Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi RODDOS z miasteczka Wałbrzych. Mam przejechane 326342.20 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.58 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy RODDOS.bikestats.pl

Archiwum bloga

Przejaśnienia. Wałbrzych-Mościsko-Świdnica

Piątek, 26 października 2018 · dodano: 26.10.2018 | Komentarze 0

Po ostatniej jeździe mój rower czekał na mnie w pracy. Wczoraj był bardzo kiepski dzień. Wiało, lało i chłodziło. Zatem dopiero dziś udało mi się zaliczyć małą trasę. Aby mieć swobodę jazdy, z pracy zwolniłem się o 12:30. Pojechałem trasą, którą niedawno przetarłem, pojechałem jednak mocno okrężnie. Jak na koniec października i ostatnie załamanie pogody, było całkiem znośnie. Temperatura oscylowała w granicach 8-10 stopni, wiatr był do wytrzymania, ale najważniejsze, że nie padało. Już na rowerze odczułem, że jednak pobolewa mnie ciało obite podczas ostatniego upadku. Ciągnęła mnie trochę prawa strona: ręka i bok w okolicach biodra. Dało się jednak wytrzymać. Na początku nad głową wisiały mi ciężkie chmury i dziwiłem się, że nic z nich nie cieknie. Potem ładnie się przejaśniło i do domu wróciłem po szesnastej w mocnych promieniach słońca.
Dzisiejsza trasa: Wałbrzych-Dziećmorowice-Wałbrzych-Olszyniec-Jugowice-Jez. Bystrzyckie (tama)-Lubachów-Bojanice-Piskorzów-Bratoszów-Mościsko-Tuszyn-Wiry-Zebrzydów-Marcinowice-Niegoszów-Świdnica. 




Długa droga do pracy. Świdnica-Dobromierz-Wałbrzych

Środa, 24 października 2018 · dodano: 24.10.2018 | Komentarze 0

Dziś moja praca zaczyna się po południu. Nadarzyła się zatem dobra sposobność, by dojechać sobie do mojej „fabryki”, a przy okazji machnąć ciut więcej kilometrów. Ranek był kiepski. Lało na potęgę, a bujające się za oknem drzewa świadczyły, że i wiatr nie próżnuje. Po ósmej zaczęło się przejaśniać. Był to dla mnie sygnał, by już nie grymasić i ruszyć w plener. Na drogach było mokro, a na dokładkę w wielu miejscach asfalty oblepione były liśćmi i gałązkami. Należało uważać, by się nie wywalić. Pomimo tej mojej uwagi, jednak zaliczyłem glebę. W Żarowie droga krzyżuje się z linią kolejową pod dość ostrym kątem. Tam właśnie tylne koło wpadło mi w wyżłobienie i już leżałem. Obiłem sobie prawą stronę, ale jazdę jak najbardziej mogłem kontynuować. Na świecie musi być równowaga. Pozytywna okoliczność możliwości dłuższej jazdy zbilansowała się z negatywną: prawie cały dystans musiałem pokonywać pod krzepki wiatr. Namachałem się jak przy dwusetce… No ale jazda tak czy owak dała mi zadowolenie. A chyba o to chodzi.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Niegoszów-Wilków-Klecin-Domanice-Imbramowice-Żarów-Przyłęgów-Strzegom-Tomkowice-Bronów-Dobromierz-Stare Bogaczowice-Szczawno Zdrój-Wałbrzych.
Rower pozostał w pracy. Jutro lub pojutrze wyruszę nim w drogę powrotną do domu.




Prawdziwa jesień. Przeworno

Sobota, 20 października 2018 · dodano: 20.10.2018 | Komentarze 0

Po tygodniu znowu na rowerze! W międzyczasie ładna jesień ustąpiła miejsca jesieni klasycznej: ponurej, zawilgłej i chłodnej. No ale w końcu taka musiała nadejść. Ubrałem się jesiennie i dzięki temu nie zmarzłem. W nocy i nad ranem padało. Początki jazdy były zatem na mokrej jezdni. Znowu wiatr rozdawał karty: pierwsza część dystansu była z jego podmuchami i czułem iluzoryczną euforię mocy, druga była walką z agresywnymi podmuchami, zatem musiałem naprężać mięśnie. Jazda pod wiatr dała mi jednakże sporą satysfakcję. Dawałem mu radę i cieszyłem się tą walką. Czułem się jak na podjeździe. Średnia prędkość topniała co prawda, ale było mi to obojętne. Cała trasa nie zaliczała się do górzystych, ale liczne pagórki podnosiły jej trudność. Dystans pokonałem na śniadaniu zjedzonym w domu. Na trasie nie jadłem, tylko piłem. W domu za to podjadłem sobie nie zgorzej. Dotarłem do trzech dziewiczych miejscowości w pow. strzelińskim, a były to: Cierpice, Głowaczów i Mników.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Wiry-Jaźwina-Łagiewniki-Strzelin-Jegłowa-Przeworno-Sarby-Kalinowice Dolne-Henryków-Ciepłowody-Piława Górna-Owiesno-Ostroszowice-Bielawa-Pieszyce-Bojanice-Opoczka-Świdnica.




Dobra jesień. Miękinia

Sobota, 13 października 2018 · dodano: 13.10.2018 | Komentarze 2

Świdnica jest wybornie położona z punktu widzenia rowerowego. Wczoraj byłem w górach, dziś pojechałem na niziny. Jesień ciągle grzeje. Znowu ubrałem się za ciepło, trochę lżej niż wczoraj, ale spociłem się jak hutnik przy wielkim piecu. Pierwsza część dystansu była z wiatrem, na drugiej trudziłem się walcząc z podmuchami. Było przynajmniej sprawiedliwie. Odcinek między wioskami Juszczyn a Wojczyce prowadziłem rower, bo droga jest tam remontowana. Zerwano asfalt i dokopano się do piachu, na którym w żaden sposób nie można było jechać na kolarzówce. Około kilometr pieszego marszu nieco rozluźnił rowerowe mięśnie. W domu poczułem wielkie pragnienie. Za jednym posiedzeniem obaliłem litr soku pomarańczowego. Był wspaniale chłodny, bo wyciągnięty z lodówki. Teraz czeka mnie parę dni bez roweru. Pewnie z tym większą ochotą wrócę na siodełko pod koniec tygodnia.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Niegoszów-Domanice-Maniów-Mietków-Kostomłoty-Piersno-Ciechów-Środa Śl.-Szczepanów-Lubiatów-Miękinia-Kadłub-Juszczyn-Kryniczno-Świdnica Polska-Kąty Wrocławskie-Krobielowice-Gniechowice-Ręków-Michałowice-Rogów Sobócki-Sobótka-Sady-Wiry-Jagodnik-Świdnica.




Ostatnia szarża Zdechlaka. Przełęcz Srebrna

Piątek, 12 października 2018 · dodano: 12.10.2018 | Komentarze 0

Dzień urlopu wykorzystałem przyzwoicie. Dziś do boju po raz ostatni w sezonie ruszył Stary Zdechlak. Czekał cierpliwie na swoją szansę i w końcu się doczekał. Ubrałem się dość solidnie. Jak się okazało, za grubo. Na trasie niekiedy topiłem się we własnym pocie. Odzienia jednak nie mogłem zdjąć, bo nie miałbym go gdzie schować. Zdechlak na początku lekko poskrzypywał, ale w końcu się opanował. Na trasie czekała mnie Przełęcz Srebrna, ostatnia w Górach Sowich zaliczana pod koniec sezonu. Jest wredna i trzeba się natrudzić, by zameldować się na górze. Dla mnie była dodatkowo ciężka, bowiem cały dystans do jej podnóża musiałem walczyć z silnym przeciwnym wiatrem.
W Czechach w knajpie U Bartosa wsunąłem obiad - knedle z gulaszem podlane Primatorem. Danie dało mi siły na drugą część dystansu. Do domu dojechałem przed osiemnastą, gdy moje ciepłe odzienie wreszcie się przydało.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Burkatów-Bojanice-Pieszyce-Bielawa-Ostroszowice-Jemna-Budzów-Srebrna Góra-Przełęcz Srebrna-Wolibórz-Dzikowiec-Nowa Ruda (Słupiec)-Ścinawka Średnia-Tłumaczów-Otovice-Broumov-Hyncice-Mezimesti-Viznov-Nowe Siodło-Mieroszów-Unisław Śl.-Głuszyca-Jugowice-Jez. Bystrzyckie (tama)-Bystrzyca Dolna-Świdnica.




Zmierzch moich teorii. Mościsko

Wtorek, 9 października 2018 · dodano: 09.10.2018 | Komentarze 0

Kiedyś tu wyłożyłem śmiałą teorię, że jak już się jedzie na rowerze, to poniżej 100 km się nie opłaca. Październik jak zwykle weryfikuje takie poglądy. Ciemno z przodu (rankiem), ciemno z tyłu (wieczorem). Zatem dla rowerzysty, który nie lubi jazdy po ciemku, pole działania się zawęża. No ale jeździć trzeba. Dziś pojechałem do pracy na ósmą. Pół godziny zwłoki dało mi luksus jazdy prawie w jasności. Na początku tylko była noc. Poza tym przeniknął mnie chłód. Było ledwie powyżej zera. Zwłaszcza wałbrzyska ulica Orkana stanowi swoisty biegun zimna. Oj, tam ziąb przeszywał.
Z pracy wyjechałem godzinę przed czasem. Mam jeszcze sporo nadgodzin... Na początku było ładnie i cieplutko, później, po siedemnastej, już znowu zrobiło się chłodno. Jechało mi się przyjemnie i beztrosko. Mój rower oplatały nitki babiego lata. Ponoć październik ma być do końca ładny. Oby.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Nowy Julianów-Dziećmorowice-Lubachów-Bojanice-Piskorzów-Bratoszów-Mościsko-Tuszyn-Wiry-Kątki-Pszenno-Niegoszów-Świdnica.




Wywianie do Wielkopolski. Świdnica-Odolanów

Sobota, 6 października 2018 · dodano: 06.10.2018 | Komentarze 0

Jako się rzekło, z wiaterkiem. Słońce też nie próżnowało. Więcej nie chce mi się pisać...




Odczarowywanie. Przełęcz Jugowska-Broumov

Czwartek, 4 października 2018 · dodano: 04.10.2018 | Komentarze 0

Nieco ponad rok temu przydarzył mi się wypadek. Kierowca samochodu wymusił pierwszeństwo, czego efektem była pogruchotana kość ramieniowa i długi odpoczynek od roweru. Jako człowiek przesądny (no ale bez przesady), postanowiłem dzisiaj odczynić to niedobre wydarzenie sprzed roku. Pojechałem tą samą trasą jak wtedy (z grubsza), założyłem też ten sam strój SKY. Bluza stroju jest ciut wydarta w okolicach lewego łokcia, bo w trakcie wypadku nieco przeszorowała asfalt.
Odczynienie się udało. Przejechałem trasę gładko i bez złych zdarzeń. Oby tak dalej. Bez wypadków. Czego życzę sobie i wszystkim rowerzystom.
Wczoraj przeanalizowałem swoje dane dotyczące urlopu. Wyszło że mam jeszcze 20 dni! Postanowiłem zatem do końca roku wybierać te zaległości, by móc pojeździć. Oczywiście jak pozwoli zdrowie, chęci i pogoda.
Dziś w ramach kończenia w tym sezonie tras w Górach Sowich wybrałem się na Przełęcz Jugowską. To bez wątpienia ulubiona moja trasa. Dała mi także dzisiaj sporo radości. Pogoda była umiarkowanie dobra. Przynajmniej nie padało. W Czechach miałem zjeść obiad i wziąłem nawet sporo koron. Gdy jednak przejeżdżałem koło "swej" knajpy w Otovicach jakoś nie byłem głodny. Już w domu zjadłem wielką michę spaghetti. Danie smakowało wybornie, zwłaszcza, że je sam sobie upichciłem.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Opoczka-Bojanice-Pieszyce-Kamionki-Przełęcz Jugowska-Sokolec-Nowa Ruda-Tłumaczów-Otovice-Broumov-Hyncice-Mezimesti-Viznov-Nowe Siodło-Mieroszów-Unisław Śl.-Rybnica Leśna-Głuszyca-Olszyniec-Jez. Bystrzyckie (tama)-Lubachów-Bystrzyca Dolna-Świdnica.




Zła jesień. Udanin

Wtorek, 2 października 2018 · dodano: 02.10.2018 | Komentarze 0

Do pracy jechałem przez prawie cały odcinek  w ciemnościach. Dopiero przed Wałbrzychem wstał dzień. Kupiłem sobie przednia lampkę ledową, ale nie byłem z niej zadowolony. Owszem, widoczny pewnie jestem, ale sam w jej promieniach widzę niewiele. Nie lubię jazdy po ciemku, bo mój wzrok tego nie akceptuje. Zastanawiam się , czy kupić sobie coś lepszego, czy już zrezygnować z porannych jazd do pracy. Ranek był chłodny, na drogach widać było ślady nocnych opadów deszczu. W trakcie mojej jazdy na szczęście już nie padało. Ubrałem się prawie zimowo. Jedynym letnim akcentem mego stroju były krótkie rękawiczki.
Z roboty zwolniłem się 2 godziny wcześniej. Mam sporo nadgodzin i teraz mogę je wykorzystać. Dzięki temu mogłem jeszcze trochę pojeździć przy dziennym świetle. Było zimno i wietrznie jak w listopadzie. Ale nie padało. To dało jakiś mały komfort jazdy. Październik przywitał nas złą jesienią. Jednak ciągle liczę na ładne dni i złotą jesień.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Szczawno Zdrój-Struga-Stare Bogaczowice-Dobromierz-Bronów-Jugowa-Roztoka-Godzieszówek-Kłaczyna-Rogoźnica-Targoszyn-Goczałków Górny-Lusina-Udanin-Gościsław-Pyszczyn-Imbramowice-Domanice-Klecin-Wilków-Niegoszów-Świdnica.




Po chorobie. Strzelin

Niedziela, 30 września 2018 · dodano: 30.09.2018 | Komentarze 0

Przeziębienie męczyło mnie od tygodnia. Od czasu zmoknięcia pod Krakowem. Choroba niby odeszła, ale jeszcze trochę zaczaiła się gdzieś w odległych członkach mego organizmu. Czułem ją po nieco przyspieszonym oddechu i cięższym znoszeniu podjazdów. No ale to jej ostatnie podrygi. Ubrałem się ciepło. Po raz pierwszy od wiosny na głowę założyłem polarową czapkę. Strój się przydał, bo było chłodno. Jednak od rana słońce ładnie świeciło. Na początku bez grzania, potem trochę się ociepliło. Trasa w środkowym odcinku nieco przypominała hopki na Jurze, które tydzień temu dzielnie pokonywałem. Były to Wzgórza Niemczańsko-Strzelińskie... Na trasie pojawiła się też "dziewicza" miejscowość, Myszkowice w powiecie strzelińskim. Jest to przysiółek większej wsi, ale ewidentnie mający własny niezależny byt.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Wiry-Jaźwina-Roztocznik-Gilów-Piława Górna-Przerzeczyn Zdrój-Ciepłowody-Targowica-Myszkowice-Wąwolnica-Strzegów-Strzelin-Zielenice-Mańczyce-Tyniec nad Ślęzą-Jordanów Śl.-Przezdrowice-Sobótka-Biała-Marcinowice-Gruszów-Niegoszów-Świdnica.