Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 319308.90 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.61 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Na kursie2. Białobrzegi-Dąbrówka-Białobrzegi

Czwartek, 9 października 2025 · dodano: 09.10.2025 | Komentarze 0

Na kursie mało czasu na rower. Dziś wyskoczyłem trochę przed 16. Trasa krótka, ale intensywnie przejechana. Na powrocie skropił mnie deszcz. 




Na kursie1.Białobrzegi-Tłuszcz-Białobrzegi

Wtorek, 7 października 2025 · dodano: 07.10.2025 | Komentarze 0

Na kursie nie ma za dużo czasu. Udało mi się jednak wybrać na krótką popołudniową przejażdżkę. Było słonecznie i nawet ciepło.




Ziąb. Wałbrzych-Wołów

Sobota, 4 października 2025 · dodano: 04.10.2025 | Komentarze 0

U mnie nadeszło straszne ochłodzenie. Rano wszystko było zmrożone. Zamarznięte samochody, ścięta szronem trawa, białe drzewa, które pogubiły liście. Chyba nieco za wcześnie na zimę. No ale co zrobić, tak to wygląda, a nie inaczej.
Przejazd wyznaczyłem sobie już wcześniej. Do Wołowa, a potem powrót pociągami. Było zimno, ale słonecznie. Dął srogi wiatr. Dla mnie był boczny i wspomagający. Na kilku odcinkach brnąłem pod podmuchy i wtedy było kiepsko.
Do celu dotarłem pół godziny przed odjazdem mego pociągu. W Wołowie w „Żabce” kupiłem sobie ruskie pierogi i ze smakiem zjadłem je na peronie. Do domu dotarłem punktualnie, jeszcze za dnia. Teraz napawam się ciepłem swego domostwa.
Jutro na trzy tygodnie wyjeżdżam na szkolenie związane z pracą. Na Mazowsze. Zabieram rower, ale czy uda mi się coś pokręcić?

Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/bolomoluja




Starcze osłabienie. Łagiewniki

Wtorek, 30 września 2025 · dodano: 30.09.2025 | Komentarze 0

Po pobudce sprawdziłem pogodę. Na trzech portalach zapowiadano opady. Już prawie zrezygnowałem z jazdy, ale po uświadomieniu sobie, że kolejny dzień rowerowy mi przepadnie, jednak postanowiłem się przejechać. Rano termometr wskazał jeden stopień. Na plusie. Dobre i tyle, bo moi koledzy z pracy, którzy dojeżdżają z okolic Kamiennej Góry, powiedzieli, że u nich był mały mróz i oszronione trawy.
Z pracy zwolniłem się przed pierwszą, korzystając z wielu wypracowanych wcześniej nadgodzin. Dalej było zimno, tak 5-8 stopni. Ale jakoś się jechało, bo z ołowianych chmur nad głową nie skapnęła nawet kropla. Ubiór zimowy przydał się niezawodnie. W połowie trasy jednak dopadły mnie opady. Trwały może ze 20 minut, ale zmoczyły mnie nieźle. Nie chciałem kryć się przed deszczem, po miałem dość napięty harmonogram jazdy, a nie zamierzałem wracać po nocy.
Między Łagiewnikami a Przystroniem, na bocznej drodze, przyjrzałem się początkom budowy drogi ekspresowej S8 na tym odcinku. Pewnie chcą dobudować odcinek od Kudowy Zdroju do Wrocławia. Na razie wygląda to kiepsko. Błoto, wykopy i ze dwie ciężarówki, które plątały się jakby bez celu.
Na końcówce dopadła mnie dziwna słabość Ledwie dojechałem do domu. Ostatni podjazd z Lubachowa do Wałbrzycha był istną katorgą. Cóż, starość nie radość. Naciskałem jednak na pedały, bo nad głową kłębiły mi się straszne chmurzyska. Nie chciałem na koniec jeszcze zmoknąć. W okolicach Wałbrzycha musiało wszakże wcześniej mocno padać, bo drogami ściekała woda. Mnie jednak udało się dotrzeć do domu już bez zimnej kąpieli. Tylko rower mocno się ubrudził. No ale wyczyściłem go pięknie.

Trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/cerulucuno
- po pracy https://mapy.com/s/levevosumu




Setka na setkę. Przełęcz Jugowska-Broumov

Niedziela, 28 września 2025 · dodano: 28.09.2025 | Komentarze 0

Dziś wypadła moja setna jazda w sezonie. Warto więc było zrobić jakąś nietuzinkową setkę. Postanowiłem zatem odwiedzić Góry Sowie, których nie oglądałem od ponad roku. Moja kiepska forma nie dawała mi nadziei na sprawną jazdę, ale co tam. Pomyślałem, że przecież mogę na podjeździe robić postoje dla załapania oddechu. No ale nie było źle, na Przełęcz Jugowską wjechałem za jednym zamachem. Pewnie wolniej niż kiedyś, ale bez zadyszki. Z ciekawością spoglądałem na znane mi zawijasy podjazdu i cieszyłem się, że mogę je znowu zobaczyć na własne oczy. Na przełęczy stanąłem na chwilę, by przypatrzeć się jej stanowi bieżącemu. Budowany jest tu chyba jakiś hotel, bo przy starej knajpie spostrzegłem dwie kondygnacje betonu i szkła. Ludzi było mnóstwo, a samochodów tyle samo. Każdy chciał wykorzystać dobrą pogodę na górską przechadzkę. Owszem, było słonecznie, lecz chłodno. Ubrałem się po zimowemu, czapka, ciepła bluz i takież spodnie, długie rękawiczki. Nieco przesadziłem, bo na znacznej części trasy topiłem się we własnym pocie, ale na zjazdach zimny wiatr nie był mi straszny.
W czeskich Otovicach w knajpie u Barosta zjadłem pożywny obiad, knedliki i gulasz, podlany lekkim piwkiem. Do domu miałem jeszcze trochę podjazdów, ale weszły całkiem sprawnie. W Mieroszowie spostrzegłem starszego pana z Kamiennej Góry, który na rowerze robił swoją trasę. Parę razy o nim pisałem. Ma już chyba 80 lat i robi swoje pętle po niełatwych trasach.

Przełęcz Jugowska zaliczona. Po raz 85. Co najmniej, bo sprawdziłem to w swoich statystykach głównych kierunków moich jazd. Ciekawe, czy dobiję do setki?
Dzisiejsza trasa:
https://mapy.com/s/lujegonedu




Szaleństwa Starszej Pani. Bolków

Środa, 24 września 2025 · dodano: 24.09.2025 | Komentarze 0

W niedzielę miałem lato, a dziś schyłkową jesień. Ranek był mglisty, zimny i nieprzyjemny. Z domu wyruszyłem później niż zwykle, by nie brnąć w ciemnościach. Ubrałem się prawie zimowo: długa bluza i takież spodnie, na głowie polarowa czapka. Tylko na rękach miałem krótkie rękawiczki i właśnie dłonie mi przemarzły.
Po pracy były niby cieplej, ale zimowe odzienie było czymś pożytecznym. Po południu rozpętał się koszmarny wiatr, z którym walczyłem zaciekle. Prognozy pokazywały, że ma być 8 m/s, a w porywach 20 m/s. Niestety te porywy dominowały. Osiemdziesiąt procent trasy walczyłem z tymi podmuchami, końcówka niby była z wiatrem, lecz jechałem podjazdem od strony Świdnicy, a pomagający wiatr był hamowany przez ukształtowanie terenu.
Jesień zamiast spokojnej pogody przyniosła wietrzną dynamikę. Tak mi się jakoś skojarzyło, że wiosna to młoda szalona dziewczyna, lato to kobieta po trzydziestce, a jesień powinna być już panią nobliwą i spokojną. I nie terroryzować wiatrem biednych rowerzystów. Niestety Pani Jesień dziś zaszalała.
Trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/cerulucuno
- po pracy https://mapy.com/s/befubebupu




Pożegnanie lata. Dzień 2/2. Pępowo-Grodzisk Wielkopolski

Niedziela, 21 września 2025 · dodano: 21.09.2025 | Komentarze 0

Dziś kończyłem dwudniówkę w Wielkopolsce. Jak zwykle jazda w tym regionie wywoływała we mnie mieszane uczucia. Zwłaszcza absurdalne ścieżki rowerowe puszczane po wsiach po wybitych i zapiaszczonych chodnikach budziły mój sprzeciw. Zatem łamałem zakazy i jechałem normalnie drogą. Poza tym męczył mnie wszechogarniający zapach obornika i trzody chlewnej. Pogoda za to znowu dopisała. Był prawie-upał.
Jazdę zakończyłem o wczesnej porze w Grodzisku Wielkopolskim, by do domu dotrzeć czterema pociągami (Grodzisk Wlkp-Wolsztyn-Leszno-Wrocław-Wałbrzych).
Wczoraj zaliczyłem parę nowych miejscowości w powiatach trzebnickim i milickim, a dziś pewnie w Wielkopolsce. No ale za statystyki zabiorę się jutro.
Trasy (wczorajsza i dzisiejsza):
https://mapy.com/s/baruvadupa
https://mapy.com/s/lakavahano




Pożegnanie lata. Dzień 1/2. Wałbrzych-Pępowo. Jazda nr 2500

Sobota, 20 września 2025 · dodano: 20.09.2025 | Komentarze 0

A więc dwudniówka. Wczoraj jeszcze myślałem, że nie pojadę, bo szpetnie się przeziębiłam. No ale jakoś poszło. Końcówka lata była cieplejsza niż całe lato. Wygrzałem się nieźle. Dzień krótki. Do Pępowa dotarłem o zmierzchu. Nocleg w kwaterze na ul. Orłonia. Chyba po raz piąty. Jak zwykle warunki bardzo dobre.
Jazda nr 2500 od początku mojej rowerowej przygody. Pierwsza miała miejsce w kwietniu 2002 roku.




Nic specjalnego. Pieszyce

Czwartek, 18 września 2025 · dodano: 18.09.2025 | Komentarze 0

Trasa dość łatwa, ale powoli trzeba szykować się do zwolnienia tempa, bo niedługo chłody i szarugi. No ale przynajmniej weekend ma być ciepły. Może będzie jakaś dwudniówka?

Trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/cerulucuno
- po pracy https://mapy.com/s/lehenavoru




Odrabianie zaległości. Strzegom

Poniedziałek, 15 września 2025 · dodano: 15.09.2025 | Komentarze 0

Weekend był bezrowerowy. W sobotę mi się nie chciało, a niedzielna pogoda była tak fatalna, że nie było szans nawet na krótką trasę.
A więc dziś przy poniedziałku, w dniu, kiedy na rowerze jeżdżę sporadycznie, postanowiłem nadrobić zaległości. Poranek był ciemny, wilgotny i nieprzyjemny. No ale do pracy jakoś dobrnąłem. Potem przez okno obserwowałem kolejne fale intensywnych opadów. W wyobraźni już widziałem swoje przemoknięte ciuchy i zziębnięte ciało.
Zwolniłem się o 13:30, kiedy wreszcie wyszło słońce. No fakt, było ciepło. Jednak rozdmuchał się piekielny wiatr. Jechałem w kółko, a więc raz był mi przyjacielem, a raz zrywał mi ścięgna. Taki wiatr może podciąć skrzydła, tudzież inne członki. Kląłem szpetnie, ale nie można było nic poradzić. Powoli przesuwałem rower do przodu.
Na ostatnim odcinku, za Świdnicą, stanąłem, by zmniejszyć masę swego ciała (odlać się). Rzadko opisuję tę prozaiczną czynność, ale tym razem warto. Na łące zobaczyłem całą masę grzybów, kozaków. Jako stary grzybiarz rzuciłem się na nie łapczywie. Duża część była robaczywa, ale znalazłem też sporo zdrowych okazów. Na grzbiecie dźwigałem plecaczek, do którego wepchnąłem grzyby. Jutro będzie smakowity sosik…
Do domu dotarłem przed 19. U mnie o tej porze są ostatnie podrygi dnia.
Trasy:
- do pracy https://mapy.com/s/cerulucuno
- po pracy https://mapy.com/s/resakoguka