Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 322880.90 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.58 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Na Madziara. Dzień 3. Kostany nad Turcom-Goleszów

Niedziela, 2 czerwca 2024 · dodano: 04.06.2024 | Komentarze 0

Wraz z pięcioma kolegami wybraliśmy się pociągiem do Budapesztu. Oni wsiadali w Warszawie, ja dołączyłem w Katowicach. Nie będę się za bardzo rozpisywał, bo niestety dla mnie jazda nie zakończyła się pełnym sukcesem. W pierwszym dniu objechaliśmy madziarską stolicę i pokręciliśmy do podnóża Gór Bukowych, najwyższego obecnie pasma Węgier. Pod wieczór nas zlało i zamiast zdobyć najwyższy szczyt owych gór, musieliśmy zanocować u ich podnóża. Już w pociągu czułem, ze bierze mnie choroba. Miałem kluchę w gardle i czułem dreszcze. Rano wstałem z kiepskim uczuciem braku ochoty do jazdy. No ale się przemogłem. Od kolegi dostałem Apap i jakoś poczłapałem. Piętnaście kilometrów podjazdu niezmiernie mnie zmordowało. Zwłaszcza ostatnie 4 kilometry z ciągłym nachyleniem 7-8 procent dawało w kość Spociłem się jak szczur, ale zdobyłem Kekes – 1014 mnpm. Po południu znowu dopadły nas deszcze. Po przekroczeniu granicy słowackiej już towarzyszył nam do samego końca dnia. Nocleg wypadł w mieści Lucenec. Przemoczona odzież nie wpłynęła na poprawę mego zdrowia.
Nocy już praktycznie nie przespałem. Dusiło mnie w płucach, z których wydobywało się okropne rzężenie. Rano już nie miałem ochoty na śniadanie. Postanowiłem zakończyć jazdę i wracać do domu pociągami. Przez Zvolen dotarłem do Martina. Tu postanowiłem jednak na powrót dołączyć do kolegów na noclegu i spróbować jazdy w ostatnim dniu.
Na śniadaniu miałem już lepszy apetyt, co było dobrym znakiem. Znowu naszprycowałem się Apapem i pociągnąłem jak koń karawaniarza. No i cóż, udało się. Przez Zilinę i Cadcę dojechałem do Czech, a konkretnie Zaolzia. Przez Wedrynię, Trzyniec i Czeski Cieszyn dotarłem do Polski. Na granicznej Olzie nie zważając na kolejną falę opadów urządziłem sesję fotograficzną. Jazdę zakończyłem na dworcu w Goleszowie.

Dzień 1-2:
https://pl.mapy.cz/s/jotepoceve
Dzień 3:
https://pl.mapy.cz/s/copacedoza




Na Madziara. Dzień 2. Gyongyos-Kekes 1014 mnpm-Lucenec

Piątek, 31 maja 2024 · dodano: 04.06.2024 | Komentarze 0




Na Madziara. Dzień 1. Budapeszt-Gyongyos

Czwartek, 30 maja 2024 · dodano: 04.06.2024 | Komentarze 0

Opis na końcu.




Fałszywy armagedon. Wiązów

Niedziela, 26 maja 2024 · dodano: 26.05.2024 | Komentarze 0

Po powrocie z dziwnego wyjazdu podjąłem kroki naprawcze odnośnie mojego sprzętu. W kolarzówce, w której ostatnio łapałem gumy zarówno podczas jazdy jak i na postoju wymieniłem opony. Mój kolega-serwismen wyjaśnił mi także, że miałem źle wstawioną taśmę w plastikową w obręczy przedniego koła, co było przyczyną wskazanych nieszczęść. Koledze powierzyłem także buty z prośbą, by wymienił mi bloki spd. Narobił się przy tym strasznie, bo stare musiał wycinać gumówką. No ale wszystko robił pięknie. Dziś jechało mi się nad wyraz chwacko.

Straszono alertami. Burzami, gradem, armagedonem. Owszem, gdzieś tam niebo się zaróżowiło, trochę zagrzmiało z oddali, spadły na mnie może ze trzy krople. A poza tym panował miły upał.

Spory dystans zaliczyłem na dwóch pączkach i sporej ilości napojów nabywanych sukcesywnie w kolejnych sklepach.

Dzisiejsza trasa:
https://pl.mapy.cz/s/gajoduroge




Akcja Tola/ Pysia. Dzień 3. Sierzchów-Mszczonów-Sierzchów

Środa, 22 maja 2024 · dodano: 22.05.2024 | Komentarze 0

Ostatni dzień tej dziwnej wycieczki. W końcu nadszedł upał. Na końcu wiało w twarz. Na Zdechlaku fajnie się jechało.
Jutro powrót do domu.

A więc jest i mapa całości:
https://pl.mapy.cz/s/noborunozu




Akcja Tola/Pysia. Dzień 2. Ryki-Sierzchów

Poniedziałek, 20 maja 2024 · dodano: 20.05.2024 | Komentarze 0

Chmurzyło się i brzmiało, ale wszystko poszło bokiem. Gminy wpadły tylko dwie, ale już przejeżdżałem przez obszary podbite.
Rano odkryłem, że zaczep mojego lewego buta się obluzował. Nie było szansy dokręcić śrubek, bo coś tam się skiepściło. Efekt: upadek przy zjecaniu na pobocze. Nogę mam przeszlifowaną, ale chyba od tego nie umrę. 




Akcja Tola/Pysia. Dzień 1. Lublin-Świdnik-Ryki

Niedziela, 19 maja 2024 · dodano: 19.05.2024 | Komentarze 0

Tytułu wpisu tym razem nie wyjaśnię.
Jazda w kółeczko, by nałapać trochę gmin na Lubelszczyźnie.
Pogoda dobra. Wybrałem się Zdechlakiem, bo szosówka w ostatniej chwili się nieco posypała. Stary rower spisywał się dzielnie. Jest ciężki, ale jak się rozbuja, to idzie ostro.
Mapy z trasą po powrocie do domu. 




Na pierwszą zmianę. Udanin

Środa, 15 maja 2024 · dodano: 15.05.2024 | Komentarze 0

Praca była na drugą zmianę, a więc rower na pierwszą. Rano jazda do pracy. W nocy powrót do domu przez wałbrzyskie dziurawe drogi.

Dzisiejsza trasa:
https://pl.mapy.cz/s/modekamezu




Słuszność teorii względności. Teplice nad Metuji

Wtorek, 14 maja 2024 · dodano: 14.05.2024 | Komentarze 0

Einstein miał rację. Wszystko jest względne. Dzisiejszą trasę kiedyś pokonywałem bez wysiłku. Dziś już był mozół. Były a spore górki, był też wiatr w twarz. No ale miało być bez narzekań i tak też będzie.
Mimo wszystko czerpałem przyjemność z jazdy. I o to chyba w tym wszystkim chodzi. Cieszyło mnie słońce, zapachy i widoki.

Dzisiejsza trasa (po pracy)
https://pl.mapy.cz/s/celolukopu




Zmienione plany. Kostomłoty

Niedziela, 12 maja 2024 · dodano: 12.05.2024 | Komentarze 0

Z piątku na sobotę miałem dość ostrą imprezę, po której wczoraj mocno odpoczywałem. Dzisiejszy poranek nie był tragiczny, ale czułem w sobie jakąś słabość. W planach miałem jazdę trochę bardziej górzystą, ale w końcu wymiękłem i puściłem się na niziny.
Pogoda była piękna. Słońce bez upału. Jak zwykle nieco wiało, ale był to wiatr do wytrzymania. W czasie jazdy poczułem większą moc. Jechało mi się świetnie. Czyżby wreszcie jakaś lepsza forma? Miejmy nadzieję. W każdym razie po powrocie odczytałem na liczniku dawno nie notowaną średnią prędkość – blisko 24 km/h. I warto wspomnieć, że trasa nie była z wiatrem, tylko dookoła.
Dzisiejsza trasa:
https://pl.mapy.cz/s/dadosumave