Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 319654.00 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.60 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 123.00km
  • Czas 05:05
  • VAVG 24.20km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Piątek, 2 września 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Lubachów-Pieszyce-Dzierżoniów-Wiry-Marcinowice-Wierzbna-Żarów-Jaworzyna Śl.-Milikowice-Witoszów Dolny-Świdnica.




  • DST 109.40km
  • Czas 04:42
  • VAVG 23.28km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Wtorek, 30 sierpnia 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Walim-Przełęcz Walimska-Pieszyce-Przełęcz Jugowska-Przełęcz Sokola-Walim-Lubachów-Świdnica.




  • DST 123.30km
  • Czas 05:15
  • VAVG 23.49km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Sobota, 27 sierpnia 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Po powrocie z całkiem nierowerowego urlopu przyplątało mi się jakieś choróbsko. Gdy byłem w Rumunii na urlopie rowerowym i gdy prawie codziennie był deszcz i zimno, nic mi się nie stało. A teraz, gdy po dwóch tygodniach byczenia się na plaży przy temperaturze ponad 45 stopni wróciłem do kraju, spotkały mnie takie oto przypadłości: zapalenie ucha, rozstrój żołądka, lekka gorączka i ogólne osłabienie. No ale co tam, dziś miała być ładna pogoda i zatem wypadałoby po dłuższej rozłące znów wskoczyć na rower. Czasem to pomaga, bo organizm dostaje „na poty”. Tak też myśląc, wybrałem się dzisiaj na trasę. Wyjechałem trochę późno, przed dwunastą, bo musiałem jeszcze to i owo załatwić. Na początku był rzeczywiście duży upał. Schładzałem się płynami wlewanymi w siebie i na siebie. Gdy się jest trochę chory, jazda na rowerze wygląda inaczej niż zwykle. Ja wsłu****ę się w organizm. Raczej się oszczędzam, nie forsuję jakiegoś tempa, zostawiam sobie rezerwy. Na rowerze spotkałem niezbyt wiele osób. Trochę dziwne, bo i była pogoda i przecież weekend… Jechałem sobie zatem niespiesznie i kontemplowałem upał, który bardzo lubię, gdy tak sobie pedałuję w dal. Może to był ostatni upalny dzień w tym roku? Potem już będzie coraz zimniej, coraz więcej deszczu zleje nasz kraj, który nie ma szczęścia do aury. No i dzień będzie coraz szybciej ustępował nocy.
Dystans 123,3 km. Dzisiejsza trasa miała taki oto przebieg: Świdnica-Bojanice-Pieszyce-Przełęcz Jugowska 805 mnpm-Sokolec-Nowa Ruda-Tłumaczów-Otovice-Broumov-Mezimesti-Mieroszów-Rybnica Leśna- Głuszyca-Zagórze Śl.-Świdnica. Przeciętna, że tak powiem, przeciętna (czyli średnia)- 23,5 km/h. Była pewnie wynikiem stanu chorobowego, dłuższego rozbratu z rowerem oraz paru górek na trasie.
Cóż, moja teoria przesilenia tym razem się nie sprawdziła. Czuję się dość kiepsko. A za oknem burza…




  • DST 193.40km
  • Czas 07:54
  • VAVG 24.48km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Wtorek, 9 sierpnia 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Rano czuć było jesień. Czy to w powiewach wiatru, czy w jakichś zapachach, czy w pejzażu. Ale przynajmniej było ładnie i dość ciepło. Pogoda taka utrzymywała się, gdy ja coś tam dłubałem w pracy. Wreszcie poszedłem po rozum do głowy i o godzinie trzynastej zwolniłem się. Trochę przeraziła mnie ta jesień i świadomość powolnego zmierzania ku schyłkowi sezonu. Postanowiłem zatem zaliczyć mocną trasę. U mnie to jest tak, że szybka jest realizacja pomysłów, przynajmniej tych rowerowych. Pojechałem zatem w Karkonosze, a celem była Przełęcz Okraj i kilka innych krzepkich podjazdów. Nawet się nie zdziwiłem, że po półgodzinnej jeździe zaczęło padać. Taki to mój pech! Zmoczyło mnie co nieco. Ale nie było tak strasznie. Szybko pokonywałem kolejne wzniesienia, mimo kłopotów życia codziennego, humor mnie nie opuszczał. Kłopoty! Zawsze coś się przecież przyplącze. Z zainteresowaniem obserwowałem niebo. Zachowywało się jak kobieta niepewna swoich intencji. To pokazywało swoje piękne błękitne ciałko, to znowu w zawstydzeniu przykrywało się grubą warstwą barchanowych chmurek. I tak ze dwadzieścia razy na zmianę. Było z tego i słoneczko i deszcz. Dziwne, bo największy deszcz złapał mnie najpierw przy wjeżdżaniu do Czech na Przełęczy Okraj (zlało mnie jak na śmigus- dyngus), a potem przy powrocie do naszego kraju (też była niezgorsza pompa). No ale poranne wrażenie jesieni ustąpiło i nawet ten ciepły deszcz nie był w stanie zmącić przyjemności jazdy. Zwłaszcza że czułem w sobie dużą moc i nic nie robiłem sobie z ostrych podjazdów. O dobrej formie mówi niezłą średnia na tak trudnej trasie: 24,5 km/h oraz fakt, że właściwie nie jestem wcale zmęczony. Gdyby nie nieubłagany zmierzch, pędziłbym pewnie dalej.
Trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Boguszów-Gorce (ale Kuźnice i Stary Lesieniec, jak ktoś zna te okolice)- Grzędy-Krzeszów-Lubawka-Bukówka-Jarkowice-Rozdroże Kowarskie- Przełęcz Okraj 1046 mnpm-Mala Upa- Svoboda nad Upou-Trutnov-Chvalec-Jivka Vernerovice-Ceska Metuje-Teplice nad Metuji-Zdonov-Mieroszów-Rybnica Leśna-Głuszyca-Jedlina Zdrój-Jugowice-Jez. Bystrzyckie (tama)-Lubachów-Bystrzyca Dolna-Świdnica. Dystans 193,4 km.




  • DST 120.10km
  • Czas 04:46
  • VAVG 25.20km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Sobota, 6 sierpnia 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Dzisiejsza jazda była dość szybka. Nie miałem za dużo czasu, ale udało mi się wykroić te prawie 5 godzin. Wyjechałem po dziesiątej, wróciłem po czwartej. Było parno, duszno i burzowa. Co prawda grzmoty słyszałem tylko gdzieś w oddali, ale co chwila chmurzyło się i co jakiś czas zraszał mnie ciepły deszczyk. Na drodze zatrzęsienie od kombajnów, traktorów i innych maszyn rolniczych. Wielkie machiny szybko sunęły drogami. Należało trochę bardziej uważać, by nie zahaczyć o jakiś element tnący. Nie lubię za bardzo, gdy muszę się spieszyć na rowerze. To zabiera znaczna część przyjemności jazdy. No cóż, ale czasem tak bywa. Lepsze to niż zupełny brak rowerka. Moja trasa wyglądała w następujący sposób: Świdnica-Jagodnik-Pszenno-Domanice-Mietków-Piława-Kąty Wrocławskie-Środa Śl.- Cearzowice-Jarosław-Gościsław-Pyszczyn-Siedlimowice-Mrowiny-Żarów-Świdnica. Dystans 120,1 km ze średnią 25,2 km/h. Na przyszły tydzień zapowiadają zimnicę. Ma być czternaście stopni i deszcze. Ale mnie interesuje wtorek, kiedy będę miał chyba ostatnią jazdę przed wyjazdem na całkiem nierowerowy urlop…




  • DST 118.20km
  • Czas 04:48
  • VAVG 24.62km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Piątek, 5 sierpnia 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Dzisiejszą jazdę, jak zwykle w trakcie tygodnia, odbyłem w dwóch etapach. Pierwszy poranny do pracy, a potem już właściwy . Mimo sprzecznych prognoz, pogoda była dość stała. I nawet całkiem niezła. Ciepło, umiarkowane słońce, mały wiatr. Zarówno rano jak i po południu jechało się dobrze. Kolejny raz wybrałem się na swoją ulubioną górkę, a mianowicie na Przełęcz Jugowską. I co wy na to?! Po raz kolejny zachwycił mnie zarówno trud podjazdu jak i lekkość zjazdu. Las, spokój, samochody jakby wymarły. Mimo jakichś tam kłopotów z codzienną egzystencją i ludźmi, którzy mocno uprzykrzają życie, miałem błogi uśmiech na twarzy. Mijałem rowerzystów, machaliśmy sobie przyjaźnie… Ze smutkiem jednak odkryłem znowu oczywisty fakt, że już dnia ubywa. Że oto sinusoida rowerowych dystansów ze względu na czas, który można wykorzystać, powoli opada w dół. Tyle lat już żyję na tym świecie, a nie mogę się do tego jakoś przyzwyczaić. Smuci mnie to i wpycha w małą depresję.
Cóż tu można jeszcze mądrego powiedzieć? Niewiele. Zatem podam tylko dane. Dystans 118,2 km ze średnią 24,6 km/h. Trasa: Świdnica- Pogorzała- Wałbrzych- Mieroszów- Mezimesti- Broumov- Tłumaczów- Nowa Ruda- Jugów- Przełęcz Jugowska 805mnpm (całkiem wysoko…)- Pieszyce- Opoczka- Świdnica.




  • DST 110.70km
  • Czas 04:26
  • VAVG 24.97km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Wtorek, 2 sierpnia 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Sierpień lepiej spisuje się od swego poprzednika. Nieco wypogodziło się, straszące chmury odeszły gdzieś w świat, zaczęło świecić słońce. Powiedzmy jednak sobie szczerze, sierpień powoli zaczyna zwiastować koniec lata. Dni już wyraźnie krótsze, i to z obu, że tak powiem, stron, wiaterek już chłodniejszy. No ale co tam! Przecież na rowerze można jeździć okrągły rok. Ja przynajmniej tak robię do momentu, gdy śnieg zasypie czarny asfalt. No ale do tego jeszcze daleko.
Zatem dziś rowerowo przywitałem sierpień. Jazda odbyła się na trasie: Świdnica- Pogorzała- Wałbrzych (praca)-Szczawno Zdrój- Stare Bogaczowice- Chwaliszów-Dobromierz- Kłaczyła- Roztoka- Jawor- Księżyce-Udanin- Gościsław- Żarów- Świdnica. Dystans 110,7 km ze średnią 25 km/h.
Rano trochę się jeszcze chmurzyło i groziło deszczem, ale im dalej, tym pogoda stawała się lepsza.




  • DST 96.00km
  • Czas 03:51
  • VAVG 24.94km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Niedziela, 31 lipca 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Mimo kiepskich prognoz, nie było tak strasznie kiepsko. Udało mi się dziś zaliczyć kilkadziesiąt kilometrów. Co prawda musiałem ubrać się w strój mocno jesienny, tzn. długie spodnie i bluzę z długim rękawem, ale nie było tak źle. Opisany strój był odpowiedni, bo dzięki niemu nie zmarzłem, ale zastanawia jednak aura, jeśli weźmiemy od uwagę, że ciągle mamy lipiec (ostatni dzień, ale zawsze…). W trakcie jazdy nieco mnie zrosił deszcz, lecz nie był czymś istotnym. Męczył za to na całej trasie mocny przeciwny wiatr. Jazda wyglądała tak: Nysa- Paczków- Kamieniec Ząbkowicki- Ząbkowice Śląskie- Kluczowa- Dzierżoniów- Pieszyce- Opoczka- Świdnica. Dystans 96,0 km ze średnią 24,9 km/h. Z Nysy wyjechałem przed 17, w domu byłem już o zmroku…




  • DST 112.70km
  • Czas 04:24
  • VAVG 25.61km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Piątek, 29 lipca 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Według prognoz pogody dziś na Dolnym Śląsku był ostatnim dniem bez opadów. Cóż, przychodzi weekend, a więc będzie lało. Patrzyłem na prognozy. Istna zgroza! Trzynaście stopni i ciągłe opady. Jak tu nie popaść w depresję?
Mając zatem na uwadze wskazane wyżej okoliczności no i nieco wolnego czasu, dziś wybrałem się na rower. Trasa, którą przebyłem, znana jest mi na pamięć. Ale ją bardzo lubię, bo jest o urozmaiconym profilu i przebiega przez malownicze tereny pogranicza polsko- czeskiego. Cały czas nad głową wisiały mi ciężkie chmury. Jedna nawet trochę w kształcie przypominała grożący palec. „Zaraz cię zleję”, wydawała się mówić. No ale tylko straszyła. Teraz patrzę przez okno. Jest nawet pogodnie i miło. Ale pewnie w nocy cały czar pryśnie i znowu przyjdzie deszcz. Jak ja tego nie lubię…
Dzisiejsza trasa zatem miała taki przebieg: Świdnica- Pogorzała- Wałbrzych (to rano do pracy)- Mieroszów- Zdonov- Teplice nad Metuji- Mezimesti- Unisław Śl.- Rybnica Leśna- Głuszyca- Zagórze Śl. – Świdnica. Dystans 112,7 km ze średnią 25,6 km/h.




  • DST 142.90km
  • Czas 05:36
  • VAVG 25.52km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

przejazdy 2011

Wtorek, 26 lipca 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0

Lipiec nie rozpieszcza. Lipiec pluje deszczem. No ale na rowerze trzeba jeździć. Bez względu na humory niby-bliskich osób, bez względu na hiobowe informacje o końcu czyjegoś żywota. Jedynie rower jest niezawodny.
Zatem jechałem sobie dziś niezbyt spiesznie, od czasu do czasu zraszał mnie deszcz. Nie był jakiś wielki i straszny, lecz niestrudzenie siąpił, siąpił, siąpił… Jak się rzekło na początku, lipiec jest jak październik.
Rano był przejazd do pracy, potem już objazd bliższych i dalszych obszarów. Trasa wyglądała tak: Świdnica- Pogorzała- Wałbrzych- Stare Bogaczowice- Gostków- Jaczków-Marciszów- Świdnik- Kaczorów- Wojcieszów- Stara Kraśnica -Jawor- Dobromierz-Świebodzice- Komorów- Witoszów Dolny- Świdnica. Dystans 142,9 km przy średniej 25,5 km/h. Trasa była mocno urozmaicona, obfitowała w krótkie acz ostre podjazdy, nie brakowało też niezłych odcinków w dół. Szczególnie interesujący był odcinek pomiędzy Starą Kraśnicą a Jaworem. Droga prowadzi przez las. Jest niezły asfalt, a przy tym naprawdę niewiele samochodów. A końcowego zjazdu w okolicach miejscowości Chełmiec nie powstydziłaby się niejedna przełęcz. Po drodze widziało się sporo miłośników rowerowania obu płci, pielgrzymkę do Częstochowy (chyba) oraz na polach intensywne prace żniwne mimo kiepskiej pogody. Zerknąłem do statystyk (to mój konik) i cóż tam znalazłem?. Dziś był mój osiemsetny zanotowany wyjazd na rowerze.