Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień12 - 0
- 2026, Lipiec17 - 0
- 2026, Czerwiec19 - 0
- 2026, Maj14 - 0
- 2026, Kwiecień12 - 2
- 2026, Marzec10 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2026, Styczeń1 - 0
- 2025, Grudzień2 - 0
- 2025, Listopad4 - 0
- 2025, Październik12 - 0
- 2025, Wrzesień12 - 0
- 2025, Sierpień15 - 0
- 2025, Lipiec18 - 0
- 2025, Czerwiec16 - 0
- 2025, Maj13 - 0
- 2025, Kwiecień12 - 0
- 2025, Marzec10 - 0
- 2025, Luty2 - 0
- 2025, Styczeń3 - 0
- 2024, Grudzień4 - 0
- 2024, Listopad5 - 0
- 2024, Październik10 - 0
- 2024, Wrzesień10 - 0
- 2024, Sierpień11 - 0
- 2024, Lipiec16 - 0
- 2024, Czerwiec12 - 0
- 2024, Maj14 - 0
- 2024, Kwiecień13 - 0
- 2024, Marzec11 - 0
- 2024, Luty6 - 0
- 2024, Styczeń2 - 0
- 2023, Grudzień5 - 0
- 2023, Listopad4 - 0
- 2023, Październik10 - 2
- 2023, Wrzesień15 - 11
- 2023, Sierpień13 - 4
- 2023, Lipiec15 - 0
- 2023, Czerwiec15 - 0
- 2023, Maj16 - 0
- 2023, Kwiecień10 - 0
- 2023, Marzec18 - 0
- 2023, Luty3 - 2
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Grudzień2 - 0
- 2022, Listopad4 - 0
- 2022, Październik10 - 0
- 2022, Wrzesień11 - 0
- 2022, Sierpień18 - 3
- 2022, Lipiec14 - 2
- 2022, Czerwiec14 - 5
- 2022, Maj14 - 2
- 2022, Kwiecień14 - 16
- 2022, Marzec10 - 8
- 2022, Luty6 - 0
- 2022, Styczeń4 - 0
- 2021, Grudzień3 - 0
- 2021, Listopad9 - 0
- 2021, Październik12 - 0
- 2021, Wrzesień13 - 0
- 2021, Sierpień13 - 0
- 2021, Lipiec16 - 0
- 2021, Czerwiec13 - 0
- 2021, Maj16 - 0
- 2021, Kwiecień7 - 0
- 2021, Marzec4 - 0
- 2021, Luty2 - 0
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień3 - 0
- 2020, Listopad7 - 5
- 2020, Październik11 - 0
- 2020, Wrzesień14 - 0
- 2020, Sierpień12 - 0
- 2020, Lipiec16 - 0
- 2020, Czerwiec13 - 2
- 2020, Maj16 - 9
- 2020, Kwiecień16 - 10
- 2020, Marzec12 - 3
- 2020, Luty5 - 2
- 2020, Styczeń4 - 0
- 2019, Grudzień5 - 5
- 2019, Listopad8 - 5
- 2019, Październik13 - 2
- 2019, Wrzesień14 - 4
- 2019, Sierpień15 - 1
- 2019, Lipiec13 - 0
- 2019, Czerwiec20 - 5
- 2019, Maj14 - 0
- 2019, Kwiecień15 - 0
- 2019, Marzec11 - 0
- 2019, Luty6 - 0
- 2019, Styczeń2 - 0
- 2018, Grudzień4 - 5
- 2018, Listopad7 - 2
- 2018, Październik11 - 2
- 2018, Wrzesień13 - 0
- 2018, Sierpień16 - 5
- 2018, Lipiec18 - 0
- 2018, Czerwiec14 - 4
- 2018, Maj16 - 0
- 2018, Kwiecień14 - 0
- 2018, Marzec6 - 2
- 2018, Luty3 - 2
- 2018, Styczeń4 - 0
- 2017, Grudzień3 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Wrzesień9 - 10
- 2017, Sierpień18 - 0
- 2017, Lipiec16 - 0
- 2017, Czerwiec14 - 2
- 2017, Maj13 - 3
- 2017, Kwiecień9 - 2
- 2017, Marzec10 - 2
- 2017, Luty4 - 0
- 2017, Styczeń4 - 0
- 2016, Grudzień5 - 0
- 2016, Listopad4 - 0
- 2016, Październik14 - 0
- 2016, Wrzesień13 - 0
- 2016, Sierpień18 - 1
- 2016, Lipiec18 - 2
- 2016, Czerwiec13 - 6
- 2016, Maj18 - 5
- 2016, Kwiecień12 - 2
- 2016, Marzec7 - 0
- 2016, Luty5 - 0
- 2016, Styczeń2 - 0
- 2015, Grudzień6 - 0
- 2015, Listopad5 - 0
- 2015, Październik12 - 0
- 2015, Wrzesień13 - 0
- 2015, Sierpień19 - 0
- 2015, Lipiec15 - 0
- 2015, Czerwiec16 - 2
- 2015, Maj14 - 0
- 2015, Kwiecień17 - 2
- 2015, Marzec9 - 4
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń5 - 6
- 2014, Grudzień5 - 0
- 2014, Listopad5 - 0
- 2014, Październik13 - 0
- 2014, Wrzesień9 - 0
- 2014, Sierpień18 - 0
- 2014, Lipiec12 - 0
- 2014, Czerwiec12 - 0
- 2014, Maj16 - 0
- 2014, Kwiecień16 - 2
- 2014, Marzec8 - 0
- 2014, Luty5 - 3
- 2014, Styczeń6 - 4
- 2013, Grudzień4 - 0
- 2013, Listopad4 - 3
- 2013, Październik11 - 0
- 2013, Wrzesień11 - 2
- 2013, Sierpień11 - 6
- 2013, Lipiec14 - 10
- 2013, Czerwiec20 - 0
- 2013, Maj13 - 7
- 2013, Kwiecień12 - 2
- 2013, Marzec4 - 3
- 2013, Luty3 - 6
- 2012, Grudzień2 - 2
- 2012, Listopad4 - 2
- 2012, Październik10 - 7
- 2012, Wrzesień12 - 9
- 2012, Sierpień8 - 3
- 2012, Lipiec14 - 0
- 2012, Czerwiec19 - 0
- 2012, Maj14 - 0
- 2012, Kwiecień10 - 4
- 2012, Marzec10 - 0
- 2012, Luty2 - 0
- 2012, Styczeń2 - 5
- 2011, Grudzień3 - 0
- 2011, Listopad4 - 0
- 2011, Październik10 - 0
- 2011, Wrzesień12 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec12 - 0
- 2011, Czerwiec14 - 0
- 2011, Maj14 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec6 - 0
- 2011, Styczeń1 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik3 - 0
- 2010, Wrzesień5 - 0
- 2010, Sierpień5 - 0
- 2010, Lipiec9 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 0
- 2010, Maj11 - 0
- 2010, Kwiecień9 - 0
- 2010, Marzec10 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Listopad11 - 0
- 2009, Październik4 - 0
- 2009, Wrzesień7 - 0
- 2009, Sierpień10 - 0
- 2009, Lipiec7 - 0
- 2009, Czerwiec14 - 0
- 2009, Maj12 - 15
- 2009, Kwiecień13 - 13
- 2009, Marzec5 - 4
- 2009, Luty2 - 6
- 2009, Styczeń2 - 0
- 2008, Grudzień1 - 3
- 2008, Listopad12 - 7
- 2008, Październik5 - 8
- 2008, Wrzesień14 - 6
- 2008, Sierpień15 - 15
- 2008, Lipiec15 - 11
- 2008, Czerwiec17 - 24
- 2008, Maj18 - 34
- 2008, Kwiecień12 - 19
- 2008, Marzec10 - 19
- 2008, Luty5 - 6
- 2007, Grudzień1 - 4
- 2007, Październik8 - 0
- 2007, Wrzesień9 - 0
- 2007, Sierpień12 - 0
- 2007, Lipiec18 - 2
- 2007, Czerwiec11 - 0
- 2007, Maj15 - 0
- 2007, Kwiecień13 - 0
- 2007, Marzec8 - 0
- 2006, Wrzesień8 - 0
- 2006, Sierpień14 - 0
- 2006, Lipiec16 - 0
- 2006, Czerwiec13 - 0
- 2006, Maj15 - 2
- 2006, Kwiecień17 - 0
- 2006, Marzec4 - 0
- 2005, Wrzesień8 - 0
- 2005, Sierpień13 - 0
- 2005, Lipiec13 - 0
- 2005, Czerwiec13 - 0
- 2005, Maj13 - 0
- 2005, Kwiecień13 - 2
- 2005, Marzec7 - 0
- 2004, Wrzesień9 - 0
- 2004, Sierpień13 - 0
- 2004, Lipiec12 - 0
- 2004, Czerwiec11 - 0
- 2004, Maj14 - 0
- 2004, Kwiecień15 - 0
- 2004, Marzec5 - 0
- 2003, Październik1 - 0
- 2003, Wrzesień7 - 0
- 2003, Sierpień10 - 0
- 2003, Lipiec13 - 0
- 2003, Czerwiec12 - 0
- 2003, Maj14 - 0
- 2003, Kwiecień12 - 0
- 2003, Marzec2 - 0
- 2002, Październik1 - 0
- 2002, Wrzesień11 - 0
- 2002, Sierpień13 - 0
- 2002, Lipiec12 - 0
- 2002, Czerwiec10 - 0
- 2002, Maj13 - 0
- 2002, Kwiecień2 - 2
- DST 76.00km
- Czas 02:58
- VAVG 25.62km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
przejazdy 2011
Wtorek, 18 października 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0
Śniegi jednak nie spadły. Nawet nie ma deszczu. Jednak pogoda jest już nad wyraz ponura. Dla mnie brak opadów oznacza wszakże pewien komfort jazdy. Deszcz potrafi wyziębić… dziś jednak było znośnie. Za wyjątkiem straszliwego wiatru. W trakcie dzisiejszej jazdy nachodziły mnie refleksje dotyczące właśnie wiatru. Wniosek może być tylko jeden: jest on czymś obmierzłym dla rowerzysty. Zdecydowanie jego złe cechy przeważają nad dobrymi. Zatem wśród tych złych cech można wymienić: wyziębianie organizmu, kłopoty przy utrzymywaniu równowagi przy większych podmuchach, sypanie w twarz piachem i opadłymi liśćmi, koszmarne opory jazdy na prostych odcinkach, gdy akurat wieje centralnie w twarz, zabieranie ducha i serca do jazdy… Dobre cechy są chyba tylko dwie: gdy jedziemy z wiatrem, czujemy wielką moc (częściowo swoją, częściowo tego wiatru), co wyzwala dziwną euforię, gdy jedziemy pod wiatr, szlifujemy kondycję, bo nawet jazda w dół wymaga mocnego kręcenia… Tak czy siak, wiatr nie jest przyjacielem rowerzysty. Dziś o tym przekonałem się dobitnie kolejny raz. Poza tym pogoda była znośna. Temperatura ok. 10 stopni, późnojesienne słoneczko, które dostarcza raczej światła niż ciepła, brak zachmurzenia i groźby deszczu.
Odnoszę wrażenie, że wyszarpuję kolejne rowerowe jazdy wśród ubywającego coraz szybciej dnia. Dziś przejechałem 76 km w czasie nieco poniżej 3 godzin. Cóż, nadchodzi zmierzch sezonu Anno Domini 2011. Każda kolejna rowerowa wycieczka będzie darem losu. Ale tak to już jest i nie warto daremnie rozpaczać. Warto myśleć o sezonie Anno Domini 2012. Zatem myślę…
Dziś trasa miała taki oto przebieg: Wałbrzych-stare Bogaczowice-Sady Dolne-Bolków-Kłaczyna-Roztoka-Strzegom-Stanowice-Stary Jaworów-Milikowice-Komorów-Witoszów Dolny-Bystrzyca Dolna-Świdnica.
- DST 87.10km
- Czas 03:26
- VAVG 25.37km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
przejazdy 2011
Czwartek, 13 października 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0
Dobra pogoda będzie już pewnie w przyszłym sezonie. Na Dolny Śląsk przyszła ponura jesień. Piszę „ponura”, bo tak mi się jakoś kojarzy. Bo dziś nie było aż tak tragicznie. Było wręcz znośnie. Ale sama wizja buszującej jesieni jakoś niweczy mój dobry humor. Trochę wiało, było bardzo zimno, lecz co najważniejsze deszcz nie chciał kropić. Ubrałem się zatem porządnie: rękawice, długie spodnie i bluza, nawet polarowa czapka. W takim stroju trudno zmarznąć. Jechałem zatem sobie bez wielkiego pośpiechu. Kodowałem w pamięci kolejne odcinki trasy, kodowałem też przyjemność, którą sprawiało mi jej pokonywanie. Kto wie, może była to ostatnia jazda w sezonie. Coś straszą śniegami. Ale mam nadzieję, że to tylko takie bajdurzenie. Spotkałem kilku rowerzystów, w sumie pięciu. Pewnie też napawali się jazdą. Gdy zorientowałem się, że jestem w pewnym niedoczasie w stosunku do planów i stanęła przede mną wizja jazdy po zmroku, nieco przyspieszyłem. Trasa miała liczyć ok. 75 km, lecz nieco się oszukałem. A właściwie oszukała mnie mapa, bo pokazywała drogę, której nie było lub na którą nie trafiłem. W wyniku tego zamieszania wyszło ponad 10 km więcej niż planowałem. Niby niewiele, lecz gdy się planuje powrót tuż przed zmrokiem, taka pomyłka oznacza jazdę w ciemnościach. Cóż, jakoś mi się udało dobrnąć do domu o godz. 18:40. Wieczór już umarł, a urodziła się noc. Może jednak sprawić sobie jakąś latarenkę? Niestety w tym tygodniu już na trasę nie wyruszę, bo mam weekendowy wyjazd do stolicy. Trochę żałuję, ale tak to już bywa.
Dzisiejsza trasa: Wałbrzych (start w pracy)-Dziećmorowice-Lubachów-Bojanice-Pieszyce-Dzierżoniów-Włóki-Jaźwina-Słupice-Oleszna-Sulistrowice-Sulistrowiczki-Przełęcz Tąpadła-Wiry-Świdnica. Dystans 87,1 km ze średnią 25,3 km/h.
- DST 124.50km
- Czas 05:10
- VAVG 24.10km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
przejazdy 2011
Sobota, 8 października 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0
Dziś miał być dzień zupełnie nierowerowy. Bo niby pogoda kiepska, bo inne sprawy do załatwienia. Jednak z takich czy innych przyczyn postanowiłem opuścić swoje mieszkanie i co nieco pokręcić. Czasem warto się przewietrzyć. I to dosłownie, bo dziś był koszmarny wiatr. Jakoś miałem pecha, bo niby jechałem w kółko (tzn. zatoczyłem w pewnym sensie koło, startując i mając metę w tym samym miejscu), ale ten wiatr ciągle był mi wrogiem. Wiecie jak to jest. Jazda pod wiatr wyciska łzy z oczu i nieraz każe powątpiewać w sens całego przedsięwzięcia. Tak właśnie było dzisiaj. Wiatr dął w twarz, ale jakoś brnąłem do przodu. Pogoda rzeczywiście się zmieniła. Chyba na dobre zakończyło się jesienne lato. Zaczęła się jesienna jesień. I to listopadowa. Było bardzo zimno. Na to jednak można się zabezpieczyć. Założyłem na siebie dwie bluzy, długie spodnie, pelerynkę oraz rękawiczki z pełnymi palcami. Przy takim przyodziewku ziąb nie był mi straszny. Parę razy złapał mnie deszcz, ale nie była to jakaś straszna ulewa. Można wytrzymać. Chyba jednak prognozy wystraszyły rowerzystów, bo na trasie nie spotkałem ani jednego…
Trasa miała następujący przebieg: Świdnica-Wiry-Marcinowice-Gola Świdnicka-Szczepanów-Tworzyjanów-Mietków-Piława-Kąty Wrocławskie-Środa Śląska-Ciechów-Samborz-Gościsław-Żarów-Świdnica. Dystans 124,5 km przy średniej 24,1 km/h.
- DST 82.80km
- Czas 03:03
- VAVG 27.15km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
przejazdy 2011
Czwartek, 6 października 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0
Szlaban, nie szlaban, ale dziś udało mi się wyskoczyć na trzy godzinki. Zawdzięczam to ciągle ładnej pogodzie i korzystnym konfiguracjom dotyczącym obowiązków domowych. Zatem… jazda. Wcześniej jednak w pracy miałem chwilę czasu, by przestudiować mój nowy nabytek- mapę pewnego rejonu Europy, do którego mam zamiar udać się, by go zobaczyć z perspektywy dwóch kółek. No ale o tym jeszcze za wcześnie coś konkretnego pisać. Gdy plany nieco bardziej się wyklarują, założę osobny temat. Póki co było wodzenie palcem po mapie z wypiekami na twarzy i szukaniem co większych przełęczy. Do tej hipotetycznej wyprawy jest jeszcze tyle czasu, że wystarczy na poczęcie i urodzenie człowieka, a zatem nie ma co bajdurzyć. Warto jednak mieć marzenia.
Rower od wtorku stał sobie skromnie w miejscu mojej pracy. Korzystając z tego, że do pracy pojechałem z kolegą, mogłem jechać rowerem z miejscowości mojej pracy do Świdnicy. Dnia coraz mniej, a więc siłą rzeczy trasa nie mogła być długa. Mój wybór padł na dobrze mi znany szlak: Wałbrzych-Szczawno Zdrój-Stare Bogaczowice-Chwaliszów-Dobromierz-Kłaczyna-Jawor-Mściwojów-Goczałków-Strzegom-Pasieczna-Stary Jaworów-Komorów-Słotwina-Świdnica. Dystans 82,8 km nie imponuje, ale lepsze to niż nic. Średnia dość przyzwoita: 27,1 km/h. Cały czas wiał potępieńczy wiatr, który trochę pomagał mi do Jawora, by później przeszkadzać niczym zły duszek. W Świdnicy cudem uniknąłem kolizji z samochodem. Gość ordynarnie wymusił pierwszeństwo, a ja musiałem mocno hamować z dość dużej prędkości. Lekko mnie zarzuciło przy silnym pociągnięciu za klamki, ale jeszcze raz się udało. Skąd w ludziach tyle nonszalancji i braku wyobraźni..? Na rowerze można jechać naprawdę szybko i czas wziąć to pod uwagę i przewidywać wydarzenia na drodze. Przez chwilę byłem dość wzburzony i miałem ochotę wytropić pirata, ale w końcu się uspokoiłem.
Teraz też jestem nad wyraz uspokojony. Słucham sobie Mozarta, a za oknem dobiega do mnie dźwięk silnego wiatru. Październikowe lato się kończy. Czas na słoty i szarugi. No ale taka jest kolej rzeczy. Rower też musi odpocząć. Choć ja ciągle mam nadzieję na długie jesienne trasy w kolorze żółto-czerwonym.
- DST 83.80km
- Czas 03:20
- VAVG 25.14km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
przejazdy 2011
Wtorek, 4 października 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0
Słowo się rzekło. Dziś zatem także ,mimo pewnych trudności organizacyjnych związanych z koniecznością wypełnienia paru obowiązków, udało mi się pojeździć. Pewnie nic wielkiego, bo po dobrze znanych trasach, lecz mimo wszystko znalazłem w tym krótkim szpurcie duże zadowolenie. Rano trochę popadało, lecz w ciągu dnia zrobiło się ciepło i parno. Mój rower czekał na mnie w pracy. Zatem wraz z wybiciem godziny piętnastej wyruszyłem w plener. Przez dziury Wałbrzycha i dalej. Miasto to jest rzeczywiście skansenem fatalnych nawierzchni. Dziury łatane są niedbale, brak jakiejś długofalowej wizji uzdrowienia tej sytuacji. Jednym słowem, utrapienie dla rowerzystów. No i kierowców. Tym razem dobrze skalkulowałem dystans. Z powrotem do miejsca mej pracy, gdzie czekał mój samochód, przyjechałem tuż przed dziewiętnastą, a więc przy ostatnich promieniach zachodzącego słońca. Gdy potem jechałem samochodem do Świdnicy, widziałem kilku rowerzystów, którzy dzielnie śmigali wśród październikowych wieczornych mroków. Mieli światełka z przodu i z tyłu. Wieczór był dość ciepły, a więc nadawał się do rowerowych wyczynów dla osobników, którzy –nie tak jak ja – mogą przemierzać szlaki wśród ciemności. Na mojej trasie trochę wiało, a wiatr jest z reguły zwiastunem zmiany pogody. Zobaczymy. Póki co prognozy są jeszcze optymistyczne:17-19 stopni. Dla mnie już jednak w tym tygodniu nadszedł rowerowy szlaban, zatem z mniejszym zainteresowaniem będę oglądał zapowiedzi pogody. Chociaż, kto to wie…
Dziś dystans 83,8 km przy średniej nieco ponad 25 km/h, na trasie: Wałbrzych-Dziećmorowice-Lubachów-Bojanice-Pieszyce-Dzierżoniów-Włóki-Kiełczyn-Boleścin-Świdnica (raczej nie korciło mnie, by wcześniej zajechać do domu…)-Modliszów-Wałbrzych.
- DST 70.50km
- Czas 02:57
- VAVG 23.90km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
przejazdy 2011
Poniedziałek, 3 października 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0
Korzystam z październikowego lata, bo niedługo pewnie się skończy i rower trzeba będzie powiesić na kołkach. Pogoda kolejny dzień rozpieszcza. Ale od środy ma być już jej załamanie. A więc mój rower znowu pojechał rano ze mną samochodem do pracy. Potem już nie miał tak dobrze. Punktualnie o piętnastej przerwałem jego drzemkę i wyruszyłem w krótką, lecz solidną trasę. Wiodła ona w Góry Sowie, które jesienią wyglądają złoto i bogato. Są one zresztą piękne o każdej porze roku. Spokojne i milczące. Czasem tylko wstrząsane jakimiś nikomu niepotrzebnymi rajdami samochodowymi. Pamiątką po tych rajdach są liczne obłupione z kory drzewa, krzyże, tablice, a czasem świeczki. Nie lepiej to na rowerze..? Jak wspomniałem trasa niezbyt bogata w kilometry, jednakże przecież nie kilometry dają przyjemność jazdy. Bardziej w moim przypadku liczy się walka ze swoim organizmem. Lubię się zmęczyć, bo wtedy czuję, że żyję. Dzisiejsze czasy raczej nawołują do wygody, bierności i lenistwa. To mi nie pasuje… A więc dziś zmęczyłem się na podjeździe na Przełęcz Walimską- od strony Pieszyc. Ta strona jest trudniejsza niż od Walimia. Czeka tam ponad 10 kilometrów stromizny o różnym nachyleniu, z reguły czuję się ją jednak. Cała trasa wyglądała w sposób taki oto: Wałbrzych-Dziećmorowice-Lubachów-Bystrzyca Górna-Bojanice-Pieszyce-Przełęcz Walimska-Walim-Jugowice-Olszyniec-Wałbrzych. Jako się rzekło, dystans nikczemny, bo 70,5 km, lecz jakościowo podbudowany trudnym podjazdem. Średnia blisko 24 km/h. W trakcie podjazdu na przełęcz wirtualny licznik sezonowy pokazał pięć cyfr (10 000).
Jutro pewnie też się gdzieś wybiorę.
- DST 190.70km
- Czas 08:06
- VAVG 23.54km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
przejazdy 2011
Sobota, 1 października 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0
No właśnie, nadszedł październik. A z nim ciąg dalszy zadziwiająco dobrej pogody. Korzystając z tej pięknej aury wczoraj postanowiłem symbolicznie zakończyć sezon. Zakończyć, ale przecież nie przestać jeździć, póki nie sypną śniegi. Zakończyć w sensie jakiejś dalekiej i trudnej wycieczki. Bo pewnie ostatni raz w tym roku prawie dobrnąłem do dwustu kilometrów. Naprawdę chciałem się zmęczyć i cel wypadu nasunął się jednoznacznie: Karkonosze. Wziąłem kolarzówkę, a więc z definicji nie mogłem zapuścić się gdzieś na szlaki Parku Narodowego. Przebieg trasy był zatem szosowy. Trasa miała taki oto przebieg: Świdnica-Bystrzyca Górna-Dziećmorowice-Wałbrzych(Glinik-Gaj)-Boguszów-Gorce(Kuźnice Św.-Stary Lesieniec)-Czarny Bór-Grzędy-Krzeszów-Kamienna Góra-Przełęcz Kowarska-Kowary-Kostrzyca-Karpacz-Przełęcz pod Czołem-Sosnówka-Staniszów-Jelenia Góra-Wojanów-Janowice Wielkie-Miedzianka-Marciszów-Domanów-Bolków-Kłaczyna-Dobromierz-Świebodzice (Ciernie)-Komorów-Witoszów Dolny-Świdnica. Dystans 190,7 km przy średniej 23,5 km/h. Średnia jest wyznacznikiem trudności trasy, która wczoraj miała rzeczywiście wiele podjazdów. W tym kilka dość konkretnych. Wyjechałem z domu dość późno, bo po dziesiątej. Wydawało mi się, ze trasa nie powinna mieć więcej jak 160-170 km. Trochę się przeliczyłem, bo po raz pierwszy ze Świdnicy jechałem w tamtym kierunku (wcześniej jeździłem z mojej poprzedniej miejscowości, czyli Wałbrzycha), poza tym co do zasady nie wybierałem głównej drogi, lecz lawirowałem bocznymi, a ponadto trochę źle pojechałem w Kowarach, bo jest tam remont drogi w centrum miasteczka i trochę mnie to zmyliło. Wszystko to złożyło się, że do Świdnicy dojechałem po dziewiętnastej. Najpierw końcowe 20 km jechałem w szarówce, potem już w zupełnym mroku. No ale były przynajmniej latarnie w Witoszowie i samej Świdnicy… Kiepsko się mi jechało w tych ciemnościach, bo raz że nie mam żadnego oświetlenia, a dwa męczy mi się wzrok w takich warunkach. I nie wiem czy jechać w przyciemnianych korekcyjnych rowerowych okularach, bo wtedy jako krótkowidz widzę bardziej ostro, czy je zdjąć, by łapać bez zaciemnienia ostatnie promienie światła…
Jazda była przyjemna, kilka godzin na rowerze spędziłem leniwie myśląc o tym i owym, podziwiając widoki (piękna Śnieżka), zżymając się na widoki (monstrualny i kolosalny nowy hotel w Karpaczu), robiąc czasem przerwę na zjedzenie czegoś pożywnego. Rowerzyści tłumnie wylegli na szlaki, pewnie tak jak ja cieszyli się chyba ostatnim weekendem tak cudownej pogody. Jechałem w krótkim ubraniu, wziąłem co prawda antywiatrową pelerynkę, ale się nie przydała, bo nawet po zapadnięciu zmroku, było ciepło…
- DST 88.40km
- Czas 03:26
- VAVG 25.75km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
przejazdy 2011
Środa, 28 września 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0
Kolejny piękny wrześniowy dzień. Słońce po porannych mgłach szybko zdobyło należne mu miejsce na niebie. Chmury gdzieś odpłynęły. Oby na zawsze. No tak pięknie pewnie nie będzie, ale zawsze pomarzyć wolno.
Rower czekał na mnie w pracy. Punktualnie o piętnastej wyskoczyłem stamtąd jak z katapulty. Znowu zaczęły się podjazdy i zjazdy. Dziś początek trasy był wylotem z Wałbrzycha w kierunku na Jelenią Górę. Wałbrzych na tym odcinku żegna rowerzystę kilkoma serpentynami. Potem już wiadomo- góra i dół- naprzemiennie. Na początku jazdy jakoś nie chciało mi się pedałować. Myślałem sobie, że przecież czas sobie odpocząć i rzucić to pedałowanie. Szybko jednak ta kukułcza myśl wyparowała mi z głowy. Poczułem znowu wielką przyjemność jazdy. Pewnie tego nie sposób wytłumaczyć komuś , kto nigdy nie gnał swobodnie przed siebie. My jednak znamy to uczucie i nie ma co za wiele o tym pisać. Wolność, moc, słońce. To chyba jest ważniejsze niż wszystkie inne sprawy tej naszej małej planetki.
Jazda byłą krótka, lecz nad wyraz krzepiąca ciało, a zwłaszcza ducha. Trasa: Wałbrzych-Boguszów-Gorce(Boguszów-Gorce)-Czarny Bór-Sędzisław-Kamienna Góra-Krzeszów-Chełmsko Śl.-Przełęcz Strażnicze Naroże-Różana-Kochanów-Krzeszów-Grzędy-Czarny Bór-Boguszów-Gorce(Stary Lesieniec-Kuźnice Św.)-Wałbrzych. Dystans 88,4 km przy średniej 25,8 km/h. Była to pewnie moja ostatnia jazda we wrześniu. No ale niedługo wszakże październik…
- DST 85.20km
- Czas 03:15
- VAVG 26.22km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
przejazdy 2011
Wtorek, 27 września 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0
Dziś do piętnastej praca. Rano nie ma mowy, by jechać do niej rowerkiem. Jest ciemno jak chyba sami wiecie gdzie. Kolega zachęcał mnie do wyposażenia swego roweru w światła. Dzięki temu mógłbym dalej jeździć rano do pracy rowerem. Fakt faktem… Jedyną przeszkodą, by ciągnąć poranne harce są te egipskie ciemności, które władają światem tuż przed godziną szóstą. Jednak wariant ze światłami odpada, bo po prostu nie lubię jeździć po ciemku, a światła raczej sygnalizują obecność rowerzysty niż rzeczywiście rozświetlają mroki. Pewnie dla mnie to kwestia oczu, które strasznie męczą się, gdy dobrze nie widać drogi.
Przemyślałem temat moich jesiennych krótkich już wycieczek w dni robocze. Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł. Wieczorem ładuję rower do samochodu, do plecaka wrzucam rowerowy kostiumik i buty. Z tym wszystkim jadę do pracy ze Świdnicy do Wałbrzycha. Tu zarabiam pieniądze n a życie przez osiem godzin, potem –prawdziwe życie- szybko skręcam rower (właściwie dokręcam tylko koła, bo w całości rowerek nie wejdzie do mego samochodu, jednak czynności ta trwa dosłownie minutkę). No i dalej jazda! Jednak nie wracam na rowerze do domu, czyli do Świdnicy, tylko wracam z powrotem do Wałbrzycha, gdzie czeka mój samochód. No i znowu pakuję rower do auta i tymże mechanicznym stworem jedziemy zadowoleni do domu. Dzięki temu mam sporo ponad trzy godziny jazdy, a także samochód do dyspozycji na drugi dzień. W ten sposób pewnie będę bujał się przez październik. Powoli dystanse będą jednak coraz krótsze, ze względu na stale ubywający okres jasności.
Dziś zatem korzystając z ładnej jak na koniec września pogody zaliczyłem klasyczną dla siebie trasę: Wałbrzych-Mieroszów-Mezimesti-Vernerovice-Broumov-Hyncice-Mezimesti-Viznov-Mezimesti-Mieroszów-Wałbrzych. Klasyczną, bo przemierzałem ją z grubsza licząc pewnie ze sto razy. A może nawet i więcej. W trakcie jazdy co prawda spadł mały deszczyk, ale był on raczej krzepiącym ciepłym orzeźwieniem niż czymś przykrym. Dziwny, ciepły wrześniowy opad, można rzec prawie październikowy…
Jeszcze w Wałbrzychu jedzie się mało ruchliwymi ulicami, ładnym podjazdem liczącym ok. 4 kilometrów. Jeszcze na kilometr przed tabliczką wskazującą koniec miasta, wjeżdża się w las. Potem praktycznie do samej czeskiej granicy jest zjazd, na początku spory, potem już prawie niezauważalny, ale miejscami bez zbytniego wysilania się i deptania w pedały licznik wskazuje 35-40 km/h. Czeskie drogi są spokojne i pozbawione dziur. Jest to szczególnie istotne dla rowerzysty jadącego rowerem szosowym. U nas zresztą też się trochę remontuje nawierzchnie, ale póki co jest mnóstwo odcinków niby asfaltowych, ale tak naprawdę to strach tam się wybierać na cienkich oponkach. Trzeba przyznać jednakże, że wreszcie w Mieroszowie położono nowy asfalt. Co prawda na wylocie do Czech nadal straszy 300- metrowy odcinek kostki, ale chyba zostawią go jako jakiś zabytek minionych czasów…
Dzisiejszy dystans 85,2 km ze średnią 26,2 km/h. A rower pozostał w pracy…
Na trasie brak cór Koryntu...
- DST 144.30km
- Czas 05:30
- VAVG 26.24km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
przejazdy 2011
Sobota, 24 września 2011 · dodano: 14.01.2012 | Komentarze 0
Początek jesieni jest w tym roku piękny. Słońce, błękit, ciepło. Trzeba się pogodzić z odejściem lata i szukać czegoś pozytywnego w kolejnych dniach. Nie pamiętam tak ładnego września. Może pogoda wynagradza nam te wszystkie kryzysy i ekonomiczne zapaści. Dziś zatem wyruszyłem na małą przejażdżkę. Cały dzień cudnie błyskały słoneczne promienie. Ubrałem się jednak już jesiennie: długie spodnie, bluza z długimi rękawami. Okazało się, że strój był dobry, bo mimo słonecznych promieni, jakiegoś wielkiego upału nie było, zwłaszcza pod koniec dnia. Wszak to już wrzesień. I do tego druga połowa, a właściwie już końcówka. Jechałem sobie w spokojnym tempie, trochę czułem też w nogach wczorajszy wypad. Cóż, lata lecą. I lepszej formy pewnie już nie będzie… Na trasie sporo rowerzystów. Spotkałem nawet trójkę sakwiarzy. Mknęli gdzieś radośnie mimo schyłku sezonu. Trochę im zazdrościłem tej ekspedycyjnej rowerowej przygody. Moja pewnie dopiero za rok. Pomachałem im przyjaźnie. Uśmiechali się i mnie także pozdrawiali.
Każdy rowerzysta ma swoje ulubione trasy. Ma też takie, których nie znosi. Ja tutaj nie należę do wyjątków. Szczególnie nie cierpię trasy Świdnica- Strzegom- Jawor. Ale czasem zaliczam także te trasy, które są mi obmierzłe. Tak, dla porządku. Dzisiaj zatem postanowiłem przejechać ten odcinek. No i znowu denerwowałem się i miotałem przekleństwa. Bo ruch strasznie duży. Bo mnóstwo ciężarówek. Bo pobocze w stanie beznadziejnym. Bo kultura kierowców pod zdechłym Azorkiem, trąbią bez potrzeby, wyprzedzają w owczym pędzie. Co jakiś czas z okna od strony pasażera wychyla się główka i wrzeszczy chcąc wystarszyć rowerzystę. Istny lumpenproletariat. Skąd się to bierze? No cóż, z ulgą przywitałem Jawor, bo wreszcie mogłem wdać się w boczne trasy.
Cała trasa miała następujący przebieg: Świdnica- Strzegom- Jawor- Złotoryja- Świerzawa- Wojcieszów- Kaczorów- Bolków- Dobromierz- Świebodzice- Komorów- Witoszów Dolny- Świdnica. Dystans 144,3 km ze średnią 26,2 km/h (znowu!).
Jako ciekawostkę na trasie mogę podać, że przeciąłem dwa miejsca, gdzie prężą swe wdzięki panie ciut lżejszych obyczajów. Pierwsze z nich jest na trasie Świdnica- Strzegom, za skrzyżowaniem na Jaworzynę Śląską. Drugie między Bolkowem a Dobromierzem. Panie wystawiają swe uroki dla kierowców, ale gdyby znalazł się zdesperowany rowerzysta, to pewnie też nie odmówią. Wszystko jest kwestią ceny. Choć ja raczej nie polecam. Widziałem owe panie z bliska, z perspektywy mego roweru. Hm, nie są warte grzechu. Ot, tak piszę o tym, z kronikarskiego obowiązku...