Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 316721.10 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.64 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 88.50km
  • Czas 03:30
  • VAVG 25.29km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Trasa po Polsce i po Czechach:Wałbrzych-Mieroszów-Teplice

Wtorek, 19 sierpnia 2008 · dodano: 19.08.2008 | Komentarze 0

Trasa po Polsce i po Czechach:Wałbrzych-Mieroszów-Teplice nad Metuji-Police nad Metuji-Lachov-Mezimesti-Mieroszów-Kochanów-Czarny Bór-Wałbrzych.
Pogoda sprzyjająca, nie licząc mocnych podmuchów wiatru.Na trasie dużo rowerzystów po obu stronach granicy, dużo całych rodzin mknących na rowerkach




  • DST 223.90km
  • Czas 09:58
  • VAVG 22.46km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Etap III-17.08.2008
Lubiatów-Konotop-Tarnów

Niedziela, 17 sierpnia 2008 · dodano: 18.08.2008 | Komentarze 2

Etap III-17.08.2008
Lubiatów-Konotop-Tarnów Jezierny-Bytom Odrzański-Nowa Sól-Nowe Miasteczko-Przemków-Chocianów-Chojnów-Złotoryja-Kaczorów-Marciszów-Czarny Bór-Wałbrzych.
Rano wsłuchiwaliśmy się w kapanie wody.Na szczęście okazło się,że to tylko krople wody strząsane z drzew przez wiatr, a nie prawdziwy deszcz.Wyjechaliśmy po ósmej. Na początku trochę pomyliliśmy drogę i na dodatek okazało się,że w Bytomiu Odrzańskim nie mam możliwości przekroczenia Odry.Mostu nie ma, a zaznaczona na mapie przeprawa promowa okazała się fikcją. Tak więc musieliśmy nadłożyć nieco drogi i obrać trajektorię na Nową Sól, gdzie sforsowaliśmy Odrę.Dalej była jazda, jazda, jazda.Około 80 km pozegnaliśmy woj. lubuskie i wkroczyliśmy na tereny woj. dolnośląskiego. Odtąd jazda szła gładko i sprawnie, bo mapę mam w głowie.Pogoda się porawiła. Wyszło nawet ładne słońce. Po drodze ściągaliśmy zatem ciuchy, które zdążyły już na nas wyschnąć.Niestety w sakwach ciężar podwójny, bo wszystko nasączone wodą.Przed Złotoryją opędzlowaliśmy pierogi ruskie, które dodały nam sił.Mniam,mniam.Do Wałbrzycha dotarliśmy po zapadnięciu nocy.Darka czekała jeszcze nocna jazda samochodem do stolicy.Dziś puścił mi sms-a, że jest OK.
Po drodze zrobiliśmy nie za dużo zdjęć, bo jak lało to aż nie chciało się stawać...
Darek, dzięki! Powodzenia na rowerowych szlakach. I już bez czarnych kotów...
Podsumowanie przejazdu:
Trasa Kołobrzeg-Wałbrzych, trzy etapy, dystans 585,5 km.
Cóż pozostaje?
Planować już coś na następny rok i kręcić po swoich okolicach...




  • DST 148.80km
  • Czas 06:06
  • VAVG 24.39km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Etap II-16.08.2008
Drezdenko-Międzychód-Miedzichowo-Nowy

Sobota, 16 sierpnia 2008 · dodano: 18.08.2008 | Komentarze 0

Etap II-16.08.2008
Drezdenko-Międzychód-Miedzichowo-Nowy Tomyśl-Wolsztyn-Kaszczor-Sława-Lubiatów.
Po śniadaniu i spakowaniu sakw z uwagą obserwowaliśmy niebo. Tuż po naszej pobudce jeszcze nie padało i było w miarę sucho. Niestety była to jedyna pora w tym dniu bez deszczu.Jak wskakiwaliśmy na rower już kropiło.Woda towarzyszyła nam na całym etapie.Miejscami jechaliśmy w strugach wody.Trochę klęliśmy pod nosem na nasz los i tego czarnego kota z Kołobrzegu.Wjechaliśmy na poczatku trasy do Wielkopolski, aby pod jej koniec wrócić do woj.lubuskiego.Jakoś nie przyszło nam do głowy wejście do autobusu z napisem "koniec wyścigu".Niektórzy chorobliwie ambitni bikerzy tak mają. W Wolsztynie zjedliśmy pizzę i oglądaliśmy występ naszych siatkarzy na olimpiadzie przeciwko Brazylii. Niestety tyły.... Planowaliśmy nocleg w Sławie. Niestety brak wolnych miejsc.Z trudem udało nam się znaleźć nocleg w pobliżu.Po przyjechaniu na kwaterę stanowiliśmy obraz nedzy i rozpaczy. Wszystko mokre, z sakwy wypływają strumienie wody.Nasza gospodyni z litości dała nam herbatę i kawę, abyśmy się mogli nieco rozgrzać.Sen w ciepłym łóżeczku przyszedł nadspodziewanie prędko...




  • DST 212.80km
  • Czas 08:58
  • VAVG 23.73km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ostatnia moja rowerowa wyprawa

Piątek, 15 sierpnia 2008 · dodano: 18.08.2008 | Komentarze 0

Ostatnia moja rowerowa wyprawa w tym sezonie przeszła do historii.Trasa zaliczona właściwie zgodnie z planem jednak z pewnymi w stosunku do niego różnicami.Przejechałem ją razem z Darkiem-kolegą z Warszawy ( lub z Łodzi, zależy kiedy...).
Podróż rozpoczęliśmy w czwartek wieczorem od nocnego przejazdu pociągiem na trasie Wałbrzych-Wrocław-Kołobrzeg. W pociągu miliard ludzi jakby nad naszym Bałtykiem było co ciekawego.Chociaż tak się zastanawiam nad określeniem "ludzie"... Do niektórych naszych towarzyszy podróży lepiej pasowałoby "bydło". Chlanie na umór, papierosy palone wszędzie i darcie mordy przez całą noc to były nocne rozrywki w pociągu. No ale trudno...Jakoś dojechaliśmy do Kołobrzegu...
Etap I-15.08.2008
Kołobrzeg-Świdwin-Łobez-Recz-Choszczno-Dobiegniew-Drezdenko.
Rano w Kołobrzegu zrobiliśmy parę rundek. Zaliczyliśmy morze ( ja zanurzyłem w Bałtyku swe stopy oraz rowerowe koła).Przy latarni morskiej drogę przebiegł nam czarny kot, który przyniósł małego pecha w drugim dniu jazdy, kiedy nad Polską szalały zawieruchy...
No i w trasę.Na początku było trochę pochmurno, ale sucho i nawet ciepło.Sunęliśmy przez drogi wśród pól i lasów. Trasa jak dla mnie dziwnie płaska, ale jej płaskość stanowiła dla mnie pewne przyjemne nowe doznanie po ciągłych walkach w górach.Na początku na stacji paliw napilismy się mocnej kawy, aby nie usnąć na rowerze. Kilometry mijały dość szybko.Po jakims czasie nawet sakwy zaczepione na bagażniku przestały przeszkadzać.Miejsowość mijała za miejscowością. W Świdwinie był mały postój na drugie śniadanie, w Reczu na obiad.W międzyczasie pogoda się nieco popsuła, zaczął padać przelotny deszcz.Przekroczyliśmy granicę województw zachodniopomorskiego i lubuskiego.Około godz.17:30 zameldowaliśmy się w Drezdenku.Z pewnym trudem znaleźliśmy nocleg, bo baza turystyczna jest tam dość licha.Musieliśmy wysupłać trochę grosza i ulokowaliśmy się w hotelu "Eljan". Warunki bardzo dobre. Tylko ta cena 110 zł od łebka...ale za to śniadanie w cenie...No ale trudno.Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów jazdy odbyło się w deszczu.W hotelu dowiedzieliśmy się o sukcesie naszego kulomiota na olimpiadzie w Pekinie...Brawo Tomek!!! Pod wieczór przestało padać i z nadzieją suchego dnia udaliśmy się na zasłużony odpoczynek...




  • DST 83.00km
  • Czas 03:30
  • VAVG 23.71km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sympatyczna jazda przez Góry Sowie

Wtorek, 12 sierpnia 2008 · dodano: 12.08.2008 | Komentarze 0

Sympatyczna jazda przez Góry Sowie z zaliczeniem Przełęczy Jugowskiej, Przełęczy Sokolej,tamy w Zagórzu Śl. ( polecam, bo godna zobaczenia) oraz podjazdu Zagórze Śl.-Niedźwiedzica. Pogoda dobra, choć na koniec jazdy straszyły ołowiane chmury. Trasa zaliczona wraz z Darkiem-kolegą, który przyjechał pośmigać trochę po górkach i z którym juz niedługo będziemy walczyc na trasie Kołobrzeg-Wałbrzych...




  • DST 225.60km
  • Czas 10:50
  • VAVG 20.82km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ekstremalna wycieczka w góry.

Niedziela, 10 sierpnia 2008 · dodano: 11.08.2008 | Komentarze 0

Ekstremalna wycieczka w góry. Niezła rzeźnia na polskich i czeskich podjazdach.Trasa wyjazdu: Wałbrzych-Lubawka-Rozdroże Kowarskie 787 mnpm-Przełęcz Kowarska 727 mnpm-Kowary-Przełęcz pod Średnicą 595 mnpm-"Kamienna Ławka" 787 mnpm-Jelenia Góra-Szklarska Poręba-Przełęcz Szklarska 886 mnpm-Harrachov-Rokytnice nad Jizerou-schronisko Dvoracky 1140 mnpm-Vrchlabi-Szpindlerowy Mlyn-Przełęcz Karkonoska 1198 mnpm-Sosnówka-Przełęcz pod Czołem 819 mnpm-Kowary.
Większość dystansu przejechana wspólnie z kolegą, z którym jeździliśmy po Pirenejach, a który na parę dni zakotwiczył w Kowarach.Ze względu na fakt, że do Kowar dojechaliśmy już po zmroku, odcinek Kowary-Wałbrzych przejechałem już samochodem (kolega podwiózł mnie do domu).
Co tu dużo gadać.Było ekstremalnie...Zaliczyliśmy mnóstwo ciężkich podjazdów, z których na uwagę zasługuję wszystkie, ale opiszę tylko trzy:
-Kamienna Ławka 787 mnpm, trudny podjazd w Rudawach Janowickich, ostanie dwa kilometry o średnim nachyleniu powyżej 10%, miejsami w porywach do 20%.Asfalt niezły, trasa wiedzie lasem. Zostawia się tu sporo potu...
-schronisko Dvoracky, jeden z trzech najtrudniejszych asfaltów jakie kiedykolwiek zaliczyłem ( dwa kolejne to Przełęcz Karkonoska od strony polskiej oraz schronisko Vyrovka), cztery kilometry masakry rowerowej, kilometry z kolejnym i średnimi nachyleniami ponad 10%, ponad 12%, ponad 15% i ostatni ponad 15%.Strasznie długie odcinki ( kilkusetmetrowe) o nachyleniu bliskim 20 %. Asfalt w znacznej części wygryziony, a w znacznej pokryty szutrem.W trakcie podjazdu zatrzymałem się dwa razy i na szutrze trudno było wystartować.Sądzę,że na przełożeniach typowo szosowych raczej będziemy pchać...Nie wiem co było bardziej trudne: wjazd czy zjazd na tym szutrze i slalomem między pieszymi, którzy licznie wędrowali na szlaku...Polecam jeśli ktoś chce zaznać prawdziwego podjazdu...
-Przełęcz Karkonoska ( co prawda "tylko" od strony czeskiej)- długi i męczący podjazd ( szczególnie po wszystkich poprzednich).Na przełęczy dali nową tabliczkę z napisem "Przełęcz Karkonoska 1200 mnpm". Czyżby ruchy górotwórcze wyniosły ją o dwa metry do góry? A to naciągacze...




  • DST 113.40km
  • Czas 04:27
  • VAVG 25.48km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rustykalna jazda wśród zapachów

Czwartek, 7 sierpnia 2008 · dodano: 07.08.2008 | Komentarze 2

Rustykalna jazda wśród zapachów obornika i żętego zboża na trasie: Wałbrzych-Świdnica-Żarów-Jaworzyna Śl.-Pastuchów-Strzegom-Bolków-Sady Dolne ( i Górne też )-Stare Bogaczowice-Szczawno Zdrój-Wałbrzych.Pogoda piękna, bo upalna. Może to ostatni taki dzień tego lata.Po drodze sporo bikerów w różnym wieku, ale wszyscy zawzięcie pedałowali...Podczas jazdy po raz chyba tysięczny posłuchałem sobie The Doors.Powiem w obecnej nowomowie, The Doors wymiata...




  • DST 105.50km
  • Czas 04:19
  • VAVG 24.44km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziś zaliczyłem traskę,

Wtorek, 5 sierpnia 2008 · dodano: 05.08.2008 | Komentarze 2

Dziś zaliczyłem traskę, którą mógłbym przejechać z zamkniętymi oczami...Przyjemność jazdy była jednak całkiem spora. Przebieg trasy wyglądał tak:Wałbrzych-Mieroszów-Broumov-Police nad Metuji-Teplice nad Metuji-Mieroszów-Krzeszów-Czarny Bór-Wałbrzych.Pogoda całkiem znośna, nie licząc wiatru, który hulał we wszystkie strony... Niestety w pracy zostawiłem swój odtwarzacz MP-3 i jechałem że tak powiem, o "suchych uszach"... W trakcie jazdy podgwidywałem sobie i nuciłem niektóre kawałki,ale ze względu na to, że strasznie fałszowałem, w końcu porzuciłem te muzyczne próby...W trakcie jazdy na głównym liczniku wyskoczyła magiczna liczba "10 000 km"...




  • DST 316.10km
  • Czas 13:05
  • VAVG 24.16km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziś było liźnięcie Ziemi Lubuskiej

Niedziela, 3 sierpnia 2008 · dodano: 03.08.2008 | Komentarze 4

Dziś było liźnięcie Ziemi Lubuskiej i pobity rekord dystansu!
Trasa: Wałbrzych-Czarny Bór-Marciszów-Kaczorów-Złotoryja-Bolesławiec-Świętoszów-Żagań-Szprotawa-Przemków-Chocianów-Chojnów-Łukaszów-Jawor-Dobromierz-Świbeodzice-Wałbrzych.Najciekawsza część jazdy do przeprawa przez Bory Dolnośląskie.Piękny las, piękny zapach żywicy i piękna trasa.Pogoda na początku dość kapryśna i pochmurna, później nie skąpiła słońca. No, cóż jestem trochę podmęczony...
Parę zdjęć na stronce http://www.bikeforum.pl/showthread.php?p=74455&posted=1#post74455




  • DST 120.00km
  • Czas 04:36
  • VAVG 26.09km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziś dość łatwa trasa (

Czwartek, 31 lipca 2008 · dodano: 31.07.2008 | Komentarze 5

Dziś dość łatwa trasa ( bez palpitacji serca na podjazdach, bo nie było ich za dużo, no ale kilka by się znalazło), która przebiegała tak:Wałbrzych-Świdnica-Żarów ( nazwa tej miejscowości jakoś dziwnie pasowała do panującej aury...)-Udanin-Rogoźnica-Dobromierz-Stare Bogaczowice-Jabłów-Czarny Bór-Wałbrzych.
Po drodze trochę bikerów, w tym kilku sakwiarzy dzielnie wiozących swój cały dobytek na stalowym rumaku... Rzecz jasna, machaliśmy sobie łapkami...
Ostatni dzień lipca napawa lekką nostalgią, bo oznacza,że do końca sezonu już z górki...
W czasie jazdy słuchałem sobie muzyczki, był m.in. Marek Grechuta i "Hop szklankę piwa". Teraz tytuł tej piosenki wprowadzam w czyn... Na zdrowie...