Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 313086.90 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.66 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 125.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

uzupełnienie po 3 latach...

Wtorek, 14 lipca 2009 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 0

Na początku dnia chmurzyło się trochę i padało. Potem, koło południa, ładnie się przejaśniło. Wyruszyłem w trasę -jak to po pracy-koło godziny 16. W powietrzu był skwar i duchota, ale ponoć to RODDOSY lubią najbardziej. Na 28 kilometrze przykra niespodzianka, guma z tyłu. Jakoś nigdy do tej pory nie wymieniałem w trasie dętki w szosówce. Zabrałem się za to bez zwłoki. Zawsze wożę ze sobą zapas. Wymyśłiłem nawet mały slogan na tę okoliczność "Kto dętkę wozi, temu nic nie grozi" ( coś na podobieństwo "Kto nosi, ten się nie prosi"...). Zabrało mi to z 20 minut (hm, tzn. nie wymyślanie sloganu, lecz wymiana dętki...). Nawet przez chwilę zakiełkowała mi w głowie myśl, by nieco skrócić wycieczkę, bo strasznie nie lubię wracać po zmroku, a dystans był tak dobrany by maksymalnie wykorzystać światło dzienne. Cóż, zwyciężyła ambicja i pojechałem dalej zgodnie z planem. Po drodze zmieniła się pogoda: najpierw zlało mnie, ale dość przyjemnie, bo deszczyk był miły i ciepły, potem zrobiło się rześko.
Dzisiejsza trasa: Wałbrzych-Mieroszów-Zdonov-Teplice nad Metuji-Ceska Metuje-Police nad Metuji-Hronov-Mala Cermna-Kudowa Zdrój-"Droga Stu Zakrętów" ( w tym Przełęcz Lisia i Karłów)-Radków-Bozanov-Broumov-Mezimesti-Mieroszów-Wałbrzych. Dystans 125,0 km w czasie 4:54 h.
"Droga Stu Zakrętów" jak zwykle urocza. Nawet coraz więcej na niej nowego asfaltu, ale zdarzają się też sakramenckie dziury. Znowu nie policzyłem tych zakrętów... Czy aby na pewno jest ich sto? Cóż, będę musiał ją przemierzyć ponownie
Z okazji święta narodowego Francji w trakcie jazdy podgwizdywałem sobie Marsyliankę...
Jakoś ostanio jak jadę na rowerze nachodzą mnie jakieś złe myśli. Chyba mam za dużo czasu na myślenie. Ale nie ma co narzekać.
Jakoś da się jechać na rowerze z obrączką na palcu...




  • DST 101.30km
  • Aktywność Jazda na rowerze

uzupełnienie po 3 latach...

Czwartek, 9 lipca 2009 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 0

Niziny. Wałbrzych-Udanin-Wałbrzych.




  • DST 138.40km
  • Aktywność Jazda na rowerze

uzupełnienie po 3 latach...

Wtorek, 30 czerwca 2009 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 0

Żle się jedzie, gdy dowiadujemy się o czymś przykrym. Tak było ze mną dzisiaj. Jakoś nie zauważyłem, że dopadła mnie burza, że dość mocno obtarłem sobie nogę w miejscu styku z pewną inną częścią ciała... Kilometry mijały jeden za drugim. Podczas podjazdu na Przełęcz Srebrną poczułem, że trzeba kręcić. Z niektórych na tym podjeździe wyciskany jest pot, z niektórych łzy, a niektórzy pewnie miotają przekleństwa. Ja dzisiaj oddałem tylko nieco potu. Ostatnie 20 kilometrów - od czeskiej granicy do domu-jechałem w białym mleku. Widoczność była minimalna, ale było bardzo ciepło. Góry parowały, a nad nimi unosił się malowniczy opar. Jakoś nie doceniłem piękna tego widoku.
Dystans 138,4 km w czasie 5:35 h. Trasa:Wałbrzych-Witoszów Dolny-Lubachów-Walim-Przełęcz Walimska-Pieszyce-Bielawa-Srebrna Góra-Przełęcz Srebrna-Nowa Ruda-Tłumaczów-Broumov-Mezimesti-Mieroszów-Wałbrzych.
Tak się składa, że był to mój ostatni rowerowy przejazd w wolnym, kawalerskim stanie. Następne będą za pozwoleństwem Pani Żony, którą ( jeśli czyta te moje wypociny) całuję bardzo mocno...
Czasem złe sprawy mieszają się z dobrymi. Czasem dziwnie się przeplatają.




  • DST 111.70km
  • Aktywność Jazda na rowerze

uzupełnienie po 3 latach...

Piątek, 26 czerwca 2009 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 0

Mimo beznadziejnej pogody, po tygodniu braku kontaktu z rowerem, wybrałem się wczoraj w trasę.Cały czas uciekałem przed burzą. Skutecznie, nie spadła na mnie ani jedna kropla.W oddali widziałem straszną zawieruchę i pioruny, które wściekle waliły raz za razem... Trzeba szykować chyba jakąś arkę, bo jak tak dalej pójdzie to nas zaleje.
Dystans 111,7 km w czasie 4:12h. Trasa:Wałbrzych-Pieszyce-Dzierżoniów-Niemcza-Strzelin-Borów-Żórawina-Wrocław.




  • DST 95.50km
  • Aktywność Jazda na rowerze

uzupełnienie po 3 latach...

Piątek, 19 czerwca 2009 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 0

Wałbrzych-Przełęcz Tąpadła-Wrocław.




  • DST 103.50km
  • Aktywność Jazda na rowerze

uzupełnienie po 3 latach...

Środa, 17 czerwca 2009 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 0

Po Ścianie Wschodniej nastał czas na miejscowe trasy.
Od wczoraj byłem w złym humorze. Myślałem że rowerowa jazda przyniesie jego poprawę. Jednak jakoś nie przyniosła. Na początku były problemy z rowerem-musiałem poprawić mocowanie przedniego koła, potem okazało się że licznik się rozregulował. Na doprowadzenie wszystkiego do porządku starciłem z pół godziny. A chcąc jechać po pracy na wycieczkę, czas należy szanować. Jakoś to mnie dodatkowo podminowało. Przeszkadzali mi piesi, którzy jak ćmy leźli pod koła ( to samo mozna rzec o psach i czarnych okropnych kotach), kierowcy którzy wymuszli częściej niż zwykle, nawet zimny wiatr, który bił mi w twarz na zjazdach. Co tu pisać, może jutro będzie lepiej...
Dzisiejsza trasa: Wałbrzych-Krzeszów-Lubawka-Jarkowice-Rozdroże Kowarskie-Przełęcz Okraj-Rozdroże Kowarskie-Kamienna Góra-Marciszów-Witków Śl.-Czarny Bór-Wałbrzych. Dystans 103,5 km w czasie 4:10 h.




  • DST 121.50km
  • Aktywność Jazda na rowerze

uzupełnienie po 3 latach... Ściana Wschodnia

Sobota, 13 czerwca 2009 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 0

Siedliska- Hrebenne-( UKRAINA)- Rawa Ruska- Nemyriw- Jaworiw- Sudowa Wisznia- Mostyska-Szehyni-(POLSKA)-Medyka- Przemyśl.
Dystans 121,5 km w czasie 5:39 h.
Już wcześniej postanowiliśmy zmienić ostatni odcinek naszej trasy tak, by zahaczyć o Ukrainę. Z jednej strony chcieliśmy zażyć nieco egzotyki, a z drugiej zawsze przyda się mała zmiana planów. Droga do Rawy Ruskiej była jeszcze całkiem normalna. Potem zaczęły się dziury. I to jakie. Jechaliśmy zatem slalomem, mijały nas trąbiące z daleka samochody, my mijaliśmy rozpędzone stada krów. Traumatycznym przeżyciem było przekraczanie granic. Najpierw nie chcieli nas wpuścić, bo ponoć na rowerze nie można przekraczać granicy do Rawy Ruskiej. Potem była nerwówka na granicy w Medyce, bo tłumy przemytników były spore, a my spieszyliśmy się na pociąg. W miejscowości Jaworiw zjedliśmy najtańszy obiad ( kosztował coś na nasze ok. 8 zł). Tam tez zaczęła się nasza ostatnia deszczowa gehenna. Jechaliśmy aż do Przemyśla przez ok. 70 km w strugach lodowatego deszczu. Koszmar, było jak w listopadzie . W suche rzeczy przebraliśmy się już w pociągu.

Co tu można napisać w podsumowaniu. Mimo zmiennej aury, warto było. Przygoda zostanie zapamiętana pewnie do końca życia. Polecam każdemu, bo rowerowanie po kresach wschodnich ma spory urok. Ja pewnie już tam nie pojadę więcej, bo tyle jest innych pięknych miejsc…




  • DST 137.70km
  • Aktywność Jazda na rowerze

uzupełnienie po 3 latach... Ściana Wschodnia

Piątek, 12 czerwca 2009 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 0

Chełm- Wierzchowiny- Skierbieszów- Zamość- Tomaszów Lubelski- Hrebenne-Siedliska. Dystans 137,7 km w czasie 5:58 h.
Odcinek do Zamościa był dla mnie prawdziwą niespodzianką. Było sporo dość krzepkich ( choć krótkich) podjazdów. Pogoda raczej kiepska. Zimno, lecz bez opadów. W Zamościu zwiedziliśmy ciekawy rynek. Nocleg spędziliśmy w gospodarstwie agroturystycznym na końcu świata.




  • DST 148.20km
  • Aktywność Jazda na rowerze

uzupełnienie po 3 latach... Ściana Wschodnia

Czwartek, 11 czerwca 2009 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 0

Biała Podlaska- Łomazy-Zabłocie- Sławatycze- Hanna- Włodawa- Okuninka- Chełm. Dystans 148,2 km w czasie 5:56 h.
Najszybszy etap. Średnia 25 km/h przy jeździe z sakwami jest raczej dobrym osiągnięciem. Na chwilę zatrzymała nas procesja Bożego Ciała. Ludzie z procesji patrzyli na nas ( a byliśmy rzecz jasna w rowerowych strojach) jak na kosmitów. Na odcinku Sławatycze-Włodawa jechaliśmy w bezpośredniej bliskości wschodnich rubieży naszego kraju. We Włodawie pojechaliśmy nad Bug. Nie jest zbyt szeroki. Widać białoruski brzeg, można nawet dorzucić tam kamieniem. Szkoda że nie ma mostu lub przeprawy. Zresztą i tak póki co bez wizy nie można tam wjechać. A szkoda… We Włodawie była też przerwa obiadowa. Pogoda była w dolnych stanach średnich. Było cały czas pochmurno, lecz obeszło się bez deszczu. Do Chełma dotarliśmy w olimpijskiej formie. Był nawet czas na popołudniowe „cywilne” ( bez rowerów) zwiedzanie miasta. Po raz kolejny zakotwiczyliśmy w hotelu.




  • DST 152.80km
  • Aktywność Jazda na rowerze

uzupełnienie po 3 latach... Ściana Wschodnia

Środa, 10 czerwca 2009 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 0

Białowieża-Hajnówka-Kleszczele-Milejczyce-Grabarka-Siemiatycze-Sarnaki-Konstantynów-Biała Podlaska. Dystans 152,8 km w czasie 6:15 h.
Początek jazdy w pięknej pogodzie. Rozebrałem się nawet jak do rosołu, zostawiając tylko na sobie kolarskie spodenki. Rano nieco pokręciliśmy się po Białowieży i wjechaliśmy na teren parku narodowego. Potem dalejże w drogę. Jechaliśmy wśród lasów i malowniczo położonych wiosek. Ciekawym miejscem jest święta góra prawosławnych- Grabarka. Na szczycie jest cerkiew i mnóstwo krzyży, które są znoszone przez wiernych jako modlitewna prośba lub podziękowanie. Wreszcie nastał upał. Słońce przypomniało sobie o swoich powinnościach. To lubię najbardziej. W miejscowości Boratyniec Lacki zaliczyłem trzeci ( i na szczęści ostatni) upadek. Źle oceniłem wysokość krawężnika, na który chciałem wskoczyć i było małe bum. Obiad zjedliśmy za Siemiatyczami. Upał często przechodzi w stany burzowe. Tak też było i tym razem. Jak wsiadaliśmy na rowery, pojawiły się brzydkie chmury. Na moment wskoczyliśmy do województwa mazowieckiego ( forsując jego granicę z Podlasiem na moście na Bugu), a potem wjechaliśmy do woj. lubelskiego. Od samej tablicy pogoda się załamała gwałtownie. Jechaliśmy w strugach deszczu. Woda lała się na nas z góry i z dołu. Znowu wszystko mokre. W Białej Podlaskiej w atmosferze potopu udało nam się znaleźć hotel. Nie ma nic przyjemniejszego niż zrzucenie mokrych ciuchów…