Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 319099.20 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.61 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Na raty. Przełęcz Walimska

Sobota, 23 maja 2026 · dodano: 23.05.2026 | Komentarze 0

Jazda na raty, bo zaczęła się w czwartek, a skończyła dziś. Zatem w czwartek pokierowałem się na Przełęcz Walimską po pracy. Po ujechaniu niecałych 20 kilometrów na solidnym zjeździe w na odcinku Modliszów-Złoty Las pękła mi opona. Zdarzenie ścinające krew w żyłach. Przy około 60 km/h w ułamku sekundy tylna opona stała się miękkim kawałkiem gumy. Że się nie wywaliłem, to chyba cud. Kolejny po pęknięciu kierownicy… W każdym razie jakoś wyhamowałem praktycznie na samej obręczy. Poczłapałem na pociąg w Lubachowie. W myślach dziękowałem opatrzności za wyjście bez szwanku z tej przygody.
Dziś postanowiłem powtórzyć tę trefną trasę. Nową oponę wsadziłem w koło. Starą szlag trafił – jak to zbadałem – pewnie dlatego, że koło miałem chyba przekoszone i klocki obcierały o gumę. Przypominałem sobie, że coś mi tam lekko tarło, ale to zbagatelizowałem. Dziś pomny tych przeżyć znacznie częściej korzystałem z hamulca…
Na Przełęczy Walimskiej ostatni raz byłem w 2023 roku. Dawno. Nie wdrapywałem się tam, bo pamiętałem o kiepskiej nawierzchni i kostce, ale też nie chciałem tam wjeżdżać, bo forma uchodziła ze mnie jak powietrze z pękniętej opony. No, może ciut wolniej… Dziś wjechałem dość sprawnie, a na zjeździe w kierunku Pieszyc zanotowałem, że w wielu miejscach naprawiono asfalt.
Pogoda dopisała. Ciepło i słonecznie. Pierwszy raz w sezonie pojechałem zupełnie na letnio. A na dodatek zamiast żółtych szkieł do okularów wstawiłem niebieskie.
Trasę zrobiłem mocno dookolną, ale mapy dziś nie wstawiam, bo i tak nikt tego nie ogląda.




Kapryśny maj. Mietków

Wtorek, 19 maja 2026 · dodano: 19.05.2026 | Komentarze 0

Rano zimno. Po południu miało padać i padało. Już na początku jazdy mnie przemoczyło, a potem schłem na mikrym słońcu i wietrze. Mimo kolejnego dnia kapryśnego maja, jazdę uznaję za udaną.

Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/culecatucu




Pokonany przez deszcz. Wałbrzych-Prudnik

Niedziela, 17 maja 2026 · dodano: 17.05.2026 | Komentarze 0

Wyznaczyłem sobie dwusetkę do Kędzierzyna-Koźla. W końcu postanowiłem zrobić jakiś większy dystans. Miało nie padać, a więc nie zabrałem ani plecaka, ani kurtki przeciwdeszczowej. O, naiwny człowieku. Po minięciu setnego kilometra, za Grodkowem – zaczęło siąpić. Z początku lekko, później coraz mocniej. Zrobiło się tez zimno. Strasznie nie lubię zmieniać planów, a zatem brnąłem w ten deszcz. W Korfantowie wszystko miałem przemoczone, a ciałem mym wstrząsały dreszcze. Odpaliłem radar burz i okazało się, że jestem w środku wielkiego obszaru opadów, a z południa nadciągały kolejne fale deszczu. Do mety miałem jeszcze 60 kilometrów, czas dobry, przez chwilę analizowałem sytuację. W końcu wywiesiłem białą flagę. Pokręciłem do Prudnika, od którego dzieliło mnie 20 kilometrów. Na dworcu kolejowym miotało mną poczucie porażki. Ale może dobrze zrobiłem? Po co pchać się w łapy przeziębienia? Za trzy tygodnie wygrzeję się w ciepłych krajach.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/maramahoce
I powrót z dworca Wałbrzych Główny do domu:
https://mapy.com/s/gucubojabo




Dziewicza trasa. Dzierżoniów

Czwartek, 14 maja 2026 · dodano: 14.05.2026 | Komentarze 0

Zimnego wiatru nikt nie wyłączył. Dziś znowu się rozhulał. W dodatku miał krzepę. Im bliżej wieczora, tym ona gasła, ale na początku nieźle się namachałem. Trasa „dziewicza” określona w tytule nie dotyczy oczywiście całości mego przejazdu, bo to w moich rejonach wszystkie drogi dobrze oszlifowałem, lecz kawałka o długości może z 5 kilometrów między Krzyżową a Lutomią Dolną. Przed tą ostatnią wioską pokazała się na niebie ogromna podwójna tęcza na tle ciemnogranatowego nieba. Piękny widok. Nawet przystanąłem, by zrobić zdjęcie. Ostatnie kilometry pokonywałem we wzmagającym się deszczu.
Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/huteraroge




Nowa stara przełęcz. Lubawka

Wtorek, 12 maja 2026 · dodano: 12.05.2026 | Komentarze 0

Zapowiadano znaczne ochłodzenie, a więc rano do pracy ubrałem się prawie zimowo. Czapka, długie spodnie, bluza z długim rękawem oraz pod spodem koszulka termiczna. Myślałem, że po południu będę mógł nieco odchudzić mój strój, ale było jeszcze zimniej. W trakcie jazdy zastanawiałem się, czy w końcu ktoś wyłączy ten ohydny lodowaty wiatr. Przemarzały mi ręce, żałowałem, że nie wziąłem długich rękawiczek. Kielich goryczy przelały (dosłownie) zacinające opady deszczu. Założyłem kurtkę, którą przezornie wiozłem w kieszonce, ale nie do końca pomogła. Przemoczyłem się dość dokładnie. Chyba od tego zimna zaczęły mnie łapać skurcze. Najdotkliwszy chwytał mnie za lewą łydkę. Musiałem przystanąć, a potem oszczędzać nogę. W końcu skurcz odpuścił.
Dziesiątki razy przejeżdżałem między Lubawką a Chełmskiem Śląskim, ale dopiero dziś, po analizie map, dowiedziałem się, że zaliczałem tu przełęcz. Konkretnie to Przełęcz Ulanowicka w paśmie Gór Kruczych, o wysokości 535 mnpm. No cóż, górka jak górka. Ma wszakże swoje hasło w Wikipedii. Będę musiał ją włączyć do swoich statystyk.
Do domu przyjechałem spragniony ciepła. I teraz mu się oddaję.

Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/cekuzesuza




Tysiąc w górę. Police nad Metuji

Niedziela, 10 maja 2026 · dodano: 10.05.2026 | Komentarze 0

Wyruszyłem znowu do Czech. Kierunek to dość przyjemny, a i zjeść na trasie w knajpie coś można. W sumie naskładało się ponad tysiąc metrów przewyższeń, a więc było co deptać. Dzień słoneczny, ale raczej zimnawy. Na szczęście poza początkiem jazdy, wiatr był prawie nieodczuwalny. Na drogach mnóstwo rowerzystów, ale jak już kiedyś wspominałem, w większości na prądowym dopingu. Po przekroczeniu granicy wbiłem się w jakiś czeski wyścig dla amatorów. Jechali wszakże w drugą stronę, a więc mijaliśmy się tylko co jakiś czas. Kręciło mi się całkiem przyjemnie, bez nadmiernego zmęczenia i trudu. Na czterdzieści kilometrów przed metą wreszcie postanowiłem zjeść obiad. A miejsce ku temu było odpowiednie, bo niebawem miałem opuścić Czechy. Przycupnąłem w „Restaurace u Kovarny” i zamówiłem kotlet Pavlisov (schabowy, chlebowe knedle i kapusta na ciepło), który popiłem malinovkou. W knajpie tłumy ludzi, głownie Polacy.
Do domu dotarłem w stanie niezłym, nadającym się do różnych innych działań…
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/fofusegevu




Coś na dokładkę. Rogoźnica

Piątek, 8 maja 2026 · dodano: 08.05.2026 | Komentarze 0

Szprycha do koła szosówki wstawiona, a więc na niej dziś pokręciłem. Rano była paskudna mgła i mżawka, ale przez kwadrans jazdy ani nie zmarzłem, ani nie zmokłem. Po południu dzień był daleki od ładnej majówki, było zimno, pochmurnie, schyłkowo.
Ubrałem się prawie po zimowemu i dzięki temu nie zmarzłem. Trasę wybrałem taką, by w razie załamania pogody móc ją skrócić i szybciej dojechać do domu. Mimo opisanej wyżej kiepskiej aury, nie spadła na mnie ani jedna kropla deszczu. Widząc zapas czasu zdecydowałem o wydłużeniu trasy i zamiast kolejny raz wracać podjazdem przez Dziećmorowice, zrobiłem większą pętlę, objechałem Jezioro Bystrzyckie i do Wałbrzycha dotarłem podjazdem od strony Olszyńca.
Forma jakby zwyżkowała…

Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/gucojemela




Wiosenny deszczyk. Marcinowice

Wtorek, 5 maja 2026 · dodano: 05.05.2026 | Komentarze 0

Kolejny dzień na Zdechlaku. W trakcie jazdy odkryłem, że tylne koło miałem przekrzywione, a klocki nieco tarły. Poprzednia jazdę zaliczyłem na takim skosie. Teraz poprawiłem i jakoś lżej się jechało (niebywałe).
Po raz pierwszy w pracy dosiedziałem do końca, na trasę wyruszyłem bez zwalniania się. Na ostatnich 25 kilometrach dopadły mnie trzy wielkie fale opadów. Na przeczekiwanie była za późna godzina, a więc rzuciłem się w deszcz. Przemoczyło mnie dokumentnie. Wieczór był jednak ciepły i nie przemrazłem.

Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/lucezorofe




Góry Sowie forever. Przełęcz Jugowska-Broumov

Niedziela, 3 maja 2026 · dodano: 03.05.2026 | Komentarze 0

Szosówka znowu na kołkach, a więc kolejną szansę dostał Zdechlak. Formę postanowiłem sprawdzić na trudnej trasie w Górach Sowich. Przez ostatnich wiele lat jeździłem tam tylko szosówką, a więc ciekawiła mnie moja jazda na ciężkim rowerze. Jakoś poszło, chociaż średnia prędkość na całej trasie wyszła mizerna. Zmniejszył ją też mocny wiatr, który uparł się wiać na moim powrocie. W czeskich Otovicach zjadłem knedliki z gulaszem i popiłem kofolą.
Pogoda wreszcie piękna, nie licząc tego wiatru. Ciepło, słonecznie, jak w lecie. Na trasie musiałem zdjąć bluzę z długim rękawem, którą miałem pod spodem. Przywiązałem ją do sztycy, bo nie wziąłem plecaka.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/jucebadode




Podkarpackie nie-ostatki. Dzień 2 (i ostatni). Krosno-Rzeszów

Piątek, 1 maja 2026 · dodano: 01.05.2026 | Komentarze 0

Niestety Podkarpackie pozostaje niezdobyte. Awaria sprzętu przedwcześnie zakończyła jazdę. W tylnym kole pękła mi szprycha, pękły też moje nadzieje na sukces wycieczki. Awarię zauważyłem w Błażowej pod Rzeszowem. Wcześniej coś mi tam tarło, ale niczego nie zauważyłem. Koło skrzywiło się w końcu i biło o klocki. Ponad dwadzieścia kilometrów kręciłem na takim kole. W końcu powoli dotarłem do Rzeszowa. Bałem się, że koło całkiem się rozleci. Potem na pociąg i do domu. Gdyby nie święto, to szukałbym jakiejś pomocy w serwisie.
Cóż, pewnie będzie okazja do ponownego odwiedzenia Podkarpacia.