Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 316338.50 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.64 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Na gościnnych występach. Sierzchów-Tomaszów Mazowiecki

Niedziela, 22 marca 2026 · dodano: 22.03.2026 | Komentarze 0

Na gościnnych występach, bo na Mazowszu i woj. łódzkim.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/mutezegeco




Coś optymistycznego. Dobromierz

Czwartek, 19 marca 2026 · dodano: 19.03.2026 | Komentarze 0

Coś optymistycznego, bo forma wyraźnie się poprawia.

Trasy (do pracy, po pracy):
https://mapy.com/s/mopofucuho
https://mapy.com/s/pubezoredo





Chłodna niedziela. Wałbrzych-Nysa

Niedziela, 15 marca 2026 · dodano: 15.03.2026 | Komentarze 0

Trasa kapkę dłuższa niż wcześniej. Jazda po dobrych pagórkach. Nowa szosówka sprawuje się świetnie. Dziś przemarzałem na trasie, a potem w strasznie zimnym pociągu z Nysy. Może nie zachoruję...
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/merazogafo 




Debiuty. Marcinowice

Piątek, 13 marca 2026 · dodano: 13.03.2026 | Komentarze 0

Zainaugurowałem dziś sezon dojazdów rowerowych do pracy. Dobrze się złożyło, bo debiut swój też miał mój odnowiony rower szosowy. Ma nową ramę, a więc i nową duszę. Jechało się trochę dziwnie, bo ma obniżony górny pałąk ramy. Ale się przyzwyczaję. Było słońce, ale był tez mocny przeciwny wiatr na powrocie. Według prognoz wiało 10 m/s. I to się czuło. Jak na moją kiepską formę, był to trudny egzamin. Z głowy wyparłem myśl, że dziś był piątek trzynastego.
Dzisiejsze trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/mopofucuho
- po pracy https://mapy.com/s/lusapomunu




Trochę podjazdów. Nowa Ruda

Niedziela, 8 marca 2026 · dodano: 08.03.2026 | Komentarze 0

Na dziś ułożyłem sobie trudniejszą trasę, która nie przystawała do obecnych moich możliwości, zwłaszcza że pojechałem starym i ciężkim rowerem. Namęczyłem się zdrowo, ale jakoś dojechałem w jednym kawałku. Forma trochę lepsza (jeśli w ogóle można mówić o jakiejś formie...).
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/bogajafote




Zdechlak do boju! Mietków

Czwartek, 5 marca 2026 · dodano: 05.03.2026 | Komentarze 0

Podczas dwóch ostatnich jazd na szosówce wydawała ona dziwne dźwięki, jakby coś tarło. Sprawdziłem napęd, hamulce i linki, ale niczego nie znalazłem. Mój kolega, który serwisuje mi roweru na podstawie opisu objawów rzekł, że pękła rama. No i co? Faktycznie! Przy tylnym widelcu trzymała się tylko na śrubie. A więc szosówka przejdzie modernizację: otrzyma nową ramę. Ale będzie gotowa w przyszłym tygodniu. Zatem szansę dostał mój drugi rower, Stary Zdechlak.
Wziąłem wolne, bo pogoda zapowiadała się piękna. Tak faktycznie było. Piękna nie była natomiast moja forma, ale jakoś się dowlokłem. Na znacznie cięższym rowerze było to dosyć męczące. Ostatni podjazd do Wałbrzycha od Lubachowa wjechałem tempem już emeryckim...
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/fufudavolu






Na świdnicką giełdę staroci. Wałbrzych-Wrocław

Niedziela, 1 marca 2026 · dodano: 01.03.2026 | Komentarze 0

Pierwsza niedziela miesiąca, a więc mnie poniosło na targ staroci do Świdnicy. Numizmat kupiony, dzień zaliczony.
Potem sporymi zakolami pojechałem do Wrocławia. Powrót do domu pociągiem.
Forma bardzo słaba, ale jakby kapkę lepiej, bo przynajmniej nie łapały mnie skurcze.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/gucalugaku




Spotkanie po latach. Wałbrzych-Grodków

Środa, 25 lutego 2026 · dodano: 25.02.2026 | Komentarze 0

Spotkanie z moim kolegą Mirasem, z którym piętnaście lat temu robiliśmy niezłe jazdy.
Forma bardzo słaba.
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/kojakavaje




Spóźniony początek sezonu. Wałbrzych-Wołów

Sobota, 24 stycznia 2026 · dodano: 24.01.2026 | Komentarze 0

Po ponad miesięcznym rozbracie od roweru, dziś udało mi się wyjechać. Przerwa wynikała z chorób, które mnie dręczyły (w tym dopadła mnie rwa kulszowa) oraz złej pogody.
Nowy sezon rozpocząłem od jazdy na trasie, która powoli staje się moim klasykiem na pierwszy raz w roku, czyli Wałbrzych-Wołów.
Pogoda była zimowa. Cała jazda odbyła się w mrozie (minus pięć-minus dwa stopnie), ale poza jednym odcinkiem lodu nie było. Na początku drogi były suchutkie, ale tak od 40 kilometra zaczął padać granulat śniegowy, a później deszcz. Drogi były śliskie, a więc musiałem uważać, bo wybrałem się na kolarzówce.
Forma zła. Pod koniec łapały mnie skurcze, które przeczekiwałem na postojach. Może będzie lepiej jak nie dopadną mnie znowu różne zdrowotne przypadłości.

Dzisiejsza trasa
https://mapy.com/s/pocamedapo (plus dojazd ze stacji Wałbrzych Miasto-dom)




Po chorobie. Wałbrzych-Raszówka

Sobota, 20 grudnia 2025 · dodano: 20.12.2025 | Komentarze 0

W zeszły czwartek poczułem dziwne sztywnienie w prawej nodze. Dokładnie mówiąc w jej górnej części, z tyły, gdzie cztery litery łączą się z udem. W kolejny dzień zaczęło mnie boleć. W sobotę nie mogłem już chodzić, a do toalety w mieszkaniu brnąłem po ścianach. Niedziela była apogeum bólu. Pomyślałem, że dopadła mnie rwa kulszowa. Parę tygodni trudnego leczenia i rozbijania choroby zastrzykami. W poniedziałek postanowiłem iść do lekarza, ale rano już mnie bolało jakoś mniej. Zwlokłem się i pojechałem do pracy. Od koleżanki pożyczyłem kulę do chodzenia i jakoś sobie radziłem. Wtorek i środa to powolne zdrowienie. W czwartek poczułem się już całkiem normalnie. Cokolwiek to było, zagoiło się jak na psie. Dziękowałem opatrzności za powrót do zdrowia.
A więc dziś na rower. Po raz drugi dosiadłem Starego Zdechlaka, bowiem spodziewałem się śliskiej drogi. W nocy padało, bo asfalty były wyraźne zlane. Temperatura na małym plusie.
Po 25 kilometrach dopadł mnie deszcz. W grudniu to żadna przyjemność. Kląłem na aurę bardzo brzydkimi słowy. Na grzbiet zarzuciłem kurtkę, a głowę zabezpieczyłem kapturem. Jakoś się jechało. Dzień był ponury. Czarne chmury i mgła ograniczały widoczność. Deszcz to ustawał, to się pojawiał. Byłem trochę podziębiony, a więc już widziałem oczyma wyobraźni, że dopadnie mnie mocniejsze choróbsko. W planach miałem zaliczenie pięciu dziewiczych miejscowości na granicy powiatów legnickiego i lubińskiego. Za Miłogostowicami pojechałem jednak źle i wylądowałem w okolicach Raszowej Małej (zamiast w Buczynce). Zmartwiło minie to nieco, bo ten ostatni odcinek wiódł przez leśną drogę gruntową. Zdechlak dobrze się nadawał do jej pokonania, a na szosówce będzie już w przyszłości gorzej. Rower na tej drodze umorusałem w sposób haniebny. Cała rama i napęd kleiła się od błota. Teraz będę musiał go solidnie oczyścić. Po dwóch tygodniach bezczynności oraz chorobie, moja forma była kiepska. Ledwo dowlokłem się do Raszówki, gdzie zakończyłem jazdę na stacji kolejowej. Na peronie zgadałem się z rowerzystą Jankiem. On też wybiera się na dalsze wyprawy. Wymieniliśmy się telefonami. Może wykroi się z tego jakaś fajna wspólna jazda w przyszłym roku.
Na dworcu w Legnicy miałem trochę czasu, zjadłem zatem tosta. Byłem strasznie głodny. Do domu dotarłem o 18:30. Mimo zmęczenia odczułem satysfakcję.


Dzisiejsza trasa
https://mapy.com/s/pasalemeve