawiłem go o 2,5 minuty i teraz wynosi 57:36 h. PO pracy wyruszyłem dziarsko na zaplanowaną trasę. W trakcie jazdy powietrze dosłownie gęstniało. Na początku było słonecznie, potem już tylko parno i burzowo. Około 85 km zaczął padać deszcz i towarzyszył mi z różną intensywnością (z reguły sporą) aż do samego domu. Przemokły mi niestety buty i planowana na jutro kolejna jazda stoi pod znakiem zapytania. Ale może wyschną. W czasie jazdy oglądałem sobie burze, które wysyłały błyskawice to z prawej to z lewej. Było dość groźnie, ale pod koniec jazdy już nie zwracałem na to uwagi, bo chciałem jak najszybciej dotrzeć do domu i zrzucić mokre łachy. Teraz jest mi bardzo miło, bo spłukałem z siebie piasek, zjadłem kolację, a oczy jakoś podejrzanie kleją się do snu.
Trasa: Świdnica- Pogorzała- Wałbrzych- Szczawno Zdrój- Stare Bogaczowice- Sady Dolne -Wolbromek- Kłaczyła- Sokola- Paszowice- Jawor- Luboradz- Targoszyn- Goczałków- Lusina- Gościsław- Wichrów- Osiek- Bogdanów- Buków- Śmiałowice- Panków- Pszenno- Jagodnik – Świdnica. Dystans 135,4 km przy 25 km/h.




  • DST 133.90km
  • Czas 05:21
  • VAVG 25.03km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Wtorek, 17 maja 2011 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Dziś mimo dość kiepskiej pogody odczułem wielką radość jazdy na rowerze. Może dlatego że ostatnie osłabienie wywołane gorączką odeszło w cień, może dlatego że humor mi dopisywał. Dokladnie tego nie wiem, lecz cieszyłem się każdym kilometrem jak dziecko.Trasa była raczej pofałdowana, a wiatr sprawiedliwie raz wiał mi prosto w twarz, raz pomagał mi jak najlepszy druh. Zatem jak przebiegałą ta miła trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych(rano do pracy)-Boguszów Gorce-Czarny Bór-Kamienna Góra-Krzeszów-Kochanów(jaka fajna nazwa)-Mieroszów-Zdonov-Teplice nad Metuji-Mezimesti-Mieroszów-Unisław Śl.-Grzmiąca (też niezła nazwa)-Głuszyca-Jugowice-Zagórze Śl.-tama przy Jez. Bystrzyckim-Bystrzyca Grn-Świdnica. Dystans 133,9 km ze średnią 25 km/h. Forma ogólna niezła.




  • DST 133.60km
  • Czas 05:29
  • VAVG 24.36km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Sobota, 14 maja 2011 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Dziś prawdopodobnie był ostatni dzień względnej pogody przed znacznym obniżeniem temperatury i opadami. Warto było więc pojechać choćby na krótką wycieczkę. Moja dzisiejsza trasa: Świdnica- Wiry- Kiełczyn- Dzierżoniów- Piława Górna- Przerzeczyn Zdrój- Ciepłowody- Henryków- Krzelków- Ziębice- Ząbkowice Śl. – Stoszowice- Lutomierz- Bielawa- Pieszyce- Bojanice – Świdnica. Dystans 133,6 km przy średniej 24,4 km/ h. Średniej raczej nie śrubowałem, bo często zdarzały mi się momenty zapatrzenia na piękny mijany krajobraz. Znowu muszę napisać o drogach, które nadają się raczej do rajdów terenowych. Szczytem wszystkiego był odcinek w Piławie Dolnej. Po prostu wstyd! Podczas dzisiejszej przejażdżki na liczniku głównym wyskoczyło 3000 km.




  • DST 122.40km
  • Czas 04:58
  • VAVG 24.64km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Piątek, 13 maja 2011 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Miała być ostra jazda przez cały tydzień, bo na ten okres czasu zostałem osamotniony i planowałem nieco podbudować kondycję. Niestety przyplątała mi się jakaś choroba z bólem gardła i co gorsze z gorączką. Mimo znośnej pogody nie byłem w stanie w środę i czwartek wyruszyć na trasę. Dla mnie gorączka jest czymś co nie pozwala normalnie jeść i od razu opadam jak zwiędły liść. Dziś rano poczułem się nieco lepiej choć raczej nie było mowy o pełni zdrowia. Postanowiłem zatem jednak wyruszyć. Przed szóstą rano już opuszczałem rogatki Świdnicy i lekkim podjazdem popedałowałem w stronę Wałbrzycha. Przejazd przez Pogorzałę, znam te trasę chyba już na pamięć. W Świdnicy była znośna pogoda, choć w nocy dość mocno padało. Im bliżej Wałbrzycha, tym chmury stawały się bardziej ciemne i nasączone wilgocią. Jednak nie spadła ani jedna kropla, hm chyba że jako woda strącona wiatrem z drzew. Wiatr natomiast hulał i wył jak na Sądzie Ostatecznym. Niestety jak zwykle był przeciwny. Do pracy przyjechałem o czasie. Potem bla, bla, bla, walka z biurokracją i stertami papierów. Cały czas obserwowałem aurę. Chmurzyło się, wiało, obłoki o różnych kolorach i kształtach szybko wędrowały przez niebo. Deszczu jednak nie było. Nawet można powiedzieć, że nie licząc silnego wiatru, pogoda się poprawiała. Wreszcie nadeszła piętnasta i mogłem opuścić miejsce mej pracy. Pojechałem przez następujące miejscowości: Szczawno Zdrój-Stare Bogaczowice- Jaczków- Marciszów- Miedzianka-Janowice Wielkie-Radomierz (tu wjechałem na ruchliwą i wypełniona ciężarówkami drogę)- Kaczorów- Bolków (tu zjechałem z tej drogi, nie polecam)- Kłaczyła- Dobromierz- Świebodzice- Milikowice- Witoszów Dolny- Świdnica. Dystans 122,4 km przy średniej 24,6 km/h. Jazda pod wiatr skończyła się w Radomierzu, potem był już moim sprzymierzeńcem. Na początku gdy mieliłem korbą pod podmuchami przeciwnego wiatru, parę razy użyłem mocno niecenzuralnych określeń na temat tych podmuchów. Już kiedyś powiedziałem, że przez ten pieroński wiatr chyba rzucę ten sport. No ale jeszcze nie teraz. Szczególnie że gdy dojeżdżając do domu podziwiałem piękne widoki: na lewo tajemnicza Ślęża ze swoimi mrocznymi sekretami, na prawo górujący nad Wałbrzychem wygasły wulkan Chełmiec, na wprost gdzieś w oddali biała wieża na Wielkiej Sowie. A wszystko w pięknej żywej zieleni okraszonej tu i ówdzie żółtymi plamami rzepakowych pól. Dla takich widoków warto czasem powalczyć z wiatrem. W trakcie jazdy nie czułem jednak pełnej dyspozycji, bo ta cholerna gorączka całkiem nie chce ustąpić. Z dzisiejszej mojej jazdy chciałbym polecić odcinek między Marciszowem a Janowicami Wielkimi. Ciekawy i niebanalny podjazd, a potem ostry zjazd od Miedzianki. Można tam osiągnąć i 70 km/h, no ja dziś ze względu na piątek trzynastego nieco przycisnąłem na klamki i było tylko 62…




  • DST 114.10km
  • Czas 04:45
  • VAVG 24.02km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Wtorek, 10 maja 2011 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Dziś znowu była jazda. Pogoda coraz lepsza, a zatem szkoda gnuśnieć w czterech ścianach. Do pracy pojechałem po raz pierwszy inna trasą niż zwykle. Wybrałem drogę przez Modliszów, która jest nieco dłuższa i przy tym na pewno bardziej wymagająca. Praktycznie cały czas po wyjeździe ze Świdnicy jest podjazd, który ma z 8 km. Na początku są nawet serpentynki. Zatem świadomy tych trudności wyruszyłem trochę wcześniej. Zresztą pojechałem przez Wałbrzych w ten sposób, że przejazd przez samo miasto miał ponad 10 km i było na nim też parę wzniesień. No ale jakoś się udało i punktualnie o godz. 7 zameldowałem się w pracy. Cały dzień przypiekało ładne słoneczko, a mnie było nieco żal, że muszę grzebać się w swoich papierkach. Wreszcie nastała piętnasta i nie zwlekając za długo pomknąłem w swoją drogę. Przejazd wyglądał dalej następująco: Wałbrzych- Dziećmorowice- Lubachów-Bystrzyca Górna- Bojanice-Lutomia- Mościsko- Tuszyn- Kiełczyn- Wiry- Mysłaków- Sobótka- Maniów-Domanice- Klecin-Pszenno- Świdnica. Dystans 114,1 km ze średnią 24 km/h. Średnia dosyć kiepska zważywszy, że trasa była raczej płaska. Wiał jak zwykle przeciwny wiaterek i jednak odczuwał chyba trochę zmęczenia po ostatnich dniach jazdy. Może to były powody słabego tempa… Na trasie udało mi się przejechać krótki odcinek dopiero po raz pierwszy w życiu. Dziwne to zważywszy, że znam okoliczne trasy dość dobrze i przemierzam je od wielu lat. Tym razem jednak odcinek ok. 6 km miedzy Mysłakowem, Sadami i skrzyżowaniem na Sobótkę pokonałem po raz pierwszy. Przyjemne uczucie „świeżości” drogi (niezmiernie lubię jechać jakąś drogą pierwszy raz) mącił makabryczny stan nawierzchni. Byłem w wielu rejonach Polski, ale u nas drogi chyba są najbardziej zaniedbane. Owszem coś tam się robi, ale nie są to prace kompleksowe. Najczęściej tylko łata się dziury po zimie. Pamiętam drogi w Bieszczadach i na Ścianie Wschodniej. Porządny asfalt, bez dziur. Tylko chyba na Dolnym Śląsku mają to w nosie. W miejscowości Garncarsko dostrzegłem pomnik ku czci żołnierzy Armii Czerwonej. Moim zdaniem coś takiego powinno się zdemontować. Jak można hołubić agresorów i stawiać im monumenty? Mamy skomplikowaną historię, ale ten fakt powinien zrozumieć każdy. Nawet zatwardziały komunista. Jeśli są cmentarze, owszem zostawmy je w spokoju, bo to się należy ludzkim szczątkom, ale nie uczmy naszych dzieci nieprawdy. Jakoś tak mi się to napisało, może niepotrzebnie na rowerowym forum, ale...




  • DST 134.30km
  • Czas 05:32
  • VAVG 24.27km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Poniedziałek, 9 maja 2011 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Poczytałem sobie dziś o wypadku na Giro d’Italia. Smutne to wydarzenie. Nie byłem nigdy na rowerze w Alpach włoskich, byłem kiedyś w Pirenejach. Tam na zjeździe z przełęczy Col de Portet d’Aspet można zobaczyć monument upamiętniający śmierć włoskiego kolarza. Był nim Fabio Casartelli, mistrz olimpijski z Barcelony, który zmarł po upadku na zjeździe. Od tego momentu wprowadzono obowiązek jazdy w kaskach na Tour de France. Jest to przełęcz niezbyt wysoka- jak na Pireneje- ma 1069 mnpm, ale zjazd jest bardzo ostry, nachylenie dochodzi do 17%. Szkoda człowieka, wypadek ten pokazuje jak ryzykowny jest zawód kolarza. Chociaż i nam, kompletnym amatorom, może się zdarzyć coś podobnego… Dlatego warto uważać. Na siebie i na innych. Zwłaszcza kierowców.
Dziś miałem z nimi dwie przygody. Najpierw prawie musiałem wskoczyć do przydrożnego rowu, by uciec z trasy jazdy jakiegoś debila, który wyprzedzał na bardzo wąskim odcinku drogi. Zobaczyłem tylko na mgnienie jego złośliwy uśmieszek, pełen jadu i chorej satysfakcji. Chwilę później musiałem ostro hamować, bo jakiś typ w limuzynie nie raczył mnie zauważyć i po prostu wykonał skręt w swoje lewo przecinając mój tor jazdy. Ominął mnie o centymetry. Nie raczył przy tym włączyć nawet kierunkowskazu. Na początku miałem ochotę go pogonić i obić mu nieco facjatę, ale po sekundzie uznałem, że nie mam szans go dogonić. Takie ja dziś miałem przygody. No ale mnie się udało.
Dziś wspiąłem się na ostatnia przełęcz w Górach Sowich, która brakowała mi do kompletu w tym roku. Była to Przełęcz Srebrna. Bardzo wdzięczna nazwa, przyznacie sami. Jest to najniższa przełęcz w tych starych górach. Odgranicza powiaty kłodzki i ząbkowicki. Nad przełęczą góruje znana pruska twierdza srebrnogórska, która nigdy nie została zdobyta. Jak ktoś będzie w pobliżu, to zachęcam do zwiedzenia, bo warto zarówno ze względów historycznych jak i widokowych. Darzę tę przełęcz dziwnym szacunkiem. Co prawda jest najniższa (nie osiąga nawet 600 mnpm), ale podjazd od strony Srebrnej Góry naprawdę nie jest łatwy. Ja dziś niestety wjechałem od łatwiejszej strony, czyli od Nowej Rudy, a dokładnie Woliborza. Droga jest w kiepskim stanie, za to przez sam Srebrną Górę ułożono kostkę. Dziwnie to wygląda, jest niepraktyczne i trochę niebezpieczne, no ale cóż nawiązuje pewnie do wyglądu miejscowości ze sto lat temu. Szkoda tylko, że wcześniej nie naprawiono drogi, bo wielkie dziury i fałdy w asfalcie nadal straszą.
Cała trasa wyglądała tak: Świdnica- Pogorzała- Wałbrzych(to rano)- Mieroszów-Mezimesti- Hyncice- Broumov- Tłumaczów-Nowa Ruda- Przełęcz Srebrna- Srebrna Góra- Budzów-Bielawa- Pieszyce- Opoczka- Świdnica. Dystans 134,3 km z przeciętną 24,3 km/h.
Zapowiada się rowerowy tydzień, bo do soboty zostałem słomianym wdowcem i ”hulaj dusza, piekła nie ma!”




  • DST 172.00km
  • Czas 06:54
  • VAVG 24.93km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Sobota, 7 maja 2011 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Wczoraj korzystając z niezłej pogody i dobrego słowa żony wyruszyłem w trasę obierając kierunek północno- wschodni. Niestety ja to mam pecha. Było pod wiatr. Nie był to jakiś straszny huragan, ale cały czas męczył i męczył. Wyjechałem dość późno, bo było po 11. Słoneczko świeciło, szosy nie miały zbyt wielu dziur, po drodze cieszyłem oczy swym ulubionym żółtym kolorem, bo w mojej okolicy powszechnie uprawiany jest rzepak, który właśnie zaczął wściekle kwitnąć. Czasem zalatywały charakterystyczne wiejskie zapachy, czasem jakiś piesek rzucał się za mną w pościg. Normalka. A właśnie, co do piesków. Czy jak taki was atakuje, to staracie się go kopnąć? Oczywiście pytanie w mniejszym stopniu dotyczy użytkowników systemu SPD (tudzież innego „wczepnego”). Ja dość lubię psy, zatem zawsze do nich przemawiam w stylu „nie wrzeszcz, bo się zmęczysz” czy „pilnuj domu, a nie drogi”. Niekiedy pomaga i wtedy taki czworonóg się relaksuje i czasem nawet pomacha ogonem. Celem wycieczki był Wrocław, bo miałem tam parę spraw do załatwienia. Pojechałem nieco okrężną drogą, by jednak co nieco pomachać korbą. Zatem ze Świdnicy udałem się przez Wiry, Kiełczyn, Dzierżoniów, Niemczę, Strzelin, Borów, Węgry i Żórawinę. We Wrocławiu miałem się spotkać z żoną. Z żonami jednak czasem tak bywa, że potrafią człowieka wyprowadzić z równowagi. Tak też stało się wczoraj. Zatem ze wzburzoną nieco krwią postanowiłem jechać z powrotem. A więc moja trasa powrotna wyglądała tak: Wrocław-Żórawina- Węgry- Borów-Jordanów Śl.- Sulistrowiczki- Przełęcz Tąpadła- Wiry- Świdnica. Razem uzbierało się 172,0 km ze średnią bliską 25 km/h.
Ciekawi jesteście co z tą żoną? Hm, już dobrze. Dziś jedziemy do Wrocławia samochodem, by załatwić te „wczorajsze” sprawy…




  • DST 121.40km
  • Czas 05:04
  • VAVG 23.96km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Czwartek, 5 maja 2011 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Na rowerze byłem wczoraj. Rano trasa do pracy. Mój wyjazd przed szóstą jest już w pełnym dniu. Nie biorę zatem już swego tylnego światełka. Z porannej jazdy pamiętam przeraźliwy ziąb i sporo śniegu zalegajacego na poboczach dróg. Dobrze że miałem na sobie prawie zimowy kostium, dzięki niemu nie odczułem tak chłodu i wiatru. Po pracy kolejna jazda do Czech, a dokładnie do Broumova. Było też raczej rześko, a zatem nie zdjąłem ciepłego przyodziewku. Dystans 121,4 km ze średnią 24 km/h.
Po drodze jednak mijałem sporo amatorów dwóch kółek. Ale zimę chyba mamy już za sobą...




  • DST 168.80km
  • Czas 07:41
  • VAVG 21.97km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Niedziela, 1 maja 2011 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Dziś była fajna górska jazda w towarzystwie mojego kolegi Marcina z Jugowic.
Trasa: Świdnica-Pieszyce-Przełęcz Jugowska-Nowa Ruda-Radków-"droga stu zakrętów"-Kudowa Zdrój-Hronov-Police nad Metuji-Ceska Metuje-Teplice n. Metuji-Zdonov-Mieroszów-Wałbrzych-Dziećmorowice-Lubachów-Świdnica. dystans 168,8 km z średnią 22 km/h.
Rano było nieco niepewnie. Ciężkie chmury groziły wielkim deszczem. Ale w trakcie jazdy chmury rozstępowały się ukazując piękny błękit. Było jednak chłodno i wiał mocny wiatr, który utrudniał jazdę zwłaszcza od Kudowy. Po drodze dwie niezłe przełęcze: Jugowska 805 mnpm w Górach Sowich i Lisia 790 mnpm w Górach Stołowych. Polecam zwłaszcza jazdę "drogą stu zakrętów". Jest bardzo malownicza i coraz lepszy na niej asfalt.




  • DST 133.50km
  • Czas 05:22
  • VAVG 24.88km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Piątek, 29 kwietnia 2011 · dodano: 13.01.2012 | Komentarze 0

Dziś warunki były znacznie lepsze. Nieco wiało co prawda, ale dało sie wytrzymać. Wczoraj chyba z półtrorej godziny poświęciłem na czyszczenie roweru. Bo jeździe w deszczu wyglądał dość opłakanie.
Rano zatem jazda do pracy, a potem już szusowanie po polskich i czeskich drogach. Było trochę górek, ale bez pików przyprawiających o zawał serca. Po drodze wielu kolarzy obu wymienionych nacji. Chyba trenują przed majówką. Przynamniej Polacy, bo przecież Czesi nie świętują 3-go Maja,. Pozdrwailiśmy się na trasie różnojęzycznie.
Trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Mieroszów-Hyncice-Broumov-Bozanov-Radków-Nowa Ruda-Jedlina Zdrój-Zagórze Śl.-Bystrzyca Dolna-Świdnica. Dystans 133,5 km ze średnią 24,8 km/h. Podczas jazdy na głownym liczniku sezonu 2011 wyskoczyła liczba 2000 km.