Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec19 - 0
- 2026, Maj14 - 0
- 2026, Kwiecień12 - 2
- 2026, Marzec10 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2026, Styczeń1 - 0
- 2025, Grudzień2 - 0
- 2025, Listopad4 - 0
- 2025, Październik12 - 0
- 2025, Wrzesień12 - 0
- 2025, Sierpień15 - 0
- 2025, Lipiec18 - 0
- 2025, Czerwiec16 - 0
- 2025, Maj13 - 0
- 2025, Kwiecień12 - 0
- 2025, Marzec10 - 0
- 2025, Luty2 - 0
- 2025, Styczeń3 - 0
- 2024, Grudzień4 - 0
- 2024, Listopad5 - 0
- 2024, Październik10 - 0
- 2024, Wrzesień10 - 0
- 2024, Sierpień11 - 0
- 2024, Lipiec16 - 0
- 2024, Czerwiec12 - 0
- 2024, Maj14 - 0
- 2024, Kwiecień13 - 0
- 2024, Marzec11 - 0
- 2024, Luty6 - 0
- 2024, Styczeń2 - 0
- 2023, Grudzień5 - 0
- 2023, Listopad4 - 0
- 2023, Październik10 - 2
- 2023, Wrzesień15 - 11
- 2023, Sierpień13 - 4
- 2023, Lipiec15 - 0
- 2023, Czerwiec15 - 0
- 2023, Maj16 - 0
- 2023, Kwiecień10 - 0
- 2023, Marzec18 - 0
- 2023, Luty3 - 2
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Grudzień2 - 0
- 2022, Listopad4 - 0
- 2022, Październik10 - 0
- 2022, Wrzesień11 - 0
- 2022, Sierpień18 - 3
- 2022, Lipiec14 - 2
- 2022, Czerwiec14 - 5
- 2022, Maj14 - 2
- 2022, Kwiecień14 - 16
- 2022, Marzec10 - 8
- 2022, Luty6 - 0
- 2022, Styczeń4 - 0
- 2021, Grudzień3 - 0
- 2021, Listopad9 - 0
- 2021, Październik12 - 0
- 2021, Wrzesień13 - 0
- 2021, Sierpień13 - 0
- 2021, Lipiec16 - 0
- 2021, Czerwiec13 - 0
- 2021, Maj16 - 0
- 2021, Kwiecień7 - 0
- 2021, Marzec4 - 0
- 2021, Luty2 - 0
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień3 - 0
- 2020, Listopad7 - 5
- 2020, Październik11 - 0
- 2020, Wrzesień14 - 0
- 2020, Sierpień12 - 0
- 2020, Lipiec16 - 0
- 2020, Czerwiec13 - 2
- 2020, Maj16 - 9
- 2020, Kwiecień16 - 10
- 2020, Marzec12 - 3
- 2020, Luty5 - 2
- 2020, Styczeń4 - 0
- 2019, Grudzień5 - 5
- 2019, Listopad8 - 5
- 2019, Październik13 - 2
- 2019, Wrzesień14 - 4
- 2019, Sierpień15 - 1
- 2019, Lipiec13 - 0
- 2019, Czerwiec20 - 5
- 2019, Maj14 - 0
- 2019, Kwiecień15 - 0
- 2019, Marzec11 - 0
- 2019, Luty6 - 0
- 2019, Styczeń2 - 0
- 2018, Grudzień4 - 5
- 2018, Listopad7 - 2
- 2018, Październik11 - 2
- 2018, Wrzesień13 - 0
- 2018, Sierpień16 - 5
- 2018, Lipiec18 - 0
- 2018, Czerwiec14 - 4
- 2018, Maj16 - 0
- 2018, Kwiecień14 - 0
- 2018, Marzec6 - 2
- 2018, Luty3 - 2
- 2018, Styczeń4 - 0
- 2017, Grudzień3 - 0
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Wrzesień9 - 10
- 2017, Sierpień18 - 0
- 2017, Lipiec16 - 0
- 2017, Czerwiec14 - 2
- 2017, Maj13 - 3
- 2017, Kwiecień9 - 2
- 2017, Marzec10 - 2
- 2017, Luty4 - 0
- 2017, Styczeń4 - 0
- 2016, Grudzień5 - 0
- 2016, Listopad4 - 0
- 2016, Październik14 - 0
- 2016, Wrzesień13 - 0
- 2016, Sierpień18 - 1
- 2016, Lipiec18 - 2
- 2016, Czerwiec13 - 6
- 2016, Maj18 - 5
- 2016, Kwiecień12 - 2
- 2016, Marzec7 - 0
- 2016, Luty5 - 0
- 2016, Styczeń2 - 0
- 2015, Grudzień6 - 0
- 2015, Listopad5 - 0
- 2015, Październik12 - 0
- 2015, Wrzesień13 - 0
- 2015, Sierpień19 - 0
- 2015, Lipiec15 - 0
- 2015, Czerwiec16 - 2
- 2015, Maj14 - 0
- 2015, Kwiecień17 - 2
- 2015, Marzec9 - 4
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń5 - 6
- 2014, Grudzień5 - 0
- 2014, Listopad5 - 0
- 2014, Październik13 - 0
- 2014, Wrzesień9 - 0
- 2014, Sierpień18 - 0
- 2014, Lipiec12 - 0
- 2014, Czerwiec12 - 0
- 2014, Maj16 - 0
- 2014, Kwiecień16 - 2
- 2014, Marzec8 - 0
- 2014, Luty5 - 3
- 2014, Styczeń6 - 4
- 2013, Grudzień4 - 0
- 2013, Listopad4 - 3
- 2013, Październik11 - 0
- 2013, Wrzesień11 - 2
- 2013, Sierpień11 - 6
- 2013, Lipiec14 - 10
- 2013, Czerwiec20 - 0
- 2013, Maj13 - 7
- 2013, Kwiecień12 - 2
- 2013, Marzec4 - 3
- 2013, Luty3 - 6
- 2012, Grudzień2 - 2
- 2012, Listopad4 - 2
- 2012, Październik10 - 7
- 2012, Wrzesień12 - 9
- 2012, Sierpień8 - 3
- 2012, Lipiec14 - 0
- 2012, Czerwiec19 - 0
- 2012, Maj14 - 0
- 2012, Kwiecień10 - 4
- 2012, Marzec10 - 0
- 2012, Luty2 - 0
- 2012, Styczeń2 - 5
- 2011, Grudzień3 - 0
- 2011, Listopad4 - 0
- 2011, Październik10 - 0
- 2011, Wrzesień12 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec12 - 0
- 2011, Czerwiec14 - 0
- 2011, Maj14 - 0
- 2011, Kwiecień11 - 0
- 2011, Marzec6 - 0
- 2011, Styczeń1 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik3 - 0
- 2010, Wrzesień5 - 0
- 2010, Sierpień5 - 0
- 2010, Lipiec9 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 0
- 2010, Maj11 - 0
- 2010, Kwiecień9 - 0
- 2010, Marzec10 - 0
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Listopad11 - 0
- 2009, Październik4 - 0
- 2009, Wrzesień7 - 0
- 2009, Sierpień10 - 0
- 2009, Lipiec7 - 0
- 2009, Czerwiec14 - 0
- 2009, Maj12 - 15
- 2009, Kwiecień13 - 13
- 2009, Marzec5 - 4
- 2009, Luty2 - 6
- 2009, Styczeń2 - 0
- 2008, Grudzień1 - 3
- 2008, Listopad12 - 7
- 2008, Październik5 - 8
- 2008, Wrzesień14 - 6
- 2008, Sierpień15 - 15
- 2008, Lipiec15 - 11
- 2008, Czerwiec17 - 24
- 2008, Maj18 - 34
- 2008, Kwiecień12 - 19
- 2008, Marzec10 - 19
- 2008, Luty5 - 6
- 2007, Grudzień1 - 4
- 2007, Październik8 - 0
- 2007, Wrzesień9 - 0
- 2007, Sierpień12 - 0
- 2007, Lipiec18 - 2
- 2007, Czerwiec11 - 0
- 2007, Maj15 - 0
- 2007, Kwiecień13 - 0
- 2007, Marzec8 - 0
- 2006, Wrzesień8 - 0
- 2006, Sierpień14 - 0
- 2006, Lipiec16 - 0
- 2006, Czerwiec13 - 0
- 2006, Maj15 - 2
- 2006, Kwiecień17 - 0
- 2006, Marzec4 - 0
- 2005, Wrzesień8 - 0
- 2005, Sierpień13 - 0
- 2005, Lipiec13 - 0
- 2005, Czerwiec13 - 0
- 2005, Maj13 - 0
- 2005, Kwiecień13 - 2
- 2005, Marzec7 - 0
- 2004, Wrzesień9 - 0
- 2004, Sierpień13 - 0
- 2004, Lipiec12 - 0
- 2004, Czerwiec11 - 0
- 2004, Maj14 - 0
- 2004, Kwiecień15 - 0
- 2004, Marzec5 - 0
- 2003, Październik1 - 0
- 2003, Wrzesień7 - 0
- 2003, Sierpień10 - 0
- 2003, Lipiec13 - 0
- 2003, Czerwiec12 - 0
- 2003, Maj14 - 0
- 2003, Kwiecień12 - 0
- 2003, Marzec2 - 0
- 2002, Październik1 - 0
- 2002, Wrzesień11 - 0
- 2002, Sierpień13 - 0
- 2002, Lipiec12 - 0
- 2002, Czerwiec10 - 0
- 2002, Maj13 - 0
- 2002, Kwiecień2 - 2
- DST 123.40km
- Czas 05:24
- VAVG 22.85km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Wykonanie planu. Jawor
Środa, 6 czerwca 2018 · dodano: 06.06.2018 | Komentarze 0
Poranek był chłodny. Nastąpiła też rzadka na moich terenach konwersja wiatru. Oto rano lekko wiał mi w plecy. Na mojej porannej trasie do pracy, około trzech kilometrów od domu w polu stoi czołg. Jest to jeden z eksponatów muzeum wojennego z Witoszowa Dolnego. Czołg ma wysoki maszt, a na nim dumnie powiewa biało-czerwona flaga. Jest ona dla mnie znacznikiem kierunku i siły wiatru. Z reguły wiatr się czuje, ale czasem warto odczucia sprawdzić z czymś namacalnym. Dziś flaga łopotała ku Wałbrzychowi. Nie dziwota zatem, że czas dojazdu do pracy był rekordowy w sezonie (52:09).
Po pracy ściśle zaplanowałem przebieg trasy. Pojechałem zatem do Jawora, z takim jednak założeniem, by zaliczyć jedną dziewiczą miejscowość, a mianowicie Barycz. Jest to wioska na końcu świata, do której prowadzi wąska asfaltowa dróżka. Plan zrealizowałem, choć w samym Jaworze moja droga była oznaczona jako ślepa (wylot na Prochowice). Faktycznie po paruset metrach natknąłem się na roboty drogowe. Oto buduje się tam wiadukt nad szybko rozbudowywaną S-3. Była godzina po siedemnastej, ale ciągle coś tam robiono. Ekipa budowlana pozwoliła mi przejechać wiaduktem. Byłem chyba jednym z pierwszych użytkowników tej drogi. W dole dostrzegłem imponujące i mocno zaawansowane prace. Niedługo trasa będzie gotowa. Co do zasady ma połączyć Czechy ze Szczecinem...
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Struga-Stare Bogaczowice-Dobromierz-Kłaczyna-Roztoka-Zębowice-Jawor-Snowidza-Barycz-Ogonowice-Mierczyce-Księżyce-Konary-Udanin-Pyszczyn-Imbramowice-Domanice-Klecin-Wilków-Pszenno-Świdnica.
- DST 133.80km
- Czas 05:51
- VAVG 22.87km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
W koszulce z czasów archaicznych. Przełęcz Srebrna
Poniedziałek, 4 czerwca 2018 · dodano: 04.06.2018 | Komentarze 0
Grzebiąc w szafie, natknąłem się w niej na swoją pierwszą rowerową koszulkę. W pięknej kolorystyce czarno-żółtej, firmy Biemme. Kupiłem ją w 2002r. na początku swojej rowerowej przygody. Jeździłem w niej sporo, bo jest bardzo dobra jakościowo. Potem popsuł się w niej zamek i musiałem wszyć nowy. Właściwie to dałem komuś do wszycia, ale nieważne. W następnych latach ogarnął mnie szał zakupów coraz to nowych ubranek. Stara koszulka zaprzepaściła się w szafie. Ostatni raz miałem ja na sobie może z 10 lat temu. No ale wreszcie nadszedł jej czas powrotu. Z pewnym wzruszeniem przywdziewałem ją po tak długim czasie. Pewnie będę to robił częściej...
Rano do pracy, później w Góry Sowie, ale najobszerniejszym łukiem, czyli przez Przełęcz Srebrną. Jechało mi się świetnie. Do osiągnięć sezonu, wskazujących na poprawę formy zaliczyłbym dwa podjazdy zrobione lekko z blatu: rano za Pogorzałą i po pracy przez wałbrzyski Gaj. Cóż, na Przełęcz Srebrną musiałem łańcuch opuścić na środkową tarczę, ale i tak jestem zadowolony. Może jakoś sforsuję te Alpy. A one już za trzy i pół tygodnia.
Oczywiście znowu mogę ponarzekać na prognozy pogody. Nic się nie sprawdziło. Chyba trzeba będzie znaleźć jakiegoś szamana, bo naukowcy dają dupy w sposób żenujący.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-(Gaj)-Mieroszów-Mezimesti-Hyncice-Broumov-Otovice-Tłumaczów-Nowa Ruda-Wolibórz-Nowa Wieś Kłodzka-Przełęcz Srebrna-Srebrna Góra-Budzów-Ostroszowice-Bielawa-Pieszyce-Bojanice-Opoczka-Świdnica.
- DST 156.40km
- Czas 06:28
- VAVG 24.19km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Nie wierzę synoptykom. Brzeg Dolny
Sobota, 2 czerwca 2018 · dodano: 02.06.2018 | Komentarze 2
Dziś miałem wcale nie jechać. Prognozy zapowiadały cały dzień opadów. Kiedy jednak rano wstałem, niebo było owszem przymglone, ale deszczu nie było ani śladu. Z pewnym zainteresowaniem zacząłem obserwować internetowe przepowiednie pogody. Inaczej tego nie można nazwać. Zmieniały się dosłownie z minuty na minutę. W końcu, koło jedenastej, odwróciły się zupełnie. Oto dziś miało być w miarę pogodnie, a cały impet deszczu miał runąć jutro. Po sekundzie podjąłem decyzję. Jadę dziś! Zanim się wygrzebałem było przed południem. Obawiając się jednak kiepskich prognoz, wziąłem ze sobą kurtkę przeciwdeszczową. Zgodnie z tradycją znowu posłużyła jako fetysz. Nie spadła ani jedna kropla deszczu, choć parę razy niebo zrobiło się szpetnie granatowe. Trasę wyznaczyłem na północ, by po sforsowaniu Odry w Brzegu Dolnym ruszyć wzdłuż jej biegu i z powrotem przekroczyć ją na moście za Lubiążem. Przejeżdżając koło klasztoru w Lubiążu znowu pomyślałem, że warto kiedyś go zwiedzić. Piękna perła z grobami Piastów Śląskich. Może kiedyś. Trasę zaliczyłem na jednaj bułce i białym serku - wiktuałach kupionych w wiejskim sklepiku w Prawikowie. Zatem teraz czekam na ugotowanie się obfitej kolacji (fasolki z bułką tartą przysmażoną na maśle, mniam mniam).
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Żarów-Gościsław-Ciechów-Środa Śl.-Szczepanów-Klęka-Brzeg Dolny-Pysząca-Prawików-Lubiąż-Malczyce-Kwietno-Budziszów Wielki-Lusina-Goczałków Górny-Strzegom-Stanowice-Stary Jaworów-Milikowice-Witoszów Dolny-Świdnica.
- DST 189.30km
- Czas 08:33
- VAVG 22.14km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Przedalpejsko. Przełęcz Okraj
Czwartek, 31 maja 2018 · dodano: 31.05.2018 | Komentarze 0
Za mną dzisiejsza górska jazda. Trasa była bardzo trudna, z mnóstwem podjazdów, których kulminacją był wjazd na karkonoską Przełęcz Okraj. Przed nią i po niej było jednak wiele odcinków wyciskających pot z ciała. Jechało mi się bardzo przyjemnie. Dawno nie miałem okazji jechać przy tak dobrej pogodzie. Było ciepło i słonecznie, lecz nie upalnie. Wiaterek owiewał i chłodził, ale nie przeszkadzał w jeździe. Czego więcej chcieć?
Na początku jazdy rozkoszowałem się pustymi drogami bez samochodów, później, na bardziej turystycznym odcinku, jakoś z nimi musiałem koegzystować. Bardzo zdziwiło mnie ich zagęszczenie w czeskim Trutnovie. Jechałem tam w czymś jakby korku. Znam to miasto od wielu lat i nigdy nie spotkałem się w nim z czymś takim. No tak, w Czechach nie było święta, a samochodów i tam jest coraz więcej.
Po zaliczeniu Okraju, nie mogłem sobie odmówić czeskiego obiadu. Ze smakiem zjadłem knedliki w sosie z wieprzowiną. Łakomstwo zaspokoiłem w knajpie "Helena" w Maldych Bukach.
Po dzisiejszej jeździe już wiem, że ten sezon nie będzie najgorszy pod względem liczby przejechanych kilometrów.
Za miesiąc, jak nie wydarzy się nic przykrego, będę u podnóża Alp. Dzisiejszą jazdą w pewnym sensie przetestowałem swoją formę. No cóż, w Alpach może się uda...
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Witoszów Dolny-Komorów-Świebodzice-Cieszów-Stare Bogaczowice-Jaczków-Kamienna Góra-Ogorzelec-Przełęcz Kowarska-Rozdroże Kowarskie-Przełęcz Okraj-Horni Mala Upa-Mlade Buky-Trutnov-Chvalec-Radvanice-Jivka-Vapenka-Ceska Metuje-Teplice nad Meutji-Mezimesti-Mieroszów-Unisław Śl.-Rybnica Leśna-Głuszyca-Jugowice-Jez. Bystrzyckie (tama)-Bystrzyca Dolna-Świdnica.
- DST 119.10km
- Czas 05:07
- VAVG 23.28km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Czech. Teplice nad Metuji
Wtorek, 29 maja 2018 · dodano: 29.05.2018 | Komentarze 0
Ranek był bardzo ciepły. Nawet specjalnie nie wiało. Do pracy dojechałem w niezłej formie, ale do rekordu sezonowego nieco zabrakło.
W pracy ze zdziwieniem śledziłem prognozy pogody, które były coraz gorsze. Jeszcze wczoraj zapowiadano piękny słoneczny dzień, ale już dziś te dobre prognozy się zmieniły. Rzeczywiście, od strony zachodniej nadciągały ciemne chmury. Już wiedziałem, co mnie spotka. Wszakże nie wziąłem kurtki przeciwdeszczowej, zatem wiedziałem, że mnie zleje. Po pracy wyruszyłem w dusznej i ciężkiej atmosferze. Objechałem Wałbrzych rowerowymi ścieżkami. Najpierw ruszyłem ku strefie, potem przez Stary Julianów z powrotem znalazłem się w Wałbrzychu. Jadąc ścieżkami ponad 10 kilometrów, uniknąłem jazdy przez zatłoczone miasto. Po raz kolejny jednak uświadomiłem sobie, ze takie ścieżki nie są moim żywiołem. Są zapiaszczone, przecinają się w każdą wylotową dróżką, a na głównym wylotowym skrzyżowaniu w Wałbrzychu w kierunku na Kłodzko, każą stawać na dłuższą chwilę pod światłami. Muszę się zastanowić, którędy lepiej wyjeżdżać z Wałbrzycha. Po zjeździe ul. Świdnicką ku ul. Niepodległości, niebo naraz przybrało czarną barwę. Podjazd przez Glinik zrobiłem z blatu, po raz pierwszy w sezonie, chyba zestresowany i goniony przez pogarszającą się pogodę. Już prawie myślałem, że uda mi się uniknąć zmoczenia, ale przeznaczenie dopadło mnie za Mieroszowem. Ogromna ulewa spadła wprost na mnie. Jechałem chwilę w wielkich strumieniach wody, by w końcu uciec pod wiatę. Za chwilę dołączyło do mnie dwóch innych rowerzystów, którzy także znaleźli tu schronienie. Pół godziny czekaliśmy na poprawę pogody. Jechali na Okraj. Zastanawiałem się, czy im się uda, bo była już godzina 17, a na przełęcz było jeszcze dla nich dość daleko. Gdy tak się patrzy na hektolitry wody lejące się z nieba, wydaje się, że ten żywioł nie będzie miał końca. Odzywają się w nas jakieś atawizmy i najchętniej schowalibyśmy się w jakiejś grocie, by przeczekać tę kiepską aurę. Jednak w końcu zaczęło się przecierać. Wyruszyliśmy jeszcze w deszczu, by po chwili cieszyć się nowymi promieniami słońca. Już do domu udało mi się dojechać przy dobrej pogodzie. Wyschłęm prawie cały, za wyjątkiem butów, w których do końca chlupotała wilgoć.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Stary Julianów-Wałbrzych-(Glinik)-Unisław Śl.-Mieroszów-Zdonov-Teplice nad Metuji-Mezimesti-Mieroszów-Unisław Śl.-Rybnica Leśna-Głuszyca-Jugowice-Jez. Bystrzyckie (tama, po pięknym nowym asfalcie)-Bystrzyca Dolna-Świdnica.
- DST 163.10km
- Czas 06:54
- VAVG 23.64km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Wielki błękit. Złotoryja
Niedziela, 27 maja 2018 · dodano: 27.05.2018 | Komentarze 0
Dzisiejsza pogoda była idealna. Ciepło, słonecznie i miło. Pierwszą część trasy miałem z wiatrem, drugą pod. Cóż, na powrocie wiaterek wiał nieco mocniej niż na początku mej jazdy. Potwierdziła się jednak opinia, do której doszliśmy kiedyś z kolegą z pracy. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Nie ma jednak co narzekać. Jechało mi się dobrze. Nad głową roztaczał się wspaniały błękit. Z przyjemnością słuchałem muzyki, która umilała mi samotne godziny jazdy. Byli Floydzi, była muzyka z Dominikany, a na koniec towarzyszył mi mój ostatni ulubieniec, Joe Dassin. Chyba się starzeję.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Żarów-Łażany-Morawa-Strzegom-Goczałków-Mściwojów-Rybno-Grzegorzów-Jawor-Sichów-Rokitnica-Złotoryja-Świerzawa-Wojcieszów-Kaczorów-Bolków-Świny-Kłaczyna-Dobromierz-Siodłkowice-Stanowice-Nowy Jaworów-Milikowice-Komorów-Witoszów Dolny-Świdnica.
- DST 121.60km
- Czas 05:12
- VAVG 23.38km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Przypływ mocy. Przełęcz Woliborska
Piątek, 25 maja 2018 · dodano: 25.05.2018 | Komentarze 0
Już poranna jazda do pracy uświadomiła mi, że nogi są dziwnie mocniejsze. Podjazd do Wałbrzycha śmignąłem jak za dawnych lat. Nie przeszkadzało mi nawet lekkie przeziębienie, którego nabawiłem się podczas ostatniego wyjazdu na Śląsk. Gorączki nie miałem, tylko męczący katar i ciągłe kichanie. No ale to mnie nie osłabiało. Z pewną radością odczytałem czas dojazdu do pracy 52:57, najlepszy w bieżącym sezonie.
Po pracy wybrałem się w Góry Sowie, na kolejną przełęcz do tegorocznej kolekcji, a mianowicie na Przełęcz Woliborską. Wycieczkę rozpocząłem od przejechania całego Wałbrzycha najbardziej ruchliwymi drogami. Nie należało to do przyjemności. W mieście jest coraz więcej samochodów, a jazda wśród nich nie jest moim żywiołem. Wreszcie za pl. Grunwaldzkim, odbiłem ku mniej ruchliwym zaułkom. Podjazd przez Gaj przebiegał już przy minimalnym ruchu samochodowym. Nogi ciągle rwały się do deptania. Dalsza jazda odbyła się po w miarę płaskim odcinku, z elementami jazdy w dół. Dwudziestokilometrowy odcinek przez Czechy przeszedł gładko. W Tłumaczowie, po naszej stronie, natknąłem się na kolejne remonty dróg. Od Nowej Rudy zacząłem wspinaczkę na tytułową przełęcz. Podjazd na nią od tej strony jest dość ciekawy, najtrudniejszy odcinek jest w środku. Cały podjazd zrobiłem z blatu, co dało mi pewną satysfakcję. W nagrodę dostałem piękny zjazd do Bielawy. W domu byłem po dwudziestej.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-(Gaj)-Mieroszów-Mezimesti-Ruprechtice-Hyncice-Broumov-Otovice-Tłumaczów-Nowa Ruda-Wolibórz-Przełęcz Woliborska-Bielawa-Pieszyce-Bojanice-Opoczka-Świdnica.
- DST 110.30km
- Czas 04:53
- VAVG 22.59km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Kurtka przeciwdeszczowa jako fetysz. Udanin
Wtorek, 22 maja 2018 · dodano: 22.05.2018 | Komentarze 0
Poranna jazda do pracy dosyć mnie wychłodziła. Chłód panował jak na początku marca. Nie mam termometru, ale mogło być około 4-5 stopni. Ubrałem się średnio, a więc lodowate podmuchy wiatru były niezbyt miłe. Dzięki temu przynajmniej mocniej napiąłem mięśnie i szybko dotarłem do celu. Jeszcze wczoraj śledziłem prognozy pogody. Były przeróżne. Większość jednak na popołudnie zapowiadała spore opady. Wziąłem więc ze sobą do plecaka kurtkę przeciwdeszczową.
Po raz pierwszy z pracy na popołudniową jazdę wyruszyłem zgodnie ze swoim normalnym czasem pracy, czyli o 15:30. Wcześniej zawsze trochę się zwalniałem. No ale dzień długi i można jechać w promieniach dziennego światła. Nocą raczej nie lubię się poruszać na rowerze, zatem staram się dotrzeć do domu o przyzwoitej porze. Jej "przyzwoitość" póki co przesuwa się ku późniejszym godzinom.
Pierwsze kilometry walczyłem z ciągłymi remontami dróg. Odnawia się teraz np. odcinek między Starymi Bogaczowicami a Sadami Górnymi. Wcale nie był taki zły i pieniądze można było wydać na drogi bardziej zrujnowane. Dziury, sfrezowane asfalty, pełno kamyczków na nawierzchni, to wszystko powoduje, że na szosówce łatwiej można złapać gumę. Uważałem, zatem obyło się bez awarii.
Mimo złych prognoz, pogoda była piękna. Ciepło, słonecznie, z małym wiatrem. Zauważyłem, że kiedy biorę kurtkę przeciwdeszczową jest ładnie, a kiedy o niej zapominam, wtedy dostaję prysznic. Cóż, pewnie będą ją teraz woził stale.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Pogorzała-Wałbrzych-Szczawno Zdrój-Struga-Stare Bogaczowice-Sady Górne-Wolbromek-Roztoka-Godzieszówek-Kostrza-Rogoźnica-Targoszyn-Goczałków Górny-Lusina-Udanin-Gościsław-Pyszczyn-Imbramowice-Domanice-Klecin-Wilków-Pszenno-Jagodnik-Świdnica.
- DST 139.10km
- Czas 06:30
- VAVG 21.40km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Perła w koronie. Dzień 2. Kietrz-Godów-Zabrze
Niedziela, 20 maja 2018 · dodano: 20.05.2018 | Komentarze 0
Drugi dzień wypadu na Śląsk. Pogoda nawet dopisała, nie licząc okresami przeciwnego wiatru. Trasę po Czechach i Górnym Śląsku oceniłbym jako zadziwiająco trudną. Niezliczona ilość krótkich podjazdów dała się we znaki. Powrót z Zabrza pociągiem, a nawet trzema. Na długim odcinku jechałem wspólnie z Bogdanem z Rudy Śląskiej (Bod10). Nasza znajomość po kilku latach tylko przez szybkę komputera, wreszcie sięgnęła realu. Bogdan, dzięki za jazdę. Do wora wpadło kilka nowych gmin. Pierwszą z nich był Godów, około 220 kilometrów od domu. Bliżej już chyba nic nie ma...
Dzisiejsza trasa: Kietrz-(Czechy)-Rohov-Chuchelna-Prist-(Polska)-Owsiszcze-Krzyżanowice-Odra-Olza-Gorzyczki-Godów-Mszana-Wodzisław Śl.-Marklowice-Świerklany-Żory (tu dołączył do mnie Bogdan)-Suszec-Wyry-Łaziska Górne-Orzesze-Ornontowice-Mikołów-Ruda Śl.-Zabrze.
- DST 176.90km
- Czas 07:45
- VAVG 22.83km/h
- Sprzęt pożeracz kilometrów
- Aktywność Jazda na rowerze
Perła w koronie. Dzień 1. Świdnica-Kietrz
Sobota, 19 maja 2018 · dodano: 19.05.2018 | Komentarze 0
W weekend postanowiłem zrobić dwudniowy wypad. Czasu mam sporo, ochoty też nie brakuje, zatem w drogę. Po krótkim zastanowieniu wybór padł na Śląsk, "perłę w koronie" Królestwa Polskiego. Dziś co prawda jeszcze na Śląsk nie dotarłem, ale stoję i jego granic, w Kietrzu.
Dzień był początkowo pochmurny, później się wypogodziło. Trasa była ciekawa, z mnóstwem krótkich i kąśliwych podjazdów. Jutro wpadnie parę nowych gmin.
Dzisiejsza trasa: Świdnica-Wiry-Jaźwina-Gilów-Przerzeczyn Zdrój-Ciepłowody-Henryków-Ziębice-Kamiennik-Goświnowice-Nysa-Stary Las-Prudnik-Krzyżowice-Osoblaha (Czechy)-Pomorzowiczki-Głubczyce-Sucha Psina-Kietrz.