Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 319421.50 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.60 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Na pierwszą szychtę. Mietków

Czwartek, 26 października 2023 · dodano: 26.10.2023 | Komentarze 0

Tytuł:
W pracy wyżebrałem, żeby dziś pracować na drugą zmianę, a więc rower poszedł na pierwszą. Było wilgotno, ale dość ciepło. Trzy razy złapał mnie niewielki deszcz. Tęgo za to wiało. Cóż, schyłek października. W pracy zameldowałem się o trzynastej. Jadą po pracy przemierzałem zamglony i wieczorny Wałbrzych. No ale w całości dotarłem do domu.
Trasa:
https://pl.mapy.cz/s/lobovapohe

Uwzględnia dwa etapy: do pracy na początku dnia i powrót do domu po godz. 21. Na odcinku Świebodzice-Wałbrzych pojechałem normalnie cały odcinek krajówką, ale czeskie mapy za Boga nie chciały mnie tamtędy przepuścić.




Mazowiecki dualizm. Sierzchów-Mogielnica-Sierzchów

Sobota, 21 października 2023 · dodano: 21.10.2023 | Komentarze 0

Tytuł:
Rano ponuro, deszczowo, mogliście.
Po południu słonecznie, ciepło i miło.
Gościnne występy na Mazowszu miały być w niedzielę i w towarzystwie kolegi Darka. Były dziś i samopas.
Trasa:
Jak w tytule. Mapka po powrocie do domu.
Mapka:
https://pl.mapy.cz/s/cegavuzena




Awaria. Ostra Góra

Środa, 18 października 2023 · dodano: 18.10.2023 | Komentarze 2

Tytuł:
Dziś wziąłem dzień urlopu. Pogoda miała być znośna: chłodno, ale słonecznie. No i prognozy się sprawdziły. Wyjechałem blisko wpół do dziesiątej, a samochody stojące przy moim domu wciąż skuwał szron. Na trawach też widać było białą otulinę. Ubrałem się odpowiednio, a więc raczej nie marzłem.
Pojechałem po raz pierwszy w tym roku (i pewnie ostatni) w Góry Stołowe. Chciałem wreszcie na własnej skórze sprawdzić przejezdność Drogi Stu Zakrętów na odcinku Karłów-Radków. W lutym zrobiło się na tej drodze osuwisko i została zamknięta. Jechało mi się raczej kiepsko, bo ciągle prześladują mnie stany zapalne, a dodatkowo w twarz wiał mocny wiatr. No ale jakoś brnąłem do przodu. Już przy poprzedniej jeździe do Opola miałem problemy z tylną przerzutką. Wyrobiła się doszczętnie i łańcuch skakał na trybach i zgrzytał. Nawet wczoraj oddałem rower do serwisu. Wymieniono mi linkę i pancerze oraz zamówiono nową przerzutkę. No ale łańcuch dalej ślizgał się na zębatce. Jakoś jechałem.
Dotarłem do Karłowa i zacząłem zjeżdżać ku Radkowowi. Faktycznie, po kilku kilometrach postawiono znak zakazu wjazdu. Zignorowałem go i pomknąłem dalej. Wreszcie dotarłem do osuwiska. Faktycznie pół drogi spłynęło w dół. Rowerem można było jednak te dwieście metrów przecisnąć się bokiem. Przy szkodzie trwały prace naprawcze. Spytałem robotników o termin ich ukończenia. Jeden z nich tylko się uśmiechnął i powiedział, że zaczęli dopiero we wrześniu.
W czeskich Otovicach przyswoiłem knedliki z gulaszem i piwo. Ten pieroński wiatr zmienił kierunek i dalej walił mi w oczy. Gdy już znowu wjechałem do Polski, w Mieroszowie, poczułem, że kręcę jałowo. Najpierw pomyślałem, że spadł mi łańcuch. Po paru sekundach jednak zobaczyłem, że go po prostu nie ma. Leżał kilkanaście metrów za mną. Pękł. Zbadałem go i od razu dotarło do mnie, że to koniec jazdy. Co prawda mam złączkę, ale łańcuch zgubił jedno ogniowo i był w stanie nienaprawialnym. Do domu pozostało mi mniej niż 20 kilometrów. Już kiedyś coś podobnego mi się przydarzyło. Łańcuch dobrze trzyma na rozciąganie, jakiekolwiek siły boczne lub skośne są dla niego zabójcze. A rozdygotana przerzutka serwowała mu właśnie takie kątowe naprężenia.
Po ustaleniu, że nikt z rodziny lub kolegów nie może mnie zholować, zamówiłem z Wałbrzycha taksówkę. Lżejszy o 100 złotych, ale w miarę zadowolony, dotarłem do domu już nie w siodełku. Jutro wymiana tej cholernej przerzutki. I może jeszcze się coś pokręci. Najbliższe plany, to coś po Mazowszu.

Trasa:
W dwóch odcinkach, bo czeskie mapy nie puszczają przez opisane osuwisko...
https://pl.mapy.cz/s/pesubehaho
https://pl.mapy.cz/s/mavopadece




Człowiek musi sobie od czasu do czasu polatać. Wałbrzych-Opole

Niedziela, 15 października 2023 · dodano: 15.10.2023 | Komentarze 0

Tytuł:
Po płaskim i z lekkim wiatrem w plecy. Tak można jeździć.
Trasa:
Rano poszedłem na wybory, a po ósmej wyjechałem do Opola:
https://pl.mapy.cz/s/namudosavo

Koło Niemodlina i Opla zaliczyłem kilka dziewiczych miejscowości: Molestowice, Rzędziwojowice, Gościejowice, Polska Nowa Wieś, Pucnik, Nowa Kuźnia, Złotniki, Chrząszczyce i Górki.
Na pociąg przyjechałem przed czasem. Było zimno, ale słonecznie. Teraz się rozgrzewam. 




Na pierwszą zmianę. Broumov

Czwartek, 12 października 2023 · dodano: 12.10.2023 | Komentarze 0

Tytuł:
Na pierwszą zmianę rower, na drugą praca. Właśnie w niej jestem. Końcowe 30 kilometrów w deszczu. Teraz suszę ciuchy, by nocą w lepszym komforcie dotrzeć do domu.
Trasa:
Wrzucę ją po powrocie do domu ...
A więc trasa:
https://pl.mapy.cz/s/posobufeto




Sezon grzewczy. Ząbkowice Śl.

Niedziela, 8 października 2023 · dodano: 08.10.2023 | Komentarze 0

Tytuł:
Wczoraj u mnie odpalono kaloryfery. Nadchodzą chłody.
Prognozy były dość jednoznaczne. Nocne opady miały zakończyć się o ósmej. O ósmej jednak lało. Z domu wyskoczyłem wpół do dziesiątej. Opady zanikały. Lekko mżyło. Po pięciu minutach jazdy niespodziewanie znowu zaczęło lać. I to jak! Mam jednak taki zwyczaj, że jak już wyjadę, to się nie cofam. Po dwóch minutach byłem cały mokry. Nawet kurtka przeciwdeszczowa na nic się zdała. Myślałem, by uciec pod jakąś wiatę, ale jednak brnąłem dalej. Deszcz był koszmarnie zimny. Woda weszła wszędzie, nawet do butów. Ulewa trwała pół godziny. Potem odeszła. Pokazało się nawet słońce. Przez kilka godzin suszyłem na sobie ubranie. Jak kaloryfer w sezonie grzewczym. Mam nadzieję, że jakieś choróbsko mnie nie sponiewiera. Ciepły prysznic, który zafundowałem sobie w domu, był czymś zjawiskowym.

Trasa:
https://pl.mapy.cz/s/defujogeca

Na powrocie smagał mnie przeciwny wiatr. No ale przynajmniej suszył też zawilgłe odzienie. Pot i deszczówka zlały się na moim kostiumie w symfonię smrodu. Jak ja to czułem, to obiektywnie musiało nieźle cuchnąć.




Wyziewy jesieni. Marcinowice

Piątek, 6 października 2023 · dodano: 06.10.2023 | Komentarze 0

Tytuł:
Sezon równią pochyłą zmierza ku końcowi. Dziś było jesiennie, zimno, wietrznie i niezbyt przyjemnie. Rano do pracy pojechałem inną trasą, krótszą niż dotychczas. Wyszło nieco ponad sześć kilometrów. W Wałbrzychu oszczędza się prąd, a więc jechałem w ciemnościach. Wschód słońca powitał mnie, gdy dojeżdżałem do pracy.
Zwolniłem się o trzynastej. Coś tam poczłapałem.
Trasa (człapanie):
https://pl.mapy.cz/s/levosabeve

Przy opisach tras na Podkarpacie i Słowację dodałem trasy. Może ktoś luknie. 




Jechacie na Podkarpacie. Dzień 4. Biłgoraj-Nałęczów

Niedziela, 1 października 2023 · dodano: 01.10.2023 | Komentarze 0

Dziś to już była jazda tylko przez Lubelskie. Tytuł trochę przekłamane, ale trudno.
Sporo interwałów. Dzień był chłodny, ale pogodny.
Koledzy polecieli na skróty, ja lawirowałem, by zaliczać gminy.
Spotkaliśmy się w Bełżycach, a już w Nałęczowie wychyliliśmy pożegnalne piwko. Oni pojechali do Warszawy i Łodzi, ja na swoją kwaterę w Nałęczowie. Powrót do domu jutro koleją.
Wyjazd nad wyraz udany.

Trasa: 
https://pl.mapy.cz/s/pajuzapazu




Jechacie na Podkarpacie. Dzień 3. Lubenia-Biłgoraj

Sobota, 30 września 2023 · dodano: 30.09.2023 | Komentarze 4

Początki interwałów, później już raczej płasko. Uciekliśmy przed opadami. Koledzy podkręcali tempo, a więc wyszła przyjemna średnia.

Trasa:
https://pl.mapy.cz/s/dovasotepo




Jechacie na Podkarpacie. Dzień 2. Stropkov-Lubenia

Piątek, 29 września 2023 · dodano: 29.09.2023 | Komentarze 0

Dzień drugi jazdy. Od Brzozowa dołączył czwarty uczestnik wyjazdu, Łukasz. Było sporo górek i interwałów. Dziś bez awarii sprzętu i przy dobrej pogodzie.

Trasa:
https://pl.mapy.cz/s/jeragatune